Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Marlena Gabryszewska

Nie tylko nowa fala - nowe kino greckie

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Marlena Gabryszewska

Od 25 października Filmoteka Narodowa oraz Ambasada Grecji w Polsce zapraszają do Kina Iluzjon w Warszawie, Nowego Kina Pałacowego w Poznaniu oraz Kina Kosmos w Katowicach na przegląd greckich produkcji ostatniego dziesięciolecia; filmów, których w większości próżno było szukać na polskich, a nawet europejskich, ekranach. Siedem filmów, wśród których znalazły się zarówno fabuły, jak i dokumenty, dobranych zostało nieprzypadkowo, ukazywać bowiem mają one różnorodność współczesnej kinematografii greckiej począwszy od Nowej Fali po kino bardziej mainstreamowe. 

"Beats of Freedom" - Zew Wolności

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Marlena Gabryszewska
W marcu na ekrany polskich kin wszedł pełnometrażowy film dokumentalny Leszka Gnoińskiego i Wojciecha Słoty „Beats of Freedom – zew wolności”. Film miał ambicję, by pokazać przemiany społeczno-polityczne dekady lat 80. ubiegłego wieku poprzez pryzmat rozwoju polskiej sceny rockowej. Czy to się udało? Każdy ocenić musi we własnym zakresie.
 
Jest to obraz na pewno znaczący ze względów sentymentalnych, dzięki którym zjednuje sobie pokolenie obecnych czterdziesto- i pięćdziesięciolatków odwołując się do ich młodości niezwykle burzliwej i dramatycznej. I tu cześć twórcom oddać należy bez dwóch zdań.

OSCARY 2010 - pojedynek płci

Autorzy: 
Marlena Gabryszewska
Kolejny rok kinowego wyścigu do serc i portfeli widzów za nami. Oscary rozdane. Po raz 82. przyznano najbardziej próżne, ale wciąż - mimo wszystko - najbardziej znaczące nagrody światowego przemysłu kinematograficznego.
 
Tegoroczna gala w L.A. była jednak pewnym zaskoczeniem zarówno w warstwie organizacyjnej, jak i przyznania samych nagród. Zupełnie inaczej niż w latach poprzednich nie było skandalizujących wpadek, Oscary powędrowały nie tam, gdzie wszyscy się spodziewali, a prowadzący byli zabawni. Furorę zrobił wręczający jedną z nagród Ben Stiller ucharakteryzowany na postać z „Avatara”.
 

Złote Orły pofrunęły pod strzechy

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Marlena Gabryszewska
Wczoraj rozdane zostały najważniejsze nagrody polskiego przemysłu filmowego - Złote Orły. Zorganizowana po raz jedenasty uroczystość odbyła się w Teatrze Polskim w Warszawie, galę poprowadził Maciej Stuhr.

The Ghost Writer

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Marlena Gabryszewska
Roman Polański otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię na tegorocznym 60. już Międzynarodowym Festiwalu Filmów Fabularnych w Berlinie, na którym odbyła się światowa premiera jego najnowszego filmu „Autor widmo”. To trzeci w twórczości Romana Polańskiego berliński Niedźwiedź (pierwszego dostał w 1965 roku za „Wstręt”, kolejnego – tym razem Złotego – rok później za „Matnię”).
Podobnie jak siedem lat temu Polański nie mógł odebrać Oscara za „Pianistę”, tak i tym razem statuetkę w imieniu reżysera odebrali producenci filmu „The Ghost Writer”. Po raz kolejny w przypadku tego reżysera życie przeniknęło kino, a film uzupełnił życie.
 

Oscarowe króliki?

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Marlena Gabryszewska
No i mamy nominację do Oscara. Co prawda nie stało to za sprawą naszego pewniaka, czyli obsypanego nagrodami debiutu Borysa Lankosza - „Rewersu”, lecz „Królika po berlińsku” (Mauerhase) Bartka Konopki nominowanego w kategorii najlepszy dokument krótkometrażowy.
 
Mimo tytułu zwodniczo sugerującego konotacje gastronomiczne, jest to nader rzetelny dokument poruszający tematykę Muru Berlińskiego i wyznaczonej przez niego strefy śmierci.
 

Polański: ścigany i pożądany

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Marlena Gabryszewska
Dziś Roman Polański jest już w swoim szwajcarskim domu Milky Way w snobistycznym Gstaad, gdzie przed paparazzi ukrywają się prominentni tego świata. Jest już tzw. wolnym więźniem – z elektryczną obrożą i monitoringiem posiadłości. Więźniem, który podzielił opinię publiczną i samych mieszkańców Gstaad, uważających, że zainteresowanie mediów, które wzbudza, na zawsze zburzy spokój ich oazy.
 

Katastrofa nadciąga

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Marlena Gabryszewska
Świadomość nieuchronnego końca świata pielęgnowana była w ludziach od zarania dziejów. Wyobraźnia podsycana cytatami z Apokalipsy Św. Jana rzucanymi z ambony, a także profetycznymi wizjami proroków rodziła coraz to nowe wytwory kultury głoszące rychły schyłek. Z obrazów i kart książek wyzierały jęzory ognia piekielnego, pomór wycinał ludzkość w pień. W XX wieku w rolę Cassandry wcieliło się kino. Wraz z rozwojem techniki obrazy zagłady świata stawały się coraz bardziej spektakularne. Choć za prekursora katastrofizmu w kinie uznać można Fritza Langa i jego „Metropolis” z 1926 roku ukazujące klęskę ludzkości spowodowaną nadmiernie rozwiniętą technologią, to jednak prawdziwy boom na tematykę zagłady przyszedł dopiero w latach 50. ubiegłego wieku. Wyścig zbrojeń, zimna wojna, rozwój techniki – również filmowej – wszechobecny strach przed agenturalną działalnością komunistów w Stanach, zaowocowały niezliczoną ilością apokaliptycznych scenariuszy w Hollywood.
 

Reklama