Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Pokojowa czy PR-owa Nagroda Nobla?

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Tomasz Badowski
Pokojowa nagroda nobla przyznana w ostatni piątek przez Komitet Noblowski Barrackowi Obamie , jest ewidentnym przykładem na to, że z czasem coraz bardziej ideały przyświecające jej fundatorowi Alferdowi Noblowi zostają zapominane. Przyznanie pokojowej nagrody Nobla uważanej za szczególnie ważną prezydentowi mocarstwa, który 9 miesięcy od objęcia urzędu nie zrobił praktycznie nic szczególnego dla pokoju na świecie świadczy jedynie o tym, że tegoroczna pokojowa nagroda Nobla bardziej mieści się w kategoriach nagrody za najlepszy PR. 
 

Barrack Obama wygrał zeszłoroczne wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w znacznej mierze dzięki niepopularności Georga W. Busha oraz sprawnej kampanii wizerunkowej. Amerykanie zmęczeni 8 letnimi rządami konserwatystów i wojnami w Iraku oraz Afganistanie uwierzyli w chwytliwe hasło „Yes We Can” oraz „Change It”. Widać w te same triki socjotechniczne uwierzyli członkowie Komitetu Noblowskiego, przyznając tegoroczną nagrodę nie za osiągnięcia ale niejako na zachętę.

Obiektywnie rzecz biorąc urzędujący Prezydent Stanów Zjednoczonych nie zrobił dotychczas nic dla pokoju na świecie. Owszem negocjacje rozbrojeniowe z Rosją na temat kolejnej redukcji głowic jądrowych są ważnym krokiem w kwestii zwiększenia światowego bezpieczeństwa, lecz pod koniec pierwszej dekady XXI wieku to nie arsenały jądrowe Rosji i Stanów Zjednoczonych stanowią główne zagrożenie dla pokoju i praw człowieka na świecie.

Dziwnym może się wydawać przyznanie nagrody za działalność na rzecz pokoju na świecie osobie, która nie tyle co nie zakończyła żadnej z wojen rozpoczętych przez swojego poprzednika ale wręcz podjęła decyzję o zwiększeniu zaangażowania militarnego w Afganistanie. Abstrahując od słuszności tej decyzji i przesłanek jakie z nią stoją, z pewnością znalazłoby się wielu innych lepszych kandydatów do uhonorowania tą prestiżową nagrodą. Tym bardziej, że tegoroczny laureat nie wyklucza w razie konieczności rozpoczęcia nowej akcji militarnej tym razem przeciwko Iranowi.

Wśród nominowanych do tegorocznej nagrody był między innymi chiński dysydent Wei Jingsheng skazany w Chinach na wieloletnie więzienie z działalność na rzecz demokracji i praw człowieka. Jak przyznają sami członkowie Komitetu noblowskiego nagroda ma stanowić impuls do dalszych działań i wzmocnić pozycję laureata w jego dotychczasowych wysiłkach na rzecz pokoju i praw człowieka na świecie. Przyznanie pokojowej nagrody nobla chińskiemu dysydentowi z pewnością pogorszyłoby chwilowo relację z Chińską Republika Ludową.  Zupełnie inny był klimat międzynarodowy w 1989 po masakrze na placu Tienanmen, kiedy pokojową nagrodę nobla przyznano Dalajlamie, za jego działalność na rzecz pokojowe i bezkrwawego rozwiązania sprawy w Tybecie. Jednakże 20 lat temu Chiny ludowe nie były drugą potęgą na świecie i zachód nie był uzależniony od chińskiej gospodarki w takim stopniu jak obecnie.

Również przyznanie nagrody nominowanemu Helmutow Kholowi, za jego wkład w proces zjednoczenia Europy i przezwyciężenia podziałów narosłych w Europie przez okres zimnej wojny  byłoby dużo bardziej zasłużone.

Nie wspominając już o nieprzyznaniu nigdy pokojowej nagrody nobla człowiekowi który całe swoje życie i działalność poświęcił na krzewienie pokoju i zażegnywanie konfliktów między narodami ,jakim był Jan Paweł II.

W historii pokojowej nagrody nobla wiele razy werdykty Komitetu Noblowskiego były kontrowersyjne i bardzo często miały podtekst polityczny. Czego przykładem może być przyznanie w 2004 Pokojowej Nagrody Nobla kenijskiej działaczce ekologicznej Wangari Mathai.  Jednakże nigdy jeszcze nie zdarzyło się aby przyznać pokojową nagrodę nobla jedynie na podstawie wiary i nadziei w przyszłe osiągnięcia laureata.

Jednak nawet jeśli przyjmiemy punkt widzenia i uzasadnienie Komitetu Noblowskiego, że Barrackowi Obamie Nobel się należy za stworzenie nowego klimatu w polityce międzynarodowej oraz odbudowania pozycji Narodów Zjednoczonych i dyplomacji wielostronnej w rozwiązywaniu sporów międzynarodowych , to w jaki sposób uhonorujemy obecnego Prezydenta Stanów Zjednoczonych gdy w roku 2012 obudzimy się w świecie, gdzie wojna w Iraku będzie tylko wspomnieniem, w Afganistanie kobiety i dzieci będą mogły bez obaw o swoje życie pójść na zakupy i do szkoły, a Iran kwestię swojego programu atomowego będzie szeroko omawiał na forum ONZ. 

Reklama