Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Rozmowa z Ambasadorem Cesarstwa Japonii w Polsce

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Andrzej Lek

"Podejmując gości z Japonii zawsze zabieram ich do restauracji  oferującej kuchnię polską, gdzie polecam im żurek i kaczkę , a na deser szarlotkę" a także o kulisach pracy dyplomaty, i wrazeniach z pobytu w naszym kraju mówi w rozmowie ze „Stosunkami Międzynarodowymi” J.E Ambasador Cesarstwa Japonii we Polsce Ryuichi Tanabe.

Stosunki Międzynarodowe: Szanowny Panie ambasadorze. W czasie swojej długoletniej pracy w charakterze dyplomaty był Pan świadkiem wojny w Zatoce Perskiej, a także świadkiem upadku muru berlińskiego oraz ataku terrorystycznego na USA z 11  września.  Jakie wydarzenia z pracy, w charakterze dyplomaty utkwiły Panu Ambasadorowi najbardziej w pamięci?

J.E ambasador Cesarstwa Japonii w Polsce Ryuichi Tanabe: W latach 1973 - 74 pracowałem w Berlinie Zachodnim, który jak wiadomo był otoczony murem. Do dzisiaj mam w pamięci wypadek zastrzelenia człowieka, który próbował pokonać mur, aby wydostać się z Berlina Wschodniego. Ponownie odwiedziłem Berlin w 1989 roku, gdy ten przeczący zasadom humanitaryzmu mur runął. Przyjechałem wtedy samochodem z żoną i dwójką dzieci Bonn. Pamiętam, że w pobliżu Bramy Brandenburskiej, odłupaliśmy kawałek muru, a potem wiele razy przechodziliśmy przez wyrwę w murze, przekraczając w ten sposób granicę pomiędzy Berlinem Wschodnim i Zachodnim. Pamiętam dokładnie wzruszenie, jakie towarzyszyło odczuciu, że mur wreszcie upadł. W tamtym czasie na bieżąco śledziłem też wszystkie wydarzenia w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej, które doprowadziły do upadku komunizmu. Szczególnie głębokie wrażenie wywarło na mnie powstanie ruch solidarnościowego w Polsce, obrady Okrągłego Stołu w 1989 roku i pokojowa transformacja ustrojowa. Wkrótce po zjednoczeniu Niemiec zostałem oddelegowany na placówkę w Arabii Saudyjskiej. Niedługo później rozpoczęła się wojna w Zatoce Perskiej. Każdej nocy byłem świadkiem ataków  z użyciem rakiet Scud (łącznie 30 razy). Było to moje pierwsze doświadczenie wojenne, stale nosiłem przy sobie maskę przeciwgazową, a byłem odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom  japońskim. Dobrze pamiętam pierwszy atak rakietowy, kiedy w środku nocy rakieta Scud z szybkością błyskawicy przeleciała tuż obok budynku, w którym się znajdowałem i wpadła do pogrążonej w ciemnościach Zatoki Perskiej.  

11 września 2001 roku razem z Gubernatorem Tokio, Shinataro Ishihara, przebywałem na delegacji w Waszyngtonie. Zatrzymaliśmy się w hotelu tuż obok Pentagonu i na własne oczy widziałem, jak Pentagon zostaje zaatakowany i staje  w  płomieniach. Ogarnęło mnie wówczas przeczucie, iż nowa postać terroryzmu, reprezentowana przez Al-Kaidę spowoduje dalszą destabilizację sytuacji na świecie. Jestem przekonany, że do zwalczania biedy i zapewnienia stabilizacji na świecie niezbędne  są działania krajów demokratycznych.  

J. Ekselencja pełni w Polsce swoją misję dyplomatyczną od 2006 roku i w tym czasie w podróżach po naszym kraju przejechał Pan ponad 55 tysięcy km. Odwiedził Pan wszystkie japońskie fabryki w Polsce i wiele innych miejsc, w których  razem pracują Japończycy i Polacy. Trudno dorównywać w pracowitości, sumienności i dokładności Japończykom, o czym wiedzą wszyscy na świecie. Jak Polacy współdziałają w systemie japońskiego zarządzania?

Podczas pełnienia misji w Polsce odwiedziłem większość z działających tu około 70 fabryk japońskich. W każdej z tych fabryk obowiązuje japoński system zarządzania i wytwarzają one wysokiej jakości produkty, które są dalej eksportowane. Poznańska fabryka firmy Bridgestone, produkująca opony do samochodów osobowych, działa już od 11 lat i jest obecnie uznawana za najlepszy zakład tego koncernu  w Europie; prowadzi nawet szkolenia dla menadżerów i robotników z innych krajów europejskich. Jest to nowy model współpracy, rozwijający się tak pomyślnie między naszymi narodami.   

Japonia kojarzy się Polakom także ze wspaniałymi japońskimi sportami walki:   karate, judo, aikido, sumo, kendo. Często spotykaliśmy się z Panem ambasadorem podczas  Pucharu Świata w Karate Tradycyjnym, który był rozgrywany wielokrotnie w Polsce pod patronatem Ambasady Japonii. Rząd Japonii, doceniając sukcesy polskich zawodników w sportach walki przyznał w 2006 roku dotacje Polskiemu Związku Sumo w wysokości ponad 5 milionów jenów oraz Polskiemu Związkowi Karate Tradycyjnego w wysokości ponad 8 milionów jenów. Pana zainteresowanie, osobista pomoc, życzliwość i przychylność sportom walki w Polsce jest bardzo duża. Czy możemy powiedzieć, że oprócz muzyki i literatury jest to też Pana hobby?

Zdziwiło mnie, że w Polsce tak wielu ludzi trenuje japońskie sporty walki, takie jak judo, karate, kendo, aikido, a ku mojemu zaskoczeniu  nawet sumo. Miłośnicy sztuk walki bardzo interesują się także kulturą Japonii, co niezwykle mnie cieszy. Ja sam, w czasach licealnych ćwiczyłem trochę judo, dzięki czemu mogłem wzmocnić nie tylko ciało, ale i umysł. W Warszawie organizowanych jest wiele festiwali muzycznych, dzięki czemu mogłem delektować się muzyką klasyczną. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza Opera Kameralna, która mimo niewielkich rozmiarów, jest unikalna i nie ma podobnych w całej Europie. Inne moje zainteresowania to lektura i podróże.  

Które miejsca w Polsce lubi Pan Ambasador odwiedzać i w których wypoczywać? W polskich górach, nad morzem, na Mazurach?

 Uważam, że w zrozumieniu kraju, w którym się pracuje, niezbędne jest dokładne poznanie historii i kultury. W Polsce odwiedziłem miasta o długiej historii, takie jak Kraków, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Lublin czy Zamość. Byłem też w Zakopanem oraz przejechałem samochodem wzdłuż wybrzeża od Szczecina aż do Sopotu. Bardzo piękne wydawało mi się także Pojezierze Sejneńskie, gdzie miałem okazję zobaczyć wiele bocianów. Chciałbym także nadmienić, że w Polsce znajduje się aż 13 Zabytków Dziedzictwa Światowego UNESCO. Mam nadzieję, że dzięki bardziej aktywnej promocji tych walorów do Polski będzie przyjeżdżać coraz więcej turystów, w tym także Japończyków.      

 - Jakie potrawy i dania kuchni polskiej i japońskiej najbardziej Panu smakują. Czy lubi Pan ambasador polski żurek lub bigos?

Japończycy na ogół jedzą zarówno potrawy tradycyjnej kuchni japońskiej jak i kuchni całego świata. Japonia znana jest z najdłuższej na świecie średniej długości życia. Wydaję mi się, że stoi za tym skłonność Japończyków do zdrowego odżywiania się przy jednoczesnym urozmaiceniu  posiłków. Podejmując gości z Japonii zawsze zabieram ich do restauracji  oferującej kuchnię polską, gdzie polecam im żurek i kaczkę , a na deser szarlotkę. Potrawy te smakują zarówno mnie, jak i mojej żonie, japońscy goście również je chwalą. Zdarza się jednak czasami, że porcje są zbyt duże i mamy problem ze zjedzeniem ich w całości. Swoim gościom polecam także do spróbowania żubrówkę.  

 - Serdecznie dziękuję Panu ambasadorowi  za rozmowę.

 

Reklama