Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Wołyń - wspólny ból

Autorzy: 
Piotr Kuspyś
"Za masakrę popełnioną na polskiej ludności nie można obwiniać narodu ukraińskiego. Nie ma narodów - winowajców. Za zbrodnie i złe uczynki odpowiedzialność ponoszą zawsze konkretni ludzie" - powiedział Aleksander Kwaśniewski w trakcie wystąpienia wygłoszonego na cmentarzu katolickim w Pawliwce na Ukrainie podczas uroczystości upamiętniających 60. rocznicę tragicznych wydarzeń.
11 lipca 1943 roku w Pawliwce okrutnie zamordowano 300 osób. Zginęli mężczyźni, kobiety, dzieci, starcy. Nocą z 11 na 12 lipca oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii zaatakowały równocześnie 167 miejscowości, wskutek czego zginęło około 10 tysięcy Polaków. Według najnowszych ocen polskich historyków, tylko w mordach na Wołyniu zginęło od 35 do 60 tys. Polaków, głównie cywilów, w tym także kobiet i dzieci. Według polskich historyków, w sumie z rąk UPA zginęło od 50 do 60 tysięcy Polaków, ukraińscy historycy podają tutaj liczbę od 40 do 50 tysięcy. Także po stronie ukraińskiej były ofiary w ludności cywilnej około 20 tysięcy. W większości ofiarami była bezbronna ludność cywilna, mordowana często ze straszliwym okrucieństwem. Śmierć zadawali nieraz sąsiedzi, mieszkańcy najbliższych wiosek. Później, w 1944 roku, prześladowania polskiej ludności ogarnęły także Galicję Wschodnią.

Z licznych dostępnych dziś dokumentów wynika jednak, że na miejsca rozprawy z Polakami organizatorzy zganiali ludzi z sąsiednich wsi, niektórych zmuszali, żeby wzięli ze sobą siekiery i piły. W większości przypadków ludzie nie wiedzieli, dokąd i po co idą. Organizatorzy rozprawiali się z Polakami, a potem zmuszali chłopów do sprzątania trupów, ładowania na wozy zagrabionego mienia. Odpowiedzialnością za tę tragedię nie należy więc obarczać narodu ukraińskiego jako całości, lecz konkretne siły polityczne, które były decydentem w tej sprawie.

Przebieg uroczystości

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami dnia 11 lipca 2003 roku w Pawliwce na Ukrainie odbyły się uroczystości upamiętniające tragicznie wydarzenia na Wołyniu, które rozegrały się w latach 1943. Udział w uroczystościach wzięli Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wraz z grupą posłów, senatorów i przedstawicieli mniejszości ukraińskiej w Polsce oraz Prezydent Ukrainy Leonid Kuczma. Uroczystość rozpoczęła się od Mszy świętej odprawionej na cmentarzu katolickim ofiar \lipcowego Wołynia\ pod przewodnictwem hierarchów lwowskich obojga obrządków katolickich kardynałów Jaworskiego i Huzara. Następnie miały miejsce modlitwy ekumeniczne z udziałem przedstawicieli różnych religii. Jako świadek tragicznych wydarzeń i osoba, której udało się przeżyć nieludzkie traktowanie ze strony oddziałów UPA, były mieszkaniec Porycka (obecna nazwa Pawliwka) Stanisław Filipowicz przedstawił opis wydarzeń, które rozegrały się dokładnie 60 lat temu, dnia 11 lipca. Wspomnienia z "okrutnego lipca" należą do najgorszych dni w życiu tego człowieka, jak i wielu innych Polaków, którzy przyjechali na tę uroczystość z Polski. Pomimo tego można zauważyć, że nie ma miejsca na nienawiść, jedynie wielki ból i żal. Na zakończenie swojego przemówienia Stanisław Filipowicz powiedział: "Dziś jesteśmy tu po to, by dać świadectwo prawdzie, bo tylko prawda pozwoli ukoić ból po stracie najbliższych. Tylko prawda pozwoli zbudować fundament pod lepszą, wspólną przyszłość Polaków i Ukraińców."

Po wygłoszeniu przemówień prezydenci Polski i Ukrainy złożyli wieńce do grobów tragicznie zmarłych Polaków i zapalili znicze, a na cmentarzu prawosławnym odbyła się modlitwa ekumeniczna.

Prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma odsłonili Pomnik pojednania polsko-ukraińskiego "Pamięć - Żałoba - Jedność" oraz odczytali i podpisali wspólne oświadczenie "O pojednaniu - w 60. rocznicę tragicznych wydarzeń na Wołyniu". W oświadczeniu po raz kolejny polsko-ukraińskie stosunki zostały nazwane strategicznymi. Padły słowa współczucia pod adresem rodzin poszkodowanych. Potępione zostały zbrodnie popełnione w przeszłości przeciwko obojga narodom. Jako fundament w budowaniu dalszych stosunków dobrosąsiedzkich przyjęto apel Jana Pawła II do narodu ukraińskiego i polskiego: "Czas już oderwać się od bolesnej przeszłości! (...) Niech przebaczenie - udzielone i uzyskane - rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności".

Uroczystości przebiegały w atmosferze ciszy i skupieniu. Bezpieczeństwo zapewniało ponad 5 tys. funkcjonariuszy milicji i jednostek specjalnych. Jedyną incydentalną sprawą, która miała miejsce w tym dniu, było nieporozumienie graniczne. Polscy kombatanci zaproszeni przez stronę ukraińską, którzy udawali się na uroczystości, w piątek na przejściu w Zosinie zostali zawróceni przez ukraińskie służby graniczne. Według relacji kombatantów, autokar został przetrzymany na granicy przez ponad pięć godzin, a następnie zawrócony. Jak na razie nie ma oficjalnego wyjaśnienia w tej sprawie. Jak podają polskie media, prawdopodobnie powodem nie wpuszczenia grupy kombatantów na Ukrainę był autokar, psy graniczne wyczuły bowiem zapach amunicji. Biorąc pod uwagę rangę uroczystości, najmniejsze wątpliwości tutaj mogły wpłynąć na podjęcie właśnie takiej a nie innej decyzję. Według doniesień prasowych ów autokar jest na wyposażeniu Ministerstwa Obrony. Zanim został udostępniony dla przetransportowania grupy kombatantów, był wykorzystywaniu przy przewozie jednostek wojskowych wraz z bronią. Obiektywnie rzecz oceniając można powiedzieć, że było to prawdopodobnie jedynie nieporozumienie.

Potępiamy przemoc i apelujemy o szukanie prawdy historycznej...

Jako pierwszy głos zabrał Leonid Kuczma. Nie było tutaj mocnych słów w stylu "ludobójstwo", jednak jednoznacznie została potępiona przemoc wobec niewinnych ludzi, ludzi którzy zginęli śmiercią męczeńską. Nie padły także konkretne oskarżenia pod czymkolwiek adresem, Kuczma jedynie powiedział, że główny ciężar odpowiedzialności za represje skierowane przeciw cywilnym obywatelom spoczywa na ekstremistycznie nastawionych działaczach, którzy przebywali w szeregach ruchu narodowo wyzwoleńczego obu narodów. O ile prezydent Ukrainy nie ośmielił się na większe konkrety, prezydent Polski wyraził otwarty protest moralny wobec ideologii, która leży u podstaw "lipcowego Wołynia", zainicjowanego przez część Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jednocześnie padły pozytywne słowa podkreślające zasługi ruchu wyzwoleńczego, który wytrwale walczył o niepodległość państwa ukraińskiego. Za zbrodniczą akcję przeciw Polakom odpowiedzialność ponoszą przede wszystkim jej bezpośredni inicjatorzy i wykonawcy z OUN-UPA należący do konkretnych oddziałów, zaznaczył Aleksander Kwaśniewski. Nie można utożsamiać ich ze wszystkimi żołnierzami UPA, którzy walczyli o niepodległą Ukrainę. Dlatego też w historycznej świadomości Ukraińców organizacje te słusznie zajmują honorowe miejsce. Prezydent Polski, mówiąc o tragicznych wydarzeniach i aspiracjach narodu ukraińskiego do niepodległości, apelował aby odróżniając zło od dobra oddać zadośćuczynienie prawdzie. W dalszej części przemówienia prezydent Kuczma wyraził głębokie współczucie skrzywdzonym Polakom w imieniu \wszystkich Ukraińców, którzy pragną pokoju i sprawiedliwości\, zdecydowanie potępiając przemoc.

Istotnym stwierdzeniem w trakcie wystąpienia prezydenta Ukrainy była wzmianka o przełamaniu zmowy milczenia. Niestety świadomość i wiedza o wydarzeniach wołyńskich na Ukrainie jest bardzo niska, a niekiedy żadna, analogicznie jak w Polsce komunistycznej kwestia Katynia. Właśnie dzięki wartościom humanistycznym i chrześcijańskim dyskusje o trudnych zaszłościach historycznych są możliwe w naszych społeczeństwach w obecnych czasach. Jest to wezwanie dla historyków i politologów po obydwu stronach Bugu. Jednak aby wynik ich pracy był czystą prawdą historyczną a zarazem satysfakcjonującą wiedzą politologiczną, potrzebny jest czas, odpowiednie środki, a co najważniejsze wytrwałość i rzetelność we wnioskach formułowanych przez uczonych obu państw. Zarówno wydarzenia na Wołyniu jak i inne akty konfrontacji pomiędzy Polakami a Ukraińcami w okresie II wojny światowej oczekują na dokładne historyczne badania. Nie można w żadnym wypadku dopuścić, aby była to konkurencyjna forma wzajemnych oskarżeń, czy też czysto matematyczne podejście, bowiem wartość ludzkiego życia nie podlega kryterium ilościowemu. Uczciwość naukowa i duch pojednania powinny więc stać się fundamentem wszelkich wyjaśnień i interpretacji, przy czym prowadzonych wspólnie, gdyż każda ze stron ma swój punkt widzenia, swoje racje, swoją prawdę. Tylko takie komplementarne ujęcie zagadnienia da obiektywny wynik. Zaprezentowane powyżej przekonanie o konieczności przeprowadzenia rzetelnych badań historycznych poparli obydwaj prezydenci każdy osobno w swoim przemówieniu, a następnie wspólnie w oświadczenie "{O pojednaniu - w 60. rocznicę tragicznych wydarzeń na Wołyniu"
Tragedia wołyńska odebrała życie przedstawicielom trzech narodów: Polakom, Ukraińcom i Żydom. Na losy cywilnej ludności państwa spadły wielkie cierpienia, szczególne straty jednak poniósł polski naród. Powinniśmy czcić ich pamięć - powiedział Kuczma - i pamięć ta powinna być bólem nie tylko polskiego narodu, lecz także ukraińskiego. W żadnym wypadku nie można dopuścić do moralnego usprawiedliwienia mordowania ludności cywilnej.

Mówiąc o ofiarach po stronie polskiej, Aleksander Kwaśniewski nawiązał do smutnych wydarzeń związanych ze śmiercią ludności ukraińskiej, która zginęła z rąk Polaków. Odpowiedzią na to były słowa podziękowania Leonida Kuczmy pod adresem prezydenta Polski za potępienie Akcji Wisła. Jak niejednokrotnie podkreślano, nie chodzi tutaj bowiem o wzajemne oskarżanie się, lecz o wzbudzenie świadomości, że nikt nie jest bez winy, wtedy bowiem człowiek nabiera większej pokory. W takiej atmosferze pojednania mówienie o sprawach drażliwych przestaje być tylko jednostronnym aktem potępiającym, lecz jednocześnie rachunkiem sumienia, powiedzeniem \wybaczam i proszę o wybaczenie\. Nie możemy wypominać krzywd, których doznaliśmy, w oderwaniu i zapomnieniu o krzywdach, które my uczyniliśmy względem innych.

Wezwaniem z zarazem zadaniem dla polityków jest nie tyle złagodzenie rozbieżności historycznych, co wyjaśnianie ich w duchu wzajemnego szacunku w imię dnia dzisiejszego i jutra. Oczywiście, że trudno jest zrozumieć i wybaczyć takie śmierci niewinnych ludzi, ale jeszcze trudniej jest nosić w sercu nienawiść i zatruwać nią siebie i swoich bliskich. Skoro wybaczyć potrafili ci, którzy utracili swoich bliskich i razem z Ukraińcami modlili się na ich grobach...

Reklama