Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Poltyka zagraniczna Polski w 1993

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Oprac. własne
Rok 1993 - rok wyborów parlamentarnych w Polsce i nowych zjawisk w stosunkach międzynarodowych - przyniósł też polskiej polityce zagranicznej nowe wyzwania.
 
 
Nastąpiło ogólne pogorszenie stanu środowiska międzynarodowego, w jakim przyszło działać polskiej dyplomacji. Nie było przy tym wtedy jasne, czy ta dekoniunktura została wywołana głębszymi przyczynami, a zatem mogła potrwać dłużej, czy też był to przejaw właściwej życiu międzynarodowemu pulsacji i czy zjawiska niekorzystne będą mieć krótkotrwały charakter. Zresztą, pełny obraz sytuacji międzynarodowej tego okresu był dość złożony. Występowały w niej sprzeczne tendencje utrudniające jednoznaczną jej ocenę. W stosunkach międzynarodowych nadal współistniały elementy poprzedniego porządku, zjawiska okresu przejściowego oraz zręby nowego ładu. Nie było jasne, na jakich podstawach zostanie oparty przyszły porządek międzynarodowy. Byliśmy świadkami słabości i rywalizacji instytucji międzynarodowych.
 
Jednocześnie mieliśmy do czynienia z licznymi nawrotami do tradycyjnej polityki mocarstwowej i charakterystycznej dla niej gry interesów między głównymi aktorami sceny międzynarodowej. Nasiliły się aspiracje niektórych państw do roli mocarstw regionalnych i globalnych. Stosunki między mocarstwami stanowiły dialektykę rywalizacji i strategicznej współpracy (moda na "strategiczne partnerstwa"), w toku której mocarstwa te starały się rozwiązywać problemy międzynarodowe w sposób odpowiadający przede wszystkim, co naturalne, ich interesom. Globalny układ sił ulegał dalszym powolnym zmianom. Wobec pogarszającej się sytuacji w Rosji rosła obiektywnie pozycja USA i oczekiwania wobec nich. Jednak Stany Zjednoczone w swej polityce zagranicznej kładły głównie nacisk na zapewnienie sobie ekonomicznego bezpieczeństwa. Wyraziło się to między innymi w doprowadzeniu do ratyfikacji North Atlantic Treaty Free Trade Area (NAFTA) i w większym zainteresowaniu rozwojem stosunków gospodarczych z basenem Pacyfiku. Waszyngton zmierzał do ograniczenia swojego zaangażowania zewnętrznego w rolę stabilizatora porządku międzynarodowego. W maju 1993 r. podsekretarz stanu P. Tarnoff stwierdził w słynnej deklaracji, iż USA nie mają ani ochoty, ani środków, by pełnić dłużej rolę światowego przywódcy. Pojawiły się pierwsze niesmiałe zaproszenia Polski do członkostwa w NAFTA, jednak zostały zignorowane przez ówczesny rząd.
 
Niejednoznaczny był również obraz globalnej sytuacji gospodarczej. Wprawdzie Runda Urugwajska GATT została pomyślnie zakończona, ale - jak szybko obliczono - jej rezultaty, choć także korzystne dla krajów takich jak Polska, przyniosą największe korzyści krajom wysoko rozwiniętym (członkom OECD). Zapowiadało to utrwalenie dotychczasowej struktury gospodarki światowej i międzynarodowego podziału pracy. W krajach zachodnich utrzymywała się recesja bądź bardzo niska stopa wzrostu (choć pojawiły się oznaki poprawy), czemu towarzyszyły postawy protekcjonistyczne potęg gospodarczych utrudniających dostęp do swoich rynków. Umacniał się też trend polegający na przenoszeniu się ośrodka wzrostu gospodarczego w region Pacyfiku, a więc z dala od Polski. Stosunki gospodarcze z Japonią nadal cierpiały z powodu wstrzemięźliwości kredytowo-inwestycyjnej Japończyków wobec Polski, a Chiny - niezależnie od znaczącego wzrostu obrotów dwustronnych - uprawiały w tym zakresie filozofię merkantylizmu. Po zakończeniu zimnej wojny oczekiwano na zmniejszenie się znaczenia czynnika militarnego. Pojawienie się nowych konfliktów osłabiło ten optymizm, zgasły też nadzieje na dalsze postępy w dziedzinie rozbrojenia, zwłaszcza w Europie. Wiele państw nie tylko nie zmniejszyło, ale wręcz zaczęło umacniać swój potencjał wojskowy. Pojawiły się oznaki, że reżim NPT może być zagrożony.
 
Jednym z najistotniejszych czynników współdecydujących o pogorszeniu się sytuacji w międzynarodowym otoczeniu Polski był rozwój sytuacji w Rosji. Prezydent Jelcyn i jego ekipa zmierzali do stabilizowania sytuacji w kraju na drodze budowy systemu silnych, rządów prezydenckich (krwawa rozprawa z opozycją na początku października). Utrzymujący się w kryzys polityczny w Rosji potęgował wrażenie nieprzewidywalności rozwoju sytuacji na obszarze byłego ZSRR. Równocześnie ujawniła się znaczna nośność haseł ugrupowań antydemokratycznych i nacjonalistycznych Liczne wypowiedzi przedstawicieli władz rosyjskich wskazywały na ambicje i determinację pozostania globalnym mocarstwem. Zarówno zatwierdzona przez Borysa Jelcyna koncepcja polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej jak i nowa doktryna wojskowa Rosji dowodziły przywiązania rosyjskich elit politycznych - całego ich spektrum - do dwubiegunowego postrzegania świata. Zakładały one mocarstwowy status i odpowiedzialność Rosji uzasadnione jej siłą militarną. Otwarcie formułowano pogląd o szczególnej odpowiedzialności Rosji na obszarze tzw. bliskiej zagranicy oraz tezę o historycznie uzasadnionych interesach bezpieczeństwa Rosji w strefie Europy Środkowo-Wschodniej. 
 
Polska nie mogła traktować tego stanowiska jako retoryki przeznaczonej wyłącznie na użytek wewnętrzny. Spektakularny i skuteczny sprzeciw Moskwy wobec idei rozszerzenia Sojuszu Atlantyckiego o kraje Europy Środkowej, łącznie z ich przyszłym członkostwem, pokazał, iż Rosja jest w stanie podejmować działania na niekorzyść krajów naszego regionu. Ponadto można było sądzić, iż to jedynie kryzys wewnętrzny uniemożliwia Rosji implementację jej wielkomocarstwowej retoryki, zadziwiająca zaś konsekwencja - w świetle kryzysu wewnętrznego - w umacnianiu struktur WNP mogła być interpretowana jako próba odbudowy pozycji w formach znanych ze złej przeszłości.
 
W 1993 r. spadało zainteresowanie państw zachodnich procesami transformacji systemowych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Było to związane z przedłużającą się recesją i skupieniem uwagi Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej na własnych problemach gospodarczych, a także z problemami narastającymi w Rosji i w niektórych innych państwach powstałych z rozpadu Związku Sowieckiego (Ukraina, sprawa wycofania wojsk rosyjskich z państw bałtyckich). Zachód postrzegał jednak prezydenta Jelcyna jako jedynego gwaranta stabilności na obszarze postsowieckim, zapewniającego ponadto bezpieczeństwo potencjału nuklearnego. Polityka Zachodu wobec Rosji oraz pozostałych państw postkomunistycznych kształtowała się pod wpływem generalnej opcji administracji amerykańskiej określanej jako "po pierwsze Rosja i tylko Rosja". Liczni politycy zachodni i rosyjscy dość zgodnie rozwinęli mit o niebezpieczeństwie izolacji Rosji, o tworzeniu nowego kordonu sanitarnego i zastępowaniu starych podziałów Europy nowymi.
 
W podejściu Zachodu do państw byłego bloku wschodniego nadal widoczna była niechęć do stosowania zasady dyferencjacji i otwierania instytucji zachodnich w sposób zgodny z aspiracjami i realnymi możliwościami państw Europy Środkowej. Było to szczególnie widoczne w polityce Sojuszu Atlantyckiego, który pod wpływem weta Moskwy zajął negatywne stanowisko wobec kwestii jego rozszerzenia, a w zamian wysunął rozwiązanie zastępcze - Partnerstwo dla Pokoju - prezentowane początkowo jako wyjście naprzeciw potrzebom bezpieczeństwa Rosji! Pozytywnym sygnałem było przyjęcie przez szczyt Rady Europejskiej w Kopenhadze zasady, iż państwa stowarzyszone na mocy układów europejskich będą mogły stać się w przyszłości - po spełnieniu pewnych warunków - członkami Unii Europejskiej. Jednakże zaakceptowanie na tym samym szczycie planu Balladura, czyli propozycji przyjęcia Paktu w sprawie stabilności w Europie stworzyło wrażenie, iż akceptując zasadę otwartości Unii na państwa stowarzyszone "dwunastka" będzie stosować taktykę podwyższania kryteriów formalnych odwlekających moment rozpoczęcia poważnej dyskusji na temat członkostwa. Dopiero w grudniu 1993 r. Unia zakończyła proces ratyfikacji Układu Europejskiego z Polską, który wszedł w życie 1 lutego 1994 r. Nadal występowały trudności w handlu - jednostronnie i zaskakująco wprowadzane restrykcje.
 
Rozpad Czechosłowacji i powstanie - 1 stycznia 1993 r. - Czech oraz Słowacji, spory węgiersko-słowackie oraz oficjalnie niechętna współpracy wyszehradzkiej polityka premiera Vaclava Klausa sprawiły, iż w płaszczyźnie politycznej Grupy Wyszehradzkiej nastąpiła stagnacja. Następowała stabilizacja instytucji demokratycznych, realizacja reform gospodarczych, coraz wyraźniejsze oznaki gospodarczego wzrostu czyniły z Polski coraz bardziej wartościowego i wiarygodnego uczestnika stosunków międzynarodowych zwłaszcza w Europie, niemniej jednak rozdrobnienie sceny politycznej i natężenie walki politycznej, w której silny był w dalszym ciągu element ideologiczny, osłabiały skuteczność działań w sferze zagranicznej. 
W końcu maja 1993 r. rozwiązany został Sejm I kadencji, co oznaczało rozpoczęcie kampanii wyborczej przed wyborami, których termin został wyznaczony na 19 września. W jej toku poddano ostrej krytyce wszystkie aspekty polityki zagranicznej ustępującego rządu, od polityki wschodniej począwszy przez politykę bezpieczeństwa, integracyjną, stosunki z USA, na polityce kadrowej skończywszy. Niewątpliwie taka krytyka, choć właściwa demokracjom, nie dawała poczucia pewności konstruktorom i realizatorom polityki zagranicznej. Tym bardziej że w ferworze kampanii wyborczej także przedstawiciele rządu wypowiadali niekiedy poglądy odbiegające od dotychczasowej linii polityki zagranicznej RP. W rezultacie wyborów władzę przejęły partie pozostające w jednoznacznej opozycji wobec dotychczasowej koalicji rządzącej. Niemal do końca października trwał proces formowania nowego rządu. Przy tej okazji pojawiła się kwestia, w jakim stopniu resort spraw zagranicznych jest resortem prezydenckim - mała konstytucja mówi, iż premier przedstawia wniosek dotyczący powołania ministra spraw zagranicznych po zasięgnięciu opinii prezydenta (artykuł 61). Ministrem spraw zagranicznych został desygnowany przez prezydenta Lecha Wałęsę Andrzej Olechowski.
 
W 1993 r. kontynuowana była realizacja przyjętych wcześniej i stale rozbudowywanych strategicznych założeń polskiej polityki zagranicznej. Wyrażały się one w dążeniu do zapewnienia bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego poprzez integrację Polski ze strukturami zachodnioeuropejskimi i euratlantyckimi oraz w staraniach na rzecz trwałego ułożenia dobrosąsiedzkich stosunków z naszymi wschodnimi sąsiadami, a także w zaangażowaniu Polski we współpracę regionalną w Europie Środkowej. Ich urzeczywistnianie odbywało się w stosunkach dwustronnych oraz na płaszczyźnie wielostronnej - w ramach ugrupowań, instytucji i organizacji międzynarodowych. W miarę możności rozwijane były kontakty z państwami pozaeuropejskimi. Zadziwiająca dla niektórych (w obliczu okoliczności niesprzyjających) ciągłość polityki zagranicznej, aktywność międzynarodowa Polski, poprawiająca się sytuacja gospodarcza, a także niewątpliwie sprawna i gładka - zgodna z procedurami demokratycznymi - zmiana rządu sprawiły, iż Polska była postrzegana jako kraj stabilizujący sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej.
 
Stanowisko Polski w sprawie ściślejszego powiązania z NATO było wyrażane wielokrotnie w sposób jednoznaczny i zdecydowany: w czasie wizyty premier H. Suchockiej w Kwaterze Głównej Sojuszu , w specjalnym liście Lecha Wałęsy do przywódców 16 państw Sojuszu , a także w trakcie intensywnych rozmów ministra Andrzeja Olechowskiego w Waszyngtonie i w Bonn w końcu 1993 roku. W komunikacie po sierpniowej wizycie prezydenta Borysa Jelcyna zawarto w związku z dążeniem Polski do możliwie najściślejszej współpracy (po członkostwo) z NATO stwierdzenie, iż taka decyzja suwerennej Polski zmierzająca do integracji ogólnoeuropejskiej nie jest sprzeczna z interesami innych państw, w tym również Rosji. Pod wpływem stanowiska Rosji Sojusz zaproponował rozwiązanie pośrednie - projekt Partnerstwo dla Pokoju. Dzięki zdecydowaniu i wyjątkowej aktywności polskiej dyplomacji, wespół z innymi państwami regionu, udało się przekształcić mglisty projekt - zwany przez niektórych "Partnership for Appeasement" - w program konkretnej współpracy wojskowej z NATO na podstawie indywidualnie zawieranych układów o partnerstwie. Zasługą polskiej dyplomacji było także podjęcie przez Francję i Niemcy inicjatywy zmierzającej do przyznania krajom Europy Środkowej statusu stowarzyszenia z UZE (na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw Trójkąta Weimarskiego w Warszawie, w listopadzie 1993 roku).
 
Wysiłek naszej dyplomacji koncentrował się na przyśpieszaniu ratyfikacji Układu o stowarzyszeniu, ograniczaniu praktyk protekcjonistycznych Unii i dalszej liberalizacji handlu. Polska naciskała na określenie terminu i ogólnych warunków przystąpienia do UE. Poszerzano dialog polityczny z Unią. Zabiegi dyplomatyczne były wspierane akcją polityczną prowadzoną przez premier Suchocką i prezydenta Wałęsę w ich kontaktach z Brukselą i przywódcami państw "dwunastki". Nasze działania na rzecz integracji z Unią próbowaliśmy koordynować z partnerami z Grupy Wyszehradzkiej. Sukcesem krajów stowarzyszonych było przyjęcie przez szczyt w Kopenhadze zasady otwartości Unii na ich przyszłe członkostwo. Uruchomiony został także dialog polityczny między "trójką" a sześcioma państwami stowarzyszonymi.
 
Na obszarze polityki wschodniej najważniejsze były stosunki polsko-rosyjskie, których stan nie odpowiadał jednak oczekiwaniom - zapewne rozbieżnym - obu stron. Podejmowane przez polską dyplomację, a także prezydenta RP wysiłki, aby przekonać stronę rosyjską o konieczności uznania prozachodnich aspiracji krajów naszego regionu - jako nie skierowanych przeciwko czyimkolwiek interesom - nie znajdowały zrozumienia w Moskwie. Efekty zapowiadającej przełom wizyty prezydenta Jelcyna zostały zniweczone późniejszą akcją Rosji przeciwko zacieśnianiu więzów NATO z Europą Środkową. Nie doszło do zapowiadanej na grudzień 1993 r. wizyty Andrieja Kozyriewa w Warszawie. W stosunkach gospodarczych panowała stagnacja. Było to spowodowane nie tylko niską przydatnością wymiany gospodarczej z Rosją i innymi krajami WNP z punktu widzenia naszych zasadniczych potrzeb - restrukturyzacji i modernizacji gospodarki, lecz przede wszystkim niską chłonnością rynku tych krajów, destabilizacją i wysokim stopniem umafijnienia struktur gospodarczych (co zniechęcało skutecznie nawet Amerykanów, Niemców czy Japończyków). W Moskwie nadal żywotne były tendencje do nadmiernego upolityczniania zewnętrznych stosunków gospodarczych. Nierozwiązane pozostawały również niektóre problemy w stosunkach dwustronnych (między innymi rozliczenia z byłym ZSRR).
 
Natychmiast po objęciu urzędu minister Andrzej Olechowski zainicjował w MSZ prace nad szerokim programem aktywizacji stosunków gospodarczych Polski ze Wschodem (głównie z Rosją). Problemy wewnętrzne w tych krajach oraz specyfika stosunków w ramach WNP stanowiły jednak istotną barierę w próbach aktywizacji naszej polityki wschodniej. Nie udało się na przykład podjąć idei strategicznego partnerstwa z Ukrainą - omawianej w czasie majowej wizyty prezydenta Wałęsy w Kijowie.
 
W 1993 r. Polska manifestowała stałość swego przywiązania do współpracy regionalnej w Europie Środkowej lub szerzej - na obszarze od Bałtyku do Adriatyku (oś południkowa). Traktowała tę współpracę jako drogę do stabilizowania sytuacji w regionie. Poprzez współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej chcieliśmy podkreślać wspólnotę interesów i celów Europy Środkowej wobec Rosji i Zachodu. Nie udało się jednak powstrzymać tendencji do rozluźniania Grupy Wyszehradzkiej. Poszukiwaliśmy także możliwości wprowadzenia w życie ogólnych postanowień współpracy w ramach Inicjatywy Środkowoeuropejskiej. Szczególną aktywność wykazywaliśmy na forum Rady Państw Morza Bałtyckiego, współpraca bałtycka bowiem budziła w 1993 r. największe nadzieje na konkretne efekty.

Reklama