Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Wspólne wartości vs. interesy narodowe

Autorzy: 
Joanna Hanas

Unia Europejska z założenia jest tworem opierającym się na współpracy państw członkowskich. Od początku funkcjonowania tej organizacji państwa zrzeszone współdziałały dla osiągnięcia określonych celów, które ulegały zmianom wraz ze zmianami politycznymi i gospodarczymi zachodzącymi na arenie międzynarodowej. Początkowo założycielom ówczesnej Wspólnoty Europejskiej przyświecała idea utrzymania pokoju w Europie poprzez wyłączenie z kompetencji poszczególnych państw zarządzania takimi surowcami jak węgiel i stal, które miały strategiczne znaczenie podczas I i II wojny światowej. 

Wkrótce po tym postanowiono rozszerzyć integrację również na inne sektory gospodarki, dążąc jednocześnie do utworzenia wspólnego rynku. Obecnie współpraca państw członkowskich opiera się na funkcjonowaniu jednolitego rynku wewnętrznego, w ramach którego realizowany jest swobodny przepływ osób, towarów, usług oraz kapitału. Tak daleko idąca integracja wymaga współpracy ze strony poszczególnych państw, a nieraz nawet poświęcania własnych interesów krajowych na rzecz ogółu. Wokół tej tematyki odbyła się w Sejmie 28 marca b.r. „polsko- brytyjska debata o przyszłości konkurencyjnej UE”.

Powszechnie wiadomo, że Polska i Wielka Brytania mają zdecydowanie różniącą się politykę wobec UE. W Polsce partia rządząca należy raczej do tzw. euroentuzjastów. Ciągle prezentuje społeczeństwu jedynie plusy naszego członkostwa w Unii, zapominając jednak o drugiej stronie medalu, czyli o tym ile nas to członkostwo kosztuje. Prezentowana jest wizja Polski, która dzięki przystąpieniu do tej organizacji dogania „kraje zachodniej Europy”. Niektórzy nawet twierdzą, że rozwój gospodarczy Polski jest na tak wysokim poziomie, że w dobie kryzysu staliśmy się „zieloną wyspą” na tle pozostałych państw UE. Niestety jednak biorąc pod uwagę chociażby stopę bezrobocia i wskaźnik emigracji zarobkowej rzeczywistość przestaje być tak kolorowa, czy też „zielona”. Poza tym musieliśmy dużo poświęcić, aby dołączyć do Unii, zaczynając od takich kwestii jak znaczne ograniczenie suwerenności i konieczność podporządkowania się woli większości, a kończąc na zwiększeniu (i tak znacznie rozbudowanego) korpusu urzędników administracji.

Wielka Brytania natomiast jest o wiele bardziej eurosceptyczna. Pomimo tego, że uzyskała członkostwo w 1973r., ciągle podejmowana jest tam dyskusja o wystąpieniu z UE. Sceptycyzm ten był widoczny w zasadzie od chwili przystąpienia do Unii. Już w 1974r. (czyli zaledwie rok po przystąpieniu) rozważano odejście z tej organizacji, co poddano głosowaniu w referendum 5 czerwca 1975r. Brytyjczycy opowiedzieli się jednak za członkostwem. Często jednak, w zasadzie regularnie, politycy rządzący na Wyspach podnoszą kwestię opuszczenia szeregów UE. Zachowują duży dystans w stosunku do procesów integracyjnych. Kategorycznie odmawiają przystąpienia do strefy euro. Ostatnio nawet podejmują działania, które mogą doprowadzić do ograniczenia swobodnego przepływu osób, czyli jednej z fundamentalnych swobód wewnętrznego rynku unijnego.

Kontrast pomiędzy polityką Polską i Brytyjską był również widoczny w sejmowej debacie na temat przyszłości konkurencyjnej UE. Przedstawicielami Wielkiej Brytanii byli: Sarah Tiffin (chargé d’affaires Ambasady Wielkiej Brytanii), Lord Hugh Dykes (członek Komisji ds. Unii Europejskiej Izby Lordów), Julian Smith (członek Izby Gmin), Mark Garnier (przedstawiciel Izby Gmin) oraz Martina Garcia (Ministerstwo ds. Gospodarki i Finansów Wielkiej Brytanii). Polską stronę natomiast reprezentowali: Agnieszka Pomaska (przewodnicząca Komisji ds. UE), Andrzej Gałażewski (wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ds. UE), Dariusz Rosati (przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych), Patryk Łoszewski (Dyrektor Departamentu Unii Europejskiej Ministerstwa Finansów). Debata ta dotyczyła miejsca Polski i Wielkiej Brytanii w zintegrowanej Europie oraz dążenia do wzmocnienia konkurencyjności UE na arenie międzynarodowej.

Przedstawiciele Polski prezentowali raczej prounijne postawy, kładąc jednocześnie nacisk na konieczność integracji w ramach jednolitego rynku. Podkreślono, że integracja wpłynęła pozytywnie na rozwój gospodarczy naszego kraju, wzrosła wymiana handlowa i atrakcyjność Polski dla inwestorów zagranicznych. Ponadto zaznaczono, że niwelowane są różnice gospodarcze pomiędzy Polską a pozostałymi państwami członkowskimi. Wyrażono również potrzebę pogłębiania integracji w zakresie wspólnego rynku, szczególnie znoszenia nadal istniejących barier w swobodnym przepływie osób i usług. Przykładem takich barier są chociażby działania Wielkiej Brytanii zmierzające do ograniczenia dostępu do świadczeń socjalnych osobom nieposiadającym brytyjskiego obywatelstwa. Szczególnie atakowaną mniejszością narodową w ostatnim czasie na Wyspach są właśnie Polacy. Pojawiają się zarzuty, że ze względu na liczebność polskich imigrantów są oni obciążeniem dla brytyjskiego budżetu. W trakcie debaty również odniesiono się do tego problemu, podkreślając że de facto najliczniejszą grupę beneficjentów korzystających z brytyjskiego systemu świadczeń socjalnych stanowią obywatele pochodzący z państw trzecich (szczególnie z Indii i Pakistanu), nie zaś z krajów UE.

W aspekcie unii walutowej natomiast zwrócono uwagę na podział wśród krajów unijnych, wynikający z przystępowania części państw członkowskich do strefy euro oraz pozostawania pozostałych państw poza tą strefą. Obecnie walutę euro przyjęło 18 z 28 państw członkowskich. Istnieją więc uzasadnione obawy, że państwa będące poza strefą euro, nie będą w obszarze tak ścisłej integracji jak te które euro już przyjęły. Należy więc jedynie mieć nadzieję, że kraje UE w podejmowanych działaniach będą miały na uwadze wymiar solidarnościowy integracji europejskiej i nie dojdzie do podziału, którego konsekwencją będzie „Europa dwóch prędkości”. W trakcie debaty odniesiono się także do bardzo niepokojącego zjawiska, jakie można zaobserwować w funkcjonowaniu polskiego sektora bankowego. Problem ten dotyczy wyprowadzania kapitału z banków polskich przez ich zagraniczne centrale, borykające się z problemami finansowymi, co w dobie kryzysu stanowi realne zagrożenie.

Przedstawiciele Wielkiej Brytanii natomiast w swych wypowiedziach podkreślali potrzebę współpracy w zakresie wspólnego rynku, kładąc szczególny nacisk na znoszenie istniejących barier w swobodnym przepływie usług. Zwrócono uwagę na to, iż znaczne utrudnienia stanowią ograniczenia administracyjne i prawne w tym zakresie. Ponadto należy dążyć do uniezależnienia się od Rosji w dziedzinie energetyki, inwestując jednocześnie w wydobywanie gazu łupkowego. Znacznie zwiększyłoby to konkurencyjność europejskiej gospodarki na arenie międzynarodowej oraz umożliwiło uniezależnienie się w pewnym stopniu od Moskwy. Jeżeli chodzi zaś o procesy decyzyjne w UE wyrażono potrzebę zwiększenia roli parlamentów i rządów narodowych w tworzeniu prawa unijnego, co umożliwiłoby przeprowadzenie koniecznych reform. Ponadto zaproponowano połącznie traktatów unijnych w jeden dokument oraz „oczyszczenie” dorobku prawnego UE z przestarzałych rozwiązań. W aspekcie rynku pracy natomiast należy zmierzać do zmniejszenia bezrobocia, szczególnie wśród młodych osób, zapewniając im pracę na rynku krajowym. W odniesieniu do strefy euro Wielka Brytania nie zmieniła swojego stanowiska tj. nie zamierza przystąpić do unii walutowej, jednak deklaruje swoje wsparcie dla unii bankowej, podkreślając jednocześnie że nie można dopuścić do zbudowania „fortecy Europy” co spowoduje, że kraje będące poza strefą euro znajdą się w gorszym położeniu.
Jednolity rynek wewnętrzny jest to wysoki poziom integracji, który wymaga współpracy ze strony wszystkich państw członkowskich. Niejednokrotnie wiąże się to z przedkładaniem dobra wspólnego nad partykularne interesy poszczególnych państw członkowskich. Wśród krajów należących do Unii powinna obowiązywać zasada „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Dopóki jednak państwa członkowskie nie zdadzą sobie sprawy z tego, że dobro UE jako wspólnoty państw niesie ze sobą również korzyści dla poszczególnych krajów, współpraca ta będzie znacznie utrudniona. Ostatnie wydarzenia pokazują niestety, że państwa europejskie nie dojrzały do tak wysokiego poziomu integracji (i być może nigdy nie dojrzeją). Świadczą o tym chociażby działania Wielkiej Brytanii zmierzające do ograniczenia swobodnego przepływu osób, brak solidarnej postawy w obliczu nałożonego przez Rosję embarga na wieprzowinę z krajów unijnych, czy w końcu brak jednolitego stanowiska wobec działań państwa rosyjskiego związanych z aneksją Krymu.
 

Reklama