Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Wojny Mussoliniego

Autorzy: 
Jan Patrak

Frank Joseph to autor zajmujący się badaniem mało znanych zagadnień historii – słynie on ze stawiania ciekawych, a nawet kontrowersyjnych tez, które często rzucają nowe światło na utrwalony wydawałoby się obraz przeszłości. Nie inaczej jest w jego najnowszej książce, która ukazała się w języku polskim na początku 2012 roku nakładem wydawnictwa Bellona, a zatytułowanej „Wojny Mussoliniego”.

Autor analizuje w niej konflikty, w których uczestniczyły faszystowskie Włochy, począwszy od inwazji na Etiopię, aż do czasów Republiki Salo. O ile sama II wojna światowa kojarzy się nam najczęściej z próbą ekspansji podjętą przez Niemcy, w której Włochy wprawdzie uczestniczyły, ale przez swą nieudolność najczęściej tylko wkładały kij w szprychy niemieckiego rydwanu bojowego, to Joseph stara się udowodnić, że sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Jego zdaniem Włosi w czasie wojny wcale nie spisywali się aż tak źle, a nawet byli bliscy jej wygrania.

Na poparcie swoich tez autor przytacza liczne przykłady włoskich sukcesów na polach bitew. Podczas lektury nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, iż Joseph chcąc skończyć z szufladkowaniem Włochów jako tchórzy i nieudaczników, popada w drugą skrajność i zaczyna idealizować samego Mussoliniego i jego siły zbrojne. Miejscami można nawet dojść do wniosku, że głównym celem, jaki przyświeca autorowi jest gloryfikacja włoskiego oręża. Dzieje się tak choćby dlatego, że w cytowanych przez autora różnych relacjach (np. Kesselringa, Rommla, Haldera czy Eisenhowera) można znaleźć bardzo wiele krytycznych opinii na temat Włochów, ale autor wszystkie je pomija, a selektywnie wybiera akurat te, które przedstawiają żołnierzy Duce w jak najlepszym świetle.

Autorowi można bardzo łatwo wytknąć pewnego rodzaju naciąganie faktów. Włoskie osiągnięcia są bowiem zdecydowanie wyolbrzymiane, czego potwierdzeniem może być choćby opis brytyjskiego ataku na wyspę Castelloriso w lutym 1941 roku, stwierdzenie, że skuteczny atak włoskich komandosów na krążownik York w marcu 1941 roku doprowadził do kapitulacji garnizonu Krety, przedstawianie bitwy w zatoce Syrta jako „wielkiego triumfu włoskiej floty”, czy wyolbrzymianie znaczenia „zakończonej niewiarygodnym sukcesem” ofensywy dywizji Monterosa w grudniu 1944 roku na Linii Gotów (w rzeczywistości w jej trakcie Włosi wzięli do niewoli ok. 300 Amerykanów) oraz włoskich osiągnięć na Morzu Czarnym (Włosi mieli tam stać się postrachem radzieckich okrętów podwodnych, podczas gdy faktycznie zatopili tylko dwa z nich, a np. Rumuni, do września 1943 r. aż dziesięć). Frank Joseph wyolbrzymia zasługi Włochów także poprzez sztuczne zawyżanie sił przeciwnika oraz włoskich sukcesów (np. podczas Bitwy o Anglię włoscy lotnicy mieli zestrzelić 15 samolotów wroga, podczas gdy faktycznie nie zestrzelili ani jednego). Nie inaczej należy interpretować pomijanie udziału Niemiec w walkach na południu Europy. W trakcie lektury można dojść do wniosku, że to sami Włosi prowadzili działania w basenie Morza Śródziemnego, a sojusznicy zza Alp udzielali im tylko niewielkiej pomocy, podczas gdy w rzeczywistości fakty te wyglądały zupełnie inaczej.

W książce można znaleźć wiele ciekawych, ale i dość kontrowersyjnych tez. Wydaje się, że właśnie za taką należy uznać opinię, iż atak Włoch na Grecję jesienią 1940 roku miał charakter dywersyjny i zakończył się sukcesem, gdyż pozwolił odciągnąć część sił brytyjskich z Afryki Północnej do Grecji. Równie ciekawe jest twierdzenie, że inwazja Włoch na Albanię, podyktowana była pragnieniem Mussoliniego zachowania pokoju w Europie, gdyż knowania króla Ahmeda Zogu groziły wybuchem wojny na Bałkanach.

Autor w nietuzinkowy sposób interpretuje też wydarzenia polityczne, które doprowadziły do wybuchu wojny. Jego zdaniem Mussolini zawsze pragnął pokoju, o czym świadczyć mają wysuwane przezeń liczne pokojowe inicjatywy, zarówno przed wojną, jak i w jej trakcie, a do angażowania się w konflikty zawsze zmuszały go agresywne i prowokacyjne działania innych. Miało to miejsce zarówno w przypadku Etiopii, Hiszpanii, Albanii, Francji, ZSRR oraz USA w grudniu 1941 roku. Trzeba zresztą przyznać, że również sam włoski przywódca przedstawiony jest w sposób rzadko spotykany w polskojęzycznej literaturze. Już we wstępie Joseph napisał, że jego celem jest przedstawienie Duce jako „dux bellorum”, jednakże w książce brakuje dogłębnej analizy postępowania Mussoliniego jako wodza podczas wojny, a jedyne ogólne wnioski, jakie z lektury można wyciągnąć są takie, że był on mężem stanu, utalentowanym strategiem, znakomitym oratorem, kochającym ojcem, wybitnym przywódcą i co najważniejsze – oddanym ojczyźnie patriotą.

Szczególnie interesujące są ostatnie rozdziały książki, w których autor zajmuje się takimi zagadnieniami, jak włoski projekt atomowy i tajne kontakty pomiędzy Churchillem a Mussolinim podczas wojny. Mogą one zainteresować zwłaszcza wielbicieli teorii spiskowych i tzw. historii alternatywnej, gdyż następuje tam próba odpowiedzi na pytanie czy Mussolini mógł wygrać wojnę? Bez wątpienia godna uwagi jest też argumentacja autora, gdy opisuje w jaki sposób śmierć Reinharda Heydricha – szefa SD, wpłynęła na przebieg walk na Morzu Śródziemnym.

Największą wadą pracy Franka Josepha jest brak wnikliwej analizy przyczyn włoskich klęsk. Ponieważ autor opisuje bardzo dużo taktycznych sukcesów odniesionych przez Włochów, można dojść do wniosku, że ich armia niczym nie ustępowała niemieckiej i brytyjskiej. W takim razie śmiało można by zadać pytanie, skoro było tak dobrze, to czemu było tak źle? Z lektury można tylko ogólnie wywnioskować, że do ostatecznej klęski przyczyniła się m.in. nieudolność wyższych dowódców i ich nielojalność względem Duce, przestarzałe uzbrojenie włoskiej armii oraz, co chyba najciekawsze, działalność szefa Abwehry – Wilhelma Canarisa. Szkoda natomiast, że autor nie poświęcił zbyt dużo miejsca morale włoskich żołnierzy oraz ich stosunkowi do wojny.

Nie ma wprawdzie wątpliwości, że praca Franka Josepha zawiera wiele niedociągnięć i nadinterpretacji, a sam autor nie ustrzegł się błędów, ale z punktu widzenia polskiego czytelnika najważniejsze w niej jest to, że zajmuje się ona tematyką, która w naszej literaturze jest niemal nieznana. Mało kto w Polsce zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że Włosi podczas II wojny światowej naprawdę odnosili spektakularne sukcesy. Autor wprawdzie znacznie je wyolbrzymia, ale paradoksalnie właśnie to jest wielką zaletą jego publikacji. Wydarzenia w książce przedstawione są bowiem z włoskiego punktu widzenia, a więc w sposób, w jaki wojnę widzieli Włosi, jak postrzegał ją Mussolini, a w pewnym sensie również jak przedstawiała ją włoska propaganda. Do tej pory w języku polskim nie ukazała się żadna podobna pozycja. Dlatego jest ona bez wątpienia godna polecenia, choć trzeba pamiętać, by podczas jej lektury zachować krytyczny dystans do przedstawianych przez autora faktów.

Frank Joseph, Wojny Mussoliniego
Wydawnictwo: Bellona
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012
Tłumaczenie: Kamil Janicki

 

Tags:

Reklama