Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Wiatr. Gra o najwyższą stawkę

Autorzy: 
Andrzej Kozłowski

Sylwester w górach byłby kolejną spokojną imprezą dla nadkomisarza Jakuba Tyszkiewicza i jego małżonki Heleny. Szybko okazało się jednak, że noworoczna zabawa na Kasprowym Wierchu zamienia się w walkę na śmierć i życie, a do akcji wkraczają profesjonalni mordercy i agenci Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Stawką tej śmiercionośnej rozrywki są tajemnice, mające kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Rzeczpospolitej Polski.

„Wiatr. Gra o najwyższą stawkę” to ósma książka Marcina Ciszewskiego, historyka z wykształcenia, a trzecia której głównym bohaterem jest nadkomisarz Jakub Tyszkiewicz. W poprzednim częściach próbował rozwikłać tajemniczą zagadkę morderstwa pewnego meteorologia oraz walczył o bezpieczeństwo kibiców podczas Euro 2012 Najnowsza praca Ciszewskiego łączy w sobie elementy thrillera politycznego, sensacji oraz powieści szpiegowskiej.

Akcja książki rozpoczyna się wraz z wyprawą na imprezę sylwestrową głównego bohatera i jego małżonki i rozwija się powoli. Mają oni spędzić noc sylwestrową z grupą nieznajomych osób na Kasprowym Wierchu. Miejsce akcji wybrane przez Ciszewskiego wydaje się być perfekcyjne dla thrillera. Samotny dom na górze targanej wiatrami, gdzie jedyną możliwością dotarcia na szczyt jest kolejka liniowa. Nie tylko jednak dobór odpowiedniego miejsca potęguje atmosferę, ale również jego właściwy opis wymagający od autora talentu i wyczucia. Ciszewski spełnia te wymagania, miejsce i warunki atmosferyczne przedstawione są szczegółowo, ale bez zanudzających detali i pozytywnie wpływają na odbiór powieści. Czasami aż czuje się lodowaty podmuch wiatru z Kasprowego na własnym ciele.

Kolejną zaletą książki „Wiatr. Gra o najwyższą stawkę” jest jej wielowątkowa fabuła, która wciąga, ale jednocześnie czytelnik nie gubi się w mnogości wątków. Początkowo występuje kilka odrębnych i niełączących się ze sobą historii, które wraz z czasem i rozwojem akcji łączą się w logiczną całość. Mamy tutaj rozgrywki polityczne na najwyższym szczeblu, poszukiwanie tajemniczego mężczyzny przez jeszcze bardziej tajemnicze osoby aż do wakacyjnego wyjazdu Tyszkiewicza w góry. Te, na pierwszy rzut oka, niewiążące się ze sobą wątki układają się w spójną całość dopiero pod koniec książki, czyli dokładnie tak jak powinno się to odbywać w tego typu powieściach. Ciszewski czerpie od mistrzów gatunku jak Frederick Forsyth i udowadnia, że lekcje zrozumiał. Wprawdzie daleko mu do brytyjskiego mistrza, np. pod koniec książki, fabuła staje się dość przewidywalna oraz brakuje zapadających w pamięć zwrotów akcji, to i tak historia wciąga i działa jak magnes zachęcający czytelnika do dalszej lektury.

Zaletą książki są również jej bohaterowie. Autor wprawdzie nie stara się stworzyć głębokiego profilu psychologicznego postaci, ogranicza się raczej do niezbędnego minimum to jednak czytelnik dość łatwo identyfikuje się z Tyszkiewiczem czy jego partnerem z policji Krzeptowskim. Bardzo ciekawie zostali opisani pozostali członkowie imprezy sylwestrowej na Kasprowy Wierchu. Każdy z nich jest tajemniczy i posiada własne interesy. Do końca pozostaje również niewyjaśniona tożsamość mordercy. Wrogowie głównych bohaterów opisani są już w bardziej skąpy sposób i nie odbiegają od stereotypu polskiego, skorumpowanego polityka.

Z technicznego punktu widzenia książka również trzyma dobry poziom. Na głównej okładce widzimy mężczyznę uzbrojonego w karabin z celownikiem laserowym, a w tle kolejkę linową na Kasprowy Wierch, co doskonale odzwierciedla atmosferę książki. Jakość papieru prezentuje zadowalający poziom, a wielkość czcionki nie męczy oczu.

Podsumowując, przystępując do lektury książki oczekiwałem nudnej, sztampowej, przewidywalnej opowieści nieudolnie wzorowanej na mistrzach gatunku. Mile się jednak rozczarowałem, dostając w swoje ręce dobry, trzymający w napięciu thriller z wciągającą fabułą i ciekawymi bohaterami. Dla fanów tego typu literatury, pozycja obowiązkowa.

Macin Ciszewski
„Wiatr. Gra o najwyższą stawkę”
s. 398.
Wydawnictwo Znak, Kraków 2014

 

Tags:

Reklama