Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Who's next?

Autorzy: 
Izabela Gromek
W sobotni wieczór 6 lutego w Nashville na zgrupowaniu zwolenników Tea Party, była kandydatka na wiceprezydenta z ramienia Partii Republikańskiej stwierdziła, że Ameryka jest gotowa na nową rewolucję - konserwatywną. Tea Party to pewnego rodzaju ruch, który nie popiera ani demokratów ani republikanów. Aktualnie dąży się do tego, by nie był kojarzony z organizacją antyprezydenckich protestów, a przekształcił się w partię zdolną wygrać wybory. W ostatnią sobotę odbyła się pierwsza narodowa konwencja Tea Party.
 
Pani Palin, bo o niej mowa, juz w lipcu 2009 roku zrezygnowała ze stanowiska gubernatora stanu Alaska, co wydaje się sugerować jej chęć kandydowania w najbliższych wyborach prezydenckich. Sama wielokrotnie krytykowała Johna McCaina, byłego kandydata na prezydenta USA za to iż jego program wyborczy był ewidentną kontynuacją polityki Busha.
 
Komentatorzy spekulują czy po pierwszym afroamerykańskim prezydencie przyszedł czas na pierwszą kobietę? Na pewno coś w tym jest. Sarah Palin była również pierwszą kobietą guberatorem w stanie Alaska. Szansę na kandydaturę z ramienia Partii Republikańskiej zmniejsza jednak właśnie fakt oficjalnego poparcia dla idei Tea Party. Społeczeństwo amerykańskie nawet po 4 latach administracji Baracka Obamy nie będzie gotowe na tak daleko idące zmiany. 
 
Z drugiej jednak strony jest faktem, że Ameryka potrzebować będzie kobiety w roli Prezydenta USA. Tak jak Kennedy był pierwszym i jedynym katolikiem na tym stanowisku, a Obama pierwszym afroamerykaninem, tak trzeba będzie znaleźć pierwszą Panią Prezydent. Praktycznie bez szans jest ponowny wybór demokraty, dlatego Partia Republikańska wystawiając Palin ma sporą przewagę juz na starcie.
 
Zatem przed partią republikańską stoi poważne i trudne zadanie wyboru odpowiedniego kandydata w wyścigu do Białego Domu. Już teraz amerykańskie media zadają pytanie: "Who`s next?". Odpowiedź na nie jest uwarunkowana wieloma czynnikami, ale w obecnej sytuacji chyba najbardziej szczęściem lub jego brakiem w trakcie prezydentury Obamy.
 

Reklama