Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Weźmy udział w interwencji w Mali

Autorzy: 
Robert Czulda

O kryzysie w Mali i perspektywie polskiej interwencji z senatorem Maciejem Grubskim, zastępcą przewodniczącego senackiej Komisji Obrony Narodowej, rozmawia Robert Czulda.

Interwencja wojsk francuskich w Mali stała się faktem. Czy Polska powinna wesprzeć tę operację w jakiś sposób?

Teoretycznie decyzja o polskim udziale w formie kilku osób celem ich dołączenia do organizowanej misji szkoleniowej Unii Europejskiej już zapadła. W mojej ocenie to jednak za mało. Stać nas na to, aby w Mali znalazł się liczniejszy kontyngent naszych wojsk – chociażby na poziomie pięciuset żołnierzy. Byłby to bardzo wyraźny i pozytywny sygnał w stronę Francji, która jest naszym sojusznikiem z NATO.

Wycofywanie sił z Afganistanu postępuje, a znaczna część polskich żołnierzy mających doświadczenie z misji ISAF mogłaby bez problemu wypełniać zadania antyterrorystyczne w Mali. Co więcej, polskiej armii potrzeba jest szkolenia poprzez udział w prawdziwych operacjach. Jeśli jest więc okazja to trzeba z niej skorzystać.

Sceptycy twierdzą, że Mali nie jest naszą sprawą, a cała operacja to realizowanie przez Paryż swoich własnych interesów. Czy zgodziłby się Pan z takim stwierdzeniem?

Absolutnie nie. Takie podejrzenia kierowano wobec Francji również podczas interwencji libijskiej. Należy pamiętać, że Mali stało się centrum światowej rewolty islamskiego terroryzmu i nie można przyglądać się temu biernie. Jeżeli przyjąć takie myślenie to nie byłoby nas w Afganistanie, bo czy cała operacja nie była szczególnie w interesie Stanów Zjednoczonych? Francja to nasz ważny sojusznik strategiczny. W takich momentach powinniśmy być razem, aby wzmacniać solidarność.

Co jeśli jednak operacja nie byłaby realizowana pod egidą Unii Europejskiej? Czy wówczas również byłby Pan zwolennikiem aktywnego zaangażowania?

Nasza obecność w Mali powinna być realizowana ze względu na relacje z Francją, a także z myślą o zwalczaniu terroryzmu. Byłoby dobrze, gdyby Unia Europejska poparła nasze zaangażowanie, ale jeśli tak się nie stanie to nie powinno to działać na nas blokująco. Operacja w Mali daje nam okazję na związanie się z istotnym partnerem jakim jest Francja. To także możliwość wzmocnienia swojej pozycji i pokazania jak istotna jest Polska.

Czy stać nas na taką mocarstwową politykę?

Jeżeli Afganistan kosztował nas około 1,2 miliarda złotych rocznie to możemy w imię własnych interesów poświęcić około 400 milionów złotych. Nie patrzmy na koszt, lecz na przyszłe korzyści w relacjach z Francją i możliwe do uzyskania wpływy w tak dynamicznie rozwijającej się Afryce. Skorzystajmy z tej okazji – tym bardziej, iż inne państwa Unii Europejskie jakoś się do udziału nie rwą.
 

Reklama