Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


USA - Egipt: współpraca w walce z terroryzmem

Autorzy: 
Kamil Turecki

Egipt nigdy nie będzie taki sam - powiedział w piątek prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama w specjalnym wystąpieniu po tym, jak Hosni Mubarak po 30 latach rządów ustąpił i wyjechał z Kairu. - Rzadko w naszym życiu mamy możliwość przeżycia chwil, które zmieniają bieg historii. To właśnie taki moment. Głos Egipcjan został wysłuchany - skomentowała amerykańska głowa państwa. Nie wszystko jednak jest klarowne. Dotychczas afrykański kraj był sprzymierzeńcem USA w walce z terroryzmem. Zmiana warty może również oznaczać ewolucję polityki Egiptu względem islamskich fundamentalistów.

Prezydent Obama zaapelował o rozwój demokracji w duchu przestrzegania praw człowieka, respektowania prawa zgodnie z poprawioną konstytucją. Istnieje jednak ryzyko, iż wskutek wolnych wyborów duży wpływ na władzę może mieć Bractwo Muzułmańskie, które otwarcie przyznaje się do wrogości wobec Izraela i może wzywać do rozluźnienia stosunków z USA. Amerykańscy dygnitarze nie podzielają tych obaw podkreślając coroczne wsparcie dla wojsk egipskich w wysokości 1,3 miliarda dolarów. Co więcej, Egiptowi zależy na ochronie przed islamskim ekstremizmem mając w pamięci rebelie muzułmańskich bojówek w latach 90. ubiegłego wieku. Mimo to, Amerykanie chcą, by obowiązywał system checks and balances – równowagi władz – wszystko po to, by żadna z grup nie zdominowała przyszłych rządów. Same wybory mają opierać się na zasadzie one man, one vote, one time (jeden człowiek, jeden głos, w jednym czasie).

Dla Stanów Zjednoczonych strategicznym punktem regionu jest Kanał Sueski, przez który statkami przepływa jedna trzecia światowych złóż ropy naftowej, a w którym stacjonują amerykańskie okręty wojenne będące bazą wypadową dla wsparcia udzielanego między innymi Afganistanowi.

Nowy rząd może cechować brak zaufania do Amerykanów, co może wpłynąć na dwustronne stosunki. Zatem w interesie Waszyngtonu będzie leżeć zacieśnianie współpracy na szczeblu wywiadu. Amerykanie bowiem, w przeciwieństwie do egipskich służb, nie mają tak szerokiego dostępu do źródeł w strefie Gazy czy w Sudanie. Ponadto, miejscowi są znani jako najlepiej poinformowana jednostka wywiadowcza w kwestii Al-Kaidy i innych ugrupowań fundamentalistycznych oraz skali ich działań na arenie międzynarodowej. Ponadto, amerykańscy eksperci spraw międzynarodowych podkreślają, że tak jak w dobie zimnej wojny Iran był oknem na działania Związku Radzieckiego w rejonie Bliskiego Wschodu, tak po jej zakończeniu tę samą funkcję, ale w stosunku do Iranu pełnił Egipt.

Dodatkowo, Mubarak skutecznie powstrzymywał palestyński Hamas przed przemytem broni i swych bojowników w rejon strefy Gazy i jednocześnie wspierał Izrael w blokadzie obszaru. W regionie Bliskiego Wschodu Egipt stanowił dotąd realną przeciwwagę dla kraju Mahmuda Ahmadineżada. Nowy rząd może nie tylko nie zauważać w Iranie potencjalnego zagrożenia, ale także może posługiwać irańską kartą w wywieraniu nacisku na Amerykanów.

Mimo to analitycy nie są pesymistycznie nastawieni. Wskazują Turcję jako kraj jednocześnie demokratyczny i muzułmański, który jest jednym z partnerów USA w przeciwdziałaniu terroryzmowi. Sprawy mogłyby potoczyć się podobnie w Egipcie. Co więcej, eksperci podkreślają, że Al-Kaida nie skorzysta na egipskim wstrząsie, ponieważ od wielu lat pozostaje, ze wzajemnością, wrogo nastawiona do Bractwa Muzułmańskiego, a według ostatnich badań opinii publicznej Egipcjanie w zdecydowanej większości sprzeciwiają się brutalnej, sztywnej i surowej ideologii obu grup. Ponadto, niemal trzytygodniowe protesty nie miały charakteru antyamerykańskiego, a podstawą rosnącego niezadowolenia był lokalny wymiar ekonomiczno-polityczny. W związku z tym przewiduje się, że Egipt nie stanie się nagle państwem terrorystycznym.
 

Reklama