Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Turcja – Na drodze ku regionalnemu mocarstwu

Autorzy: 
Martyna Bojarska

Turcja od lat stawiana jest jako przykład świetnie funkcjonującej demokracji w kraju muzułmańskim. W obliczu wydarzeń Arabskiej Wiosny, w wyniku której państwa arabskie stoją obecnie przed wyzwaniem wprowadzenia zasad demokratycznych w miejsce dyktatorskich rządów, model turecki nabiera jeszcze większego znaczenia. Turcja chce być jednak nie tylko przykładem, ale także regionalnym mocarstwem, stąd też coraz śmielsze posunięcia rządu Recepa Erdogana na arenie międzynarodowej.

 

Nieustająca popularność AKP

Turecka Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) w wyborach, które przeprowadzono w czerwcu 2011 roku po raz trzeci z rzędu wygrała i zdobyła możliwość samodzielnego rządzenia krajem. AKP to partia, która sama definiuje się jako centro-prawicowa i liberalna. Ogromny sukces zawdzięcza przede wszystkim wzrostowi gospodarczemu – gospodarka w czerwcowych wyborach była zdecydowanie najważniejszym tematem kampanii - ale również charyzmatycznemu przywódcy - Recepowi Erdoganowi i wreszcie wartościom, jakim partia hołduje. Konserwatyzm w wydaniu AKP to promowanie wartości muzułmańskich i podkreślanie dziedzictwa islamu w kulturze i mentalności tego kraju. W Turcji świeckość jest narzucona przez konstytucję, a pilnowana przez wojsko, jednak większość społeczeństwa to muzułmanie. Partia, która promuje wartości tej religii, jednocześnie nie łamiąc prawa ani nie dążąc do narzucenia rządów islamskich, cieszy się dużą popularnością wśród wyborców.

Właściwie jedynym wciąż nierozwiązanym problemem w sprawach wewnętrznych Turcji jest kwestia mniejszości kurdyjskiej. Według magazynu „The Economist” Turcja byłaby dużo lepszym modelem czy przykładem dla reszty świata arabskiego, gdyby potrafiła ten problem rozwiązać. W kontekście międzynarodowym niepokój budzi przede wszystkim terroryzm kurdyjski, ale również zdecydowane, często kontrowersyjne działania rządu wobec Kurdów. Trudno mówić o modelowej demokracji w kraju, gdzie przedstawiciele mniejszości trafiają do więzienia, a działania terrorystyczne nikogo nie zaskakują.
Mimo to dla krajów zachodnich, przede wszystkim dla Stanów Zjednoczonych, Turcja pozostaje bardzo ważnym sojusznikiem w regionie – zarówno politycznie, jak i militarnie. Dla Zachodu istotne jest jej zaangażowanie w Arabską Wiosnę i stabilizację sytuacji w tym wrażliwym, a strategicznie ważnym regionie. Turcja zdaje się wykorzystywać swoją niezastąpioną dla Zachodu pozycję dla własnych celów, z których najważniejszym jest budowanie swojej roli jako lidera w regionie.

Napięcia turecko-izraelskie

Najważniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych w tym regionie, oprócz Turcji, jest Izrael. Przez długie lata, pomimo różnic światopoglądowych relacje turecko-izraelskie układy się poprawnie. Mimo pewnych napięć, spowodowanych m.in. kilkukrotnymi interwencjami Izraela w Strefie Gazy, nie można było jednak mówić o sytuacjach kryzysowych w stosunkach dwustronnych. Wszystko zmieniło się w maju 2010 r. w wyniku incydentu z Flotyllą Wolności. Okręty płynące m.in. pod turecką banderą z pomocą humanitarną dla mieszkańców Strefy Gazy zostały zaatakowane przez komandosów izraelskich, w wyniku czego zginęło 9 obywateli tureckich. Turcja odwołała swojego ambasadora i oskarżyła Izrael o posługiwanie się „państwowym terroryzmem”. Od tego czasu stosunki turecko-izraelskie właściwie nie istniały, a zupełne ich załamanie miało miejsce we wrześniu 2011 r., kiedy to tureckie próby uzyskania przeprosin od Izraela zakończyły się niepowodzeniem. Turcja wydaliła izraelskiego ambasadora i zawiesiła wszelkie porozumienia dwustronne.

Takiej radykalizacji polityki tureckiej wobec Izraela sprzyjało kilka czynników. Po pierwsze, stabilna sytuacja wewnętrzna i wygrane wybory pozwoliły premierowi Erdoganowi na zaostrzenie polityki zewnętrznej i zwrot pro-palestyński. Turcja popiera starania Palestyny o uznanie jej jako państwa, co nabrało jeszcze większego znaczenia, kiedy dyskurs o demokratyzacji świata arabskiego stał się tematem numer jeden na salonach na całym świecie. Po drugie, Arabska Wiosna umocniła pozycję Turcji nie tylko w regionie, ale również w stosunkach z Zachodem. Należy pamiętać, że Izrael jest jednym z najpotężniejszych i strategicznie najważniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych, z czym Turcja zawsze musi się liczyć. Dzięki swojej rosnącej pozycji może sobie jednak pozwolić na zaostrzenie stosunków z Izraelem bez obaw o reakcje ze strony amerykańskiej.

Radykalizacja polityki wobec Cypru

Od 1974 roku Cypr jest podzielony na dwie części – południową Republikę Cypru, zamieszkałą przez Greków i będącą członkiem Unii Europejskiej oraz Republikę Turecką Cypru Północnego, która jest uznawana tylko przez Turcję. Prowadzone od lat negocjacje nie przynoszą żadnych efektów, sytuacja jest patowa. W lipcu 2012 r. Republika Cypru ma przejąć rotacyjną prezydencję w Unii Europejskiej. Turcja zapowiedziała, że na ten czas zupełnie zamrozi stosunki z Unią Europejską, jako że będzie jej przewodził kraj nieuznawany przez Ankarę.

Rząd AKP w swoim programie popiera członkowstwo w Unii Europejskiej. Turcja wyraziła chęć przystąpienia do Wspólnoty już w 1987 roku, kiedy to złożyła formalny wniosek o akcesję. Negocjacje oficjalnie rozpoczęły się dopiero w 2005 roku. Kandydatura ta budzi jednak w Europie ogromne kontrowersje. Zwłaszcza teraz, w dobie kryzysu i zmęczenia rozszerzeniami widocznego w krajach członkowskich (tzw. enlargement fatigue), szanse na przystąpienie Turcji do UE w najbliższych latach są praktycznie zerowe. Europa stara się jednak podtrzymywać iluzję chęci przyjęcia Turcji do Unii ze strachu przed tym, co mogłoby się stać, gdyby „Wysoka Porta” od Europy się jednak odwróciła.

Decyzja o zamrożeniu stosunków z Unią Europejską na czas prezydencji Cypru wskazuje, że to, czego Europa się obawiała, właśnie się dzieje. Społeczeństwo tureckie jest zmęczone ciągłym czekaniem na przystąpienie do Unii. Poparcie dla tej idei sukcesywnie spada. Zwłaszcza w obliczu kryzysu w strefie euro i sukcesów gospodarczych Turcji w ostatnich latach perspektywa przystąpienia do Unii staje się coraz mniej atrakcyjna. Premier Erdogan doskonale wyczuwa nastroje społeczne. Z całą pewnością zdaje sobie też sprawę, jak odległa jest ewentualna perspektywa przystąpienia Turcji do Unii. Wobec wzmocnienia swojej pozycji w regionie i pełnienia roli modelowego kraju dla reszty państw arabskich, Turcja zwraca się raczej ku swojemu regionowi, odwracając się jednocześnie coraz bardziej od Europy. Z jednej strony państwa europejskie (i Stany Zjednoczone) są zadowolone, że to Turcja bierze na siebie dużą część ciężaru stabilizacji sytuacji w regionie, z drugiej strony jednak coraz częściej wyrażane są obawy przed radykalizacją kraju w sensie politycznym i religijnym wraz z jej rosnącą pozycją w regionie.

Turcja w ostatnim czasie radykalizuje swoją politykę zagraniczną. Zdecydowanie ochłodziły się stosunki z Izraelem, nadal złe są stosunki z Cyprem i nawet Unia Europejska nie jest już w stanie ich łagodzić. Turcja zajęła zdecydowane stanowisko w obliczu Arabskiej Wiosny, zwłaszcza wobec powstania w Syrii, które bezpośrednio ją dotknęło za sprawą napływu masy uchodźców z tego kraju. Charyzmatyczny premier Erdogan kreuje się na prawdziwego męża stanu i przywódcę, który nie tylko sprawdza się w sytuacjach kryzysowych, ale również broni interesów swojego państwa, nawet jeżeli oznacza to przeciwstawienie się najpotężniejszym krajom na świecie, takim jak Izrael, za którym stoją Stany Zjednoczone. Turcja dąży do pozycji lidera w regionie od lat, a obecna sytuacja sprzyja tym dążeniom jak nigdy przedtem. Premier Erdogan wydaje się w pełni zdawać sobie z tego sprawę.
 

Reklama