Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Szczyt UE-Ukraina - festiwal oczekiwań i obietnic

Autorzy: 
Dr Piotr Kuspys

Wczoraj w Kijowie odbył się Szczyt UE-Ukraina. Szczyt ten nie przyniósł zapowiadanego przez ukraińskie władze przełomu, lecz był rutynowym spotkaniem politycznym. Symbolicznie można go nazwać szczytem „trzy razy nie”, gdyż żadne z ukraińskich oczekiwań nie znalazło zrozumienia po stronie unijnej. Nie zniesiono wiz do UE, nie udzielono Ukrainie wsparcia finansowego na odbudowę Donbasu oraz nie będzie europejskich wojsk w charakterze międzynarodowej misji pokojowej.

Przez ostatni rok władze w Kijowie, podobnie jak swego czasu Janukowycz, karmiły Ukraińców fałszywymi obietnicami, aby w ten sposób uwiarygodnić swoje rządy. Obiecywano rychłą integrację z UE i prawie natychmiastowe zniesienie wiz, mimo, że ze strony UE padały jasne sygnały, że oczekiwania Ukrainy są nieuprawnione. Poroszenko, jak wszyscy jego poprzednicy, zażądał zniesienia wiz i formalnego potwierdzenia perspektywy członkostwa dla Ukrainy. Przy tej okazji złożył kolejną obietnicę Ukraińcom, że już za pięć lat Ukraina będzie gotowa do członkostwa w UE. Podobnie, jak Juszczenko i Janukowycz, Poroszenko postawił na obietnice i deklaracje, które miały przesłonić brak reform. W ten sposób przekonuje ukraińskie społeczeństwo, że Ukraina jest już gotowa do członkostwa w UE, tylko unijni urzędnicy rzucają kłody pod nogi.

Głównym hasłem zagrzewającym do Majdanu było podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE oraz zniesienie wiz. O ile umowa została podpisana, z wizami będzie trudniej. Jeśli chodzi o umowę, sprawa jest dość nietypowa i niezrozumiała, biorąc pod uwagę całe zamieszanie, które przekształciło się w Majdan. Na prośbę Kijowa bowiem podpisana umowa nie weszła w życie i działa w bardzo ograniczonym stopniu. Ukraińskie nowe władze doszły do tego samego wniosku, co Janukowycz – umowa na obecnym etapie, na którym znajduje się ukraińska gospodarka, jest dla Ukrainy szkodliwa i niekorzystna. Oznacza to, że Janukowycz miał słuszność, gdy zrezygnował z jej podpisywania pod naciskiem ukraińskiego biznesu i oligarchów, obawiających się europejskich konkurentów. Umowa stowarzyszeniowa jest bowiem jednokierunkową ulicą otwierającą Ukrainę na europejskie towary.

Ukraińska produkcja, która teoretycznie ma dostęp do europejskich rynków już dzisiaj, praktycznie jeszcze długo nie zagości na stołach Europejczyków z jednego powodu – ukraińskie towary nie spełniają wymogów i standardów europejskich, a zatem nie mogą być dopuszczone na rynki unijne. Z tego względu wciąż głównym rynkiem zbytu dla ukraińskiej produkcji pozostają kraje byłego ZSRR na czele z Rosją. W przeciwieństwie do krajów zachodnich, Kijów nie wprowadził sankcji wobec Moskwy. Ukraińscy przedsiębiorcy natomiast zwiększyli swoją aktywność w Rosji, korzystając z luki, która powstała po wprowadzaniu sankcji przez Zachód. Ponadto Kijów jeszcze bardziej zwiększył swoją zależność energetyczną od Rosji. O ile przed Majdanem Ukraina kupowała w Rosji gaz i ropę, w tej chwili sprowadza również węgiel i energię elektryczną. W związku z utratą kontroli nad Donbasem, jedna trzecia ukraińskich kopalni znalazła się bowiem w rękach separatystów, co spowodowało ostry niedobór węgla.

Wbrew powszechnej opinii, wycofanie się Janukowycza z podpisania umowy stowarzyszeniowej było dla ukraińskiej opozycji pretekstem i jedyną okazją do przejęcia władzy. Po Majdanie bowiem nic się nie zmieniło w zakresie wdrażania europejskiej standardów. Ukraina nadal jest krajem rządzonym przez oligarchów, prezydent ma nieograniczoną władzę, korupcja jest jeszcze większa, niż przed Majdanem, a wymiar sprawiedliwości i prawo nadal są na usługach państwa. Nie wprowadzono również zmian w prawie wyborczym, wciąż brak postępów w zakresie decentralizacji władzy, a sektor energetyczny nadal pozostaje niekontrolowaną przez państwo strukturą mafijną.

Wydarzenia, które teoretycznie miały zbliżyć Ukrainę do UE, albo raczej obietnice, które padały z ust ówczesnych liderów Majdanu oraz nowej władzy, faktycznie oddaliły perspektywę ruchu bezwizowego i politycznej integracji z UE. Przez najbliższe lata Ukraina nie otrzyma perspektywy członkostwa i zniesienia obowiązku wizowego. Spowoduje to rozczarowanie społeczne i polityczne oraz tradycyjny zwrot w stronę Rosji. Ukraina na długie lata pozostanie szarą strefą bezpieczeństwa w Europie, krajem, w którym najwięcej do powiedzenia nadal będą mieli oligarchowie.
 

Reklama