Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Stalowa Kurtyna

Autorzy: 
Wladimir Wolff
17 czerwca 2010 roku. Ciepły, słoneczny dzień, przywodzący na myśl nadchodzące lato, dodawał uroku malowniczym krajobrazom polskiej ziemi. Wspaniała sielanka została nagle przerwana obrazem zagonów pancernych białoruskiej armii, które przedarły się przez granice wschodnich rubieży kraju i szturmem zaczęły wdzierać się wewnątrz Rzeczpospolitej.
 
Książka Wladimira Wolffa "Stalowa kurtyna" (Wydawca:  Ender Sławomir Brudny 2010) to interesująca próba przedstawienia wyimaginowanego, lecz nie niemożliwego, scenariusza białoruskiej napaści na Polskę. Powieść prezentuje zarówno chwile przygotowań do ataku, przepełnione intrygami, zdradą narodową oraz nieliczeniem się z życiem zwykłych ludzi, jak i roztacza brutalnie realistyczne wizje walk polskich obrońców ze wschodnim najeźdźcą.

Wieloletnie zaniedbania polskich władz, pomysłowość i spryt przeciwnika, a także dające się przewidzieć reakcje sojuszników, dodają książce smaku, jednoznacznie pokazując rzeczywistość stosunków międzynarodowych, gdzie pewność można mieć jedynie co do złych intencji adwersarza. Toczona nad polskimi głowami polityczna rozgrywka z początku ośmiesza nie tylko Europę, ale również NATO, które dawniej tak ochoczo gwarantowało nam swoją ochronę. W najważniejszym momencie nadchodzi jednak długo wyczekiwane opamiętanie.

Opis przeciwnika także daje wiele do myślenia. Z jednej strony opanowany maniakalną chęcią stworzenia Wielkiej Białorusi dyktator oraz często kierujący się partykularnymi interesami jego współpracownicy. Z drugiej zaś zwykli żołnierze, rzuceni w wir wojny bez pytania i żadnego logicznego wyjaśnienia. Pokazuje to nie tylko białoruską rzeczywistość, ale również tłumaczy zasady funkcjonowania procesów decyzyjnych w autorytarnie rządzonym kraju.

Autor roztacza wizję polskiej armii takiej, jaka ona jest naprawdę: niedofinansowanej, przestarzałej oraz technologicznie zacofanej. Po raz kolejny w historii naszego narodu, ogromne znaczenie będzie musiało odegrać męstwo i doświadczenie zwykłego żołnierza. W książce nie brakuje opisów przeżyć poszczególnych wojaków. Ich życiowe wybory oraz próby charakteru udowadniają, iż dla większości z nich słowa przysięgi wojskowej cenniejsze są niż życie. 

Zapierające dech w piersiach opisy podniebnych starć polskich i białoruskich lotników w pełni odzierają czytelnika ze złudzeń, jakoby nasza armia była niezwyciężona, a biało czerwona kratownica dodawała jej niebywałej skuteczności oraz siły. Polscy żołnierze są zwykłymi ludźmi, a sprzęt przez nich wykorzystywany, jak wszystko inne, podatny na zniszczenie. Ciągłe cofanie się przed nacierającym wrogiem, rosnące straty oraz upadające morale wyłaniają dosyć smutny obraz szarej rzeczywistości, która w niczym nie pasuje do idealistycznych wyobrażeń o polskim wojsku.

Przerażająca wizja białoruskiej napaści dodatkowo podsycana jest opisami poszczególnych wydarzeń z pola walki. Autor dosyć mocno też koncentruje się na przedstawianiu dwoistości polskiego społeczeństwa. Z jednej strony czytamy o bohaterskiej i pełnej heroizmu obronie pierwszego celu białoruskich wojsk, jakim jest Białystok, czy też o dramatycznych walkach i próbach niedopuszczenia do zdobycia przez wroga stolicy. Z drugiej zaś wyobrażamy sobie rzesze uchodźców ciągnące długimi kolumnami w kierunku bezpiecznej, póki co, zachodniej części kraju.

Umiera też mit polskich komandosów, zwłaszcza gromowców, którym dają się we znaki trudy walk toczonych z bezwzględnym i dobrze uzbrojonym przeciwnikiem. Rozbijanie całych oddziałów oraz niezdolność do wykonania postawionych zadań powodują, iż siły specjalne, dotąd powód do dumy i chwały całego narodu, długo nie potrafią przechylić szali zwycięstwa na naszą korzyść. Aż do ostatecznego rozdania kart…

Pełna zaskakujących zwrotów akcji oraz nieoczekiwanego zakończenia książka Wladimira Wolffa jest doskonałą pozycją dla wszystkich spragnionych mocnych wrażeń oraz wojskowej scenerii wplecionej w gatunek political-fiction. Jej lektura wydobędzie z każdego czytelnika najskrzętniej skrywane uczucia patriotyczne.
 

Tags:

Reklama