Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Sprawa Alesia Bialackiego - komentarz

Autorzy: 
białoruski opozycjonista

Podstawowa zasada dyplomacji mówi, że na dobry wizerunek należy pracować latami, natomiast popsuć może go jedno wydarzenie. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia na początku sierpnia, kiedy polska prokuratura przekazała białoruskim organom ścigania informacje na temat konta bankowego Alesia Bielackiego, lidera białoruskiej organizacji „Wiasny”, która walczy o prawa człowieka. Wobec ciągłego prześladowania opozycji przez władze w Mińsku nietrudno się domyślić, jak dane te mogą zostać wykorzystane: Bielackiemu grozi 7 lat więzienia.

Zarówno polscy dziennikarze, jak i politycy wszystkich opcji byli zgodni w ocenie działań polskiej prokuratury. Najlepiej opinie te podsumował szef rządu, Donald Tusk, mówiąc, że nie widzi tu złej woli, a jedynie skandaliczny błąd i głupotę.


Trudno się z Premierem nie zgodzić, lecz należy postawić dalej idące wnioski. Decyzji o przekazaniu informacji stronie białoruskiej nie podejmował w Prokuraturze Generalnej urzędnik niskiego szczebla. Tego typu działania wymagają aprobaty samej „góry”. Warto więc zadać sobie pytanie, czym spowodowanie było wydanie tego typu informacji bez sprawdzenia celu ich wykorzystania. Czy był to brak zorientowania i refleksji urzędników wysokiego szczebla w tym temacie (wariant pesymistyczny)? Czy też bałagan, który uniemożliwił weryfikację informacji (jeszcze bardziej pesymistyczny wariant)? Co by to nie było, skompromitowało na arenie międzynarodowej Polskę jako kraj wspierający ruchy opozycyjne na Białorusi. Jedyne, co teraz pozostało stronie polskiej, to odbudowanie tego wizerunku. I należy to zrobić jak najszybciej, gdyż obecna sytuacja ekonomiczna zmusza Mińsk do radykalnych cięć budżetowych, które spowodują znaczne niezadowolenie społeczne. Na razie jest ono ukryte, jednak gdy eksploduje i Białoruś wejdzie w okres zmian, potrzebny jej będzie partner, na którego będzie mogła liczyć. Czy Polska stanie na wysokości zadania? Czas pokaże.

Reklama