Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Separatystyczne dążenia Quebecu

Autorzy: 
Monika Stawiarska
Separatyzm to dążenie grupy do odrębności pod względem narodowym, politycznym, etnicznym, czy religijnym, względem jednej całości. Działania grup separatystycznych nasuwają najczęściej negatywne skojarzenia. W pierwszej kolejności przychodzą na myśl Palestyńczycy, Baskowie i Czeczeni, narody, które w walce o swoją wolność uciekają się do otwartych konfliktów zbrojnych i terroryzmu. O swoją niezależność w zupełnie inny sposób walczą separatyści z Quebecu, kolebki kanadyjskiej kultury, która pragnie osiągnąć swój cel w sposób demokratyczny. W latach 1980 i 1995 odbyły się referenda niepodległościowe. Za każdym razem społeczeństwo quebeckie mówiło suwerenności NIE.  Jednak Ci nie dają za wygraną. Są pewni swojej odrębności, własnego języka i tradycji. Co więcej, sugerują reszcie Kanady szukać własnej tożsamości. Bo kiedy Quebec nareszcie osiągnie upragnioną suwerenność, absurdalne będzie istnienie w Ameryce Północnej dwóch odrębnych anglojęzycznych państw.
 
Quebecki nacjonalizm
 
Genezy separatyzmu należy dopatrywać się w quebeckich ideologiach nacjonalistycznych powstałych na początku XIX wieku, a kształtujących się do dziś. Narodziły się one wraz z pojawieniem się Brytyjczyków na ziemiach Dolnej Kanady. Synowie osadników francuskich zwani profesjonalistami uważali ich za wrogów zarówno etnicznych, jak i ekonomicznych. Frankofońskie przywiązanie do wsi, pochwała tradycyjnych wartości (tj. religii katolickiej, języka francuskiego i rodziny) było sprzeczne z dążeniami Anglokanadyjczyków do industrializacji oraz wzrostu liczby imigrantów. Nacjonalizm tamtego okresu wyrażał się w myśleniu Canadiens o Quebecu jako o własnym, niezależnym kraju oraz chęci umacniania wspólnoty i zachowania dziedzictwa złotego okresu Nowej Francji. Tworzyli go m.in. Papineau (Parti partiote, Parti rouge), Lafontaine, Parent (umiarkowani prounioniści), Bourget, Lafléche (quebecki ultramontanizm), Tardivel, Mercier, Bourassa czy Lévesque (Partia Quebecu). Każdy z nich miał inną wizję w którym kierunku ideologia nacjonalistyczna ma się rozwijać. Zawsze jednak łączył ich wspólny cel – dążenie do wolności oraz niezależności. Współcześnie inaczej patrzymy na ruch nacjonalistyczny za sprawą Spokojnej Rewolucji. Spowodowała ona nakierunkowanie quebeckiego nacjonalizmu w stronę postępu i przyszłości. Québécois pragną uprzywilejowanego statusu w ramach Federacji i zabiegają o suwerenność.  
 
Spokojna rewolucja
 
W 1960 roku po władzę w Quebecu sięgnęła Liberalna Partia Quebecu pod wodzą Jeana Lesage’a. Okres ich rządów w prowincji nazywany jest Spokojną Rewolucją. Ta partia zmieniła postrzeganie świata Québécois. Nakierowała ich tok myślenia na przyszłość i idący za tym postęp. Spowodowała znacjonalizowanie przemysłu energetycznego – z dziesiątek małych elektrowni powstała potężna firmy państwowa Hydro-Quebec. W 1961 roku wprowadzono pierwsze powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Trzy lata później powstał pierwszy w historii plan emerytalny oraz utworzono świeckie ministerstwo edukacji. La Révolution Tranquille wyzwoliła społeczeństwo z dominacji Kościoła katolickiego. Nastąpił spadek powołań, wprowadzono śluby cywilne, parafie bankrutowały. Życie prowincji zostało zlaicyzowane. Celem ideologii było wzmocnienie poczucia odrębności u Québécois. Nazywana jest nowym ona quebeckim neonacjonalizmem.  
 
Parti Québecois wkracza na arenę polityczną
 
W 1967 roku René Lévesque opuścił szeregi Partii Liberalnej z powodu  odrzucenia jego propozycji wszczęcia dyskusji w sprawie suwerenności Quebecu. Rok później w wyniku połączenia się dwóch ruchów Mouvement Souveraineté-Association i Ralliement national powstała Parti Québécois, której niekwestionowanym liderem został właśnie Lévesque. Głównym celem ugrupowania było dążenie do terytorialnej i kulturalnej autonomii. Wyrażali jednak chęć utrzymania równoprawnych zależności gospodarczych między prowincją, a Federacją. Koncepcja ta nosiła nazwę „”souveraineté-association”, czyli „suwerenność-stowarzyszenie”. Ważnym elementem w ich programie było również umacnianie pozycji języka francuskiego. Już rok po wygraniu wyborów przez partię Zgromadzenie Narodowe Quebecu przyjęło Prawo 101. Wprowadzało ono restrykcyjne przepisy dotyczące posługiwania się językiem francuskim, jako jedynym językiem urzędowym we wszystkich obszarach życia publicznego prowincji. Stronnictwo preferowało tzw. gospodarkę mieszaną, w której rolą państwa byłaby koordynacja procesów ekonomicznych w sektorze prywatnym i publicznym. Państwo miało również nadzorować interesy różnych grup społecznych dla dobra ogółu. Péquistes (jak potocznie nazywano Partię Quebecu) opowiadali się m.in. za gwarancją minimalnych przychodów, wynagrodzeniem dla kobiet niepracujących, a prowadzących dom, utrzymywaniem przez państwo żłobków i przedszkoli oraz za obniżeniem wieku emerytalnego do 55 lat. Pojawienie młodej i niedoświadczonej partii spowodowało zatrzęsienie się areny politycznej Quebecu. Wkrótce miała ona objąć rządy w prowincji i usilnie namawiać ją do poszerzenia swojej autonomii.
 
I referendum separatystyczne
 
Pod koniec pierwszej kadencji Partii Quebecu odbyło się pierwsze referendum separatystyczne. Przed głosującymi zostało postawione pytanie: Czy godzisz się, aby rząd prowincji rozpoczął negocjacje z Ottawą w sprawie suwerennego stowarzyszenia Quebecu z Federacją? Ku niezadowoleniu Péquistes separację poparło tylko 40,44 proc. z 85,6 proc. uprawnionych do głosowania wyborców. Co więcej, na TAK głosowało tylko 48 proc. Frankofonów. Idei „suwerennego-stowarzyszenia” nie poparły mniejszości etniczne, anglojęzyczni mieszkańcy Quebecu oraz kręgi związane z Kościołem. Wieść o porażce René Lévesque skitował słowami: „Jeżeli was dobrze zrozumiałem, to powiedzieliście: >>Do następnego razu!<<
 
Spory o konstytucję
 
W 1981 roku Parti Québecois wygrała wprawdzie wybory, jednak porażka referendalna spowodowała rozłam w partii. Przyczyną były odmienne zdania na temat zmian konstytucyjnych. Pierre Elliott Trudeau chciał zakończyć konflikt o podział kompetencji między władzą federalną i prowincjonalną. Życzył sobie sprowadzenia kanadyjskiej konstytucji z Londynu do Ottawy oraz dodania do niej Karty Praw i Wolności. W 1980 roku bez konsultacji z jakąkolwiek prowincją rząd skierował prośbę do Londynu w sprawie sprowadzenia konstytucji. Aż osiem prowincji (bez Ontario i Nowego Brunszwiku) pod przewodnictwem René Lévesque zaprotestowało przeciw działaniom władzy. Próbowano jednak przekonać Quebec do zmian. Na zwołanej w listopadzie 1981 roku konferencji konstytucyjnej zaproponowano ugodę. Jeśli rząd uzyskałby zgodę prowincji to społeczeństwo quebeckie miało być uznane za odrębne kulturowo i językowo. Lévesque jednak odmówił podpisania dokumentu i opuścił obrady. Trudeau wykorzystał tę sytuację i zaoferował premierom dziewięciu anglojęzycznych prowincji ugodę w sprawach konstytucyjnych. Układ został podpisany bez premiera Quebecu. Wśród nacjonalistów quebeckich przeszedł do historii jako Noc Długich Noży. Nowe kanadyjskie prawo konstytucyjne Le constitutionnelle oraz Karta Praw  i Wolności zostały podpisane 17 kwietnia 1982 roku w Ottawie przez królową Elżbietę II.
 
Rząd federalny nie rezygnował jednak z próby nakłonienia Quebecu do podpisania umowy konstytucyjnej. Nowym premier Kanady Brian Mulroney zaprosił Roberta Bourassę, lidera Liberalnej Partii Quebecu, która wygrała wybory w 1985 roku do swojej rezydencji nad jeziorem Meech. Przywódca Parti libéral du Québec przedstawił warunki, które muszą zostać spełnione, żeby Quebec podpisał nową konstytucje. Były to m.in. prawo veta dla Quebecu przy wnoszeniu poprawek konstytucyjnych, uznanie prowincji za société distincte (czyli społeczeństwa o szczególnym charakterze) oraz prawo głosu w sprawie przyjmowania imigrantów. W kwietniu 1987 roku premierzy prowincji i rząd federalny podpisali Meech Lake Acord, której ostateczny termin ratyfikacji wyznaczono na 22 czerwca 1990 roku. Jednak z powodu niebezpiecznej niejasności terminu société distincte i Prawa 178 (ograniczającego używanie języka angielskiego w miejscach publicznych)  Accord du lac Meech ostatecznie nie weszła w życie.
Konstytucyjny kryzys już po raz ostatni próbowano rozwiązać w październiku 1992 roku. Rozpisano wtedy referendum na temat Charlottetown Accord. Tak zwane porozumienie z Charlottetown wprowadzało m.in. równość prowincji wobec veta konstytucyjnego, uznanie społeczeństwa quebeckiego za société distincte, zabezpieczenie praw mniejszości anglojęzycznej w prowincji oraz reformę senatu. Aby weszło w życie, musiało zostać przyjęte w ogólnokrajowym referendum. Kanadyjczycy liczbą 54 proc. głosów nie zgodzili się na propozycje rządu. Tak samo jak Québecois, którzy na NIE byli aż w 56,7 proc.

II referendum separatystyczne
 
Comeback Parti Québecois do władzy w roku 1994 oznaczał powrót do ideologii separatyzmu. Ugrupowanie zdobyło poparcie jedynie 44,7 proc. wyborców. W takiej sytuacji bardzo istotnym posunięciem w budowaniu większych szans na sukces było podpisanie porozumienia między Parti Québecois, Action democratique du Québec i Bloc Québécois. To przymierze stanowiło podstawę do stworzenia równie ważnego dla wyniku referendum dokumentu tzw. Prawa 1: Przyszłość Québecu. We wrześniu 1995 roku każdy obywatel prowincji otrzymał drogą pocztową ww. projekt. Mógł w nim znaleźć m.in. deklarację niepodległości do uchwalenia w razie zwycięstwa w głosowaniu, określenie terytorium, obywatelstwa, pieniądza i dotrzymania umów międzynarodowych oraz propozycje nowych rozwiązań konstytucyjnych.
30 października 1995 roku aż 93,5 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Quebecu udało się do urn. Obywatele mieli odpowiedzieć twierdząco (TAK) lub przecząco (NIE) na pytanie: Czy zgadzasz się, żeby Quebec stał się suwerenny, po wcześniejszym wysunięciu w stosunku do Kanady oficjalnej propozycji dotyczącej nowego ekonomicznego i politycznego partnerstwa w zakresie zdefiniowanym przez Prawo 1 i porozumienie podpisane 12 czerwca 1995 roku? Mimo swojej zawiłości sens tego długiego zapytania był oczywisty. Musieli zdecydować, czy Quebec ma być suwerenny. Za utrzymaniem prowincji w Kanadzie opowiedziało się 50,58 proc. elektoratu. Chociaż na sto dwadzieścia okręgów wyborczych aż osiemdziesiąt opowiedziało się za zerwaniem z konfederacją to o porażce separatystów zdecydowało 53 498 głosów oddanych w wielokulturowym Montrealu.
„Bitwę przegraliśmy, ale wojna toczy się nadal”- tak na porażkę zareagował wiceprzewodniczący Bloku Quebecu. Minimalna porażka zmobilizowała ugrupowania separatystyczne do zwiększenia starań, by pozyskać część potrzebnych do triumfu wyborców. Kiedy Partia Quebecu była tak popularna, że mogłaby pobić na głowę Partię Liberalną, niespodziewanie na polityczną arenę wkroczył przywódca torysów Jean Charest. Gdy sondaże sztabu Boucharda zmalały, obecny premier stwierdził, że do następnego referendum dojdzie tylko wtedy „kiedy Partia Quebecu będzie pewna zwycięstwa”. Do tej pory jeszcze tego nie doczekaliśmy.
 
Recepta na kryzys?
 
Obecnie kondycja Quebecu nie jest najlepsza. Prowincja posiada największy na kontynencie 16 proc. dług publiczny. Anglojęzyczna część społeczeństwa ma dosyć nieustannej batalii o prawa i przeprowadza się do bardziej otwartych na ich język regionów. W konsekwencji przenoszą swoją siedzibę firmy, korporacje i instytucje (np. Bank  of Montreal).  W październiku 2005 roku ogłoszony został manifest Pour un Québec lucide. Autorzy zwracają w nim uwagę rządzącym w Quebecu, ale także społeczeństwu na coraz trudniejsze położenie finansowe i społeczne prowincji. Chcą przestrzec Québecois przed zamykaniem się we własnym świecie. W dobie globalizacji i światowej integracji potomkowie osadników Nowej Francji muszą być bardziej otwarci i tolerancyjni. Nie da się nie odnieść wrażenia, że zawsze kiedy Quebec jest w gorszej sytuacji na fali są hasła separatystyczne. Tak jest i teraz. Separatyści uważają, że kryzys minie i wszystko zacznie wracać do normy, kiedy Quebec pozbędzie się uciążliwych Anglokanadyjczyków i stworzy niezawisłe państwo.

 

Reklama