Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Rzym - fotoreportaż

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Monika Hołówka

Każdy z nas może wskazać takie miejsce w Europie, do którego chętnie powraca i które może nazwać swoim drugim domem. Dla mnie taką rolę pełnią Włochy. Nie powinien więc dziwić nikogo fakt, że po przeszło 10 latach od mojej pierwszej wizyty w tym państwie postanowiłam odkryć je na nowo. Tym razem jednak celem mojej podróży został głównie Rzym, do którego podobno prowadzą wszystkie drogi, a którego do tej pory nie miałam okazji zobaczyć.

Aby jeszcze bardziej poznać to jedno z najstarszych miast w Europie postanowiłam zatrzymać się u znajomego Włocha, w położonej trochę dalej od centrum w jednej z nowoczesnych dzielnic mieszkaniowych, nieopodal ostatniej stacji linii B metra rzymskiego „Laurentiny”.


 

Cała okolica bogata jest w pięknie zaprojektowane i utrzymane w idealnym stanie parki, ponadto jest cicha i spokojna, więc można w niej odpocząć od miejskiego zgiełku.

Główną zaletą takiego zakwaterowania jest możliwość obserwowania z bliska codziennego życia Włochów, ich zwyczajów, a dzięki linii metra i autobusom łatwość dotarcia do centrum historycznego ze wszystkimi jego zabytkami.

Zdecydowanie najlepszym sposobem na zwiedzanie Rzymu jest po prostu zwykłe spacerowanie i to niekoniecznie z przewodnikiem w ręku i wyznaczonych w nim trasach. Sama popełniłam ten błąd i początkowo jak zwykły turysta poruszałam się zgodnie z jego zaleceniami. A nie ma takiej potrzeby, ponieważ interesujących miejsc w mieście jest wiele, a zabytki położone są niekiedy w odległości 50 metrów od siebie. Urok tego przepięknego miasta natomiast najlepiej poznawać na własną rękę wędrując wąskimi brukowanymi uliczkami.

  

Koloseum, czyli Amfiteatr Flawiuszów, jeden z najbardziej rozpoznawalnych zabytków Rzymu, ukazał się moim oczom już przy wyjściu ze stacji metra, na co nie byłam w ogóle przygotowana będąc przyzwyczajona do tego, że w innych europejskich stolicach komunikacja miejska jest oddalona od terenów zabytkowych. Tym bardziej wzbudziło to mój zachwyt. Niestety cena biletu wstępu do środka (ok 15 euro za osobę) i długie kolejki przed wejściem w 30 stopniowym upale skutecznie go ostudziły.

  

Tuż nieopodal, dosłownie na wyciągnięcie ręki, położone jest centrum targowe cesarza Trajana (dzisiejsza umowna nazwa włoska Mercati di Traiano), które było największym targowiskiem w starożytnym Rzymie.

Z tego miejsca można z łatwością trafić na Piazza Venezia (plac Wenecki) i znajdujący się przy nim Palazzo Venezia (Pałac Wenecki) stanowiący jeden z symboli miasta.

  

Naprzeciwko mieści się natomiast Vittoriano (zwane też Altare della Patria, czyli Ołtarzem Ojczyzny). Wraz z grobem nieznanego żołnierza i monumentalnym pomnikiem króla Wiktora Emanuela II jest budowlą widoczną właściwie z każdego wzniesienia w mieście. Zrobienie mu zdjęcia bez zbędnych turystów różnych narodowości graniczy jednak z cudem, ponieważ ich ilość na jeden metr kwadratowy znacznie przekracza wszelkie spotykane w innych europejskich miastach standardy. Jest to zdecydowanie ogromny minus spędzania wakacji w Rzymie, ponieważ na każdym kroku napotyka się mniej lub bardziej zorganizowane grupy zwiedzających.

  

Na znajdujący się obok Kapitol, będący najważniejszym wzgórzem Rzymu, prowadzą schody (tzw. Cordonata) projektu Michała Anioła Buonarrotiego, u szczytu których kryje się Palazzo Senatorio (Plac Senatorski) z pomnikiem Marka Aureliusza na koniu. Legenda głosi, że kiedy pomnik na nowo okryje się złotem będzie to oznaka nadchodzącego końca świata, a koń przemówi ludzkim głosem i zapowie Sąd Ostateczny.

  

Spacerując odchodzącą od Piazza Venezia jedną z najbardziej znanych ulic miasta i jednocześnie centrum turystyczno – handlowym via del Corso warto trochę zwolnić i na spokojnie przyjrzeć się fasadom stojących przy niej pałaców. Wszystkie są w bardzo dobrym stanie, ponieważ dom przy tej ulicy stanowił o prestiżu i dumie właścicieli.

Ulicą tą przechadzałam się kilkakrotnie, a pewnego dnia udało mi się nawet wejść na otwarty wówczas dziedziniec jednego z pałaców, a moim oczom ukazał się niesamowity widok.

Podążając krętymi uliczkami napotyka się wiele kolorowych kramów z miejscowymi wyrobami i z łatwością można odnaleźć fontannę di Trevi, która wyrasta ze ściany Palazzo Poli. Ma 20 metrów szerokości i 26 metrów wysokości. Po drodze jest również wiele restauracji i kawiarenek, w których można spróbować typowych włoskich dań.

 

Piazza di Spagna (Plac Hiszpański) mieści się przy via del Babuino, a jego nazwa pochodzi od znajdującego się tutaj historycznego budynku ambasady Hiszpanii. Jest idealnym miejscem na odpoczynek po całym dniu i można tu skosztować pieczonych kasztanów.

  

Najbardziej romantycznym miejscem w Rzymie i równie mocno obleganym przez turystów jest Piazza Navona wraz znajdującą się tutaj, m.in. fontanną dei Quattro Fiumi (czterech rzek). Są nimi Dunaj, Ganges, Rio de la Plata i Nil. Całość została zaprojektowana i zbudowana przez Berniniego.

  

Kierując się w stronę Watykanu warto wybrać się drogą, która prowadzi przez most Ponte Sant`Angelo i dokładniej obejrzeć zarówno rozpościerający się stąd widok na Tybr jak i sam Castel Sant`Angelo (Zamek Świętego Anioła). Zdecydowanie odradzam jakąkolwiek restaurację znajdującą się w tym miejscu, ponieważ jedzenie nie jest warte swej zawyżonej ceny.

  

Watykan, czyli zajmujące powierzchnię 40 hektarów państwo warto odwiedzić zarówno w ciągu dnia jak i nocą, kiedy nie ma tu zgiełku pielgrzymujących. Należy przy tym pamiętać, aby stosownie się ubrać. Najpierw trzeba jednak odstać w ogromnej kolejce, która z uwagi na pielgrzymki z całego świata jest znacznie większa niż do innych zabytkowych budynków w Rzymie.

  

Nie lada gratkę stanowi moźliwość wjechania windą na kopułę Bazyliki Św. Piotra (za odpowiednią opłatą ok. 7 euro za osobę), która daje moźliwość obejrzenia panoramy Rzymu, w tym Piazza di San Pietro (Placu Świętego Piotra) i całego Watykanu z góry. Równie emocjonujący jest zakup lodów gałkowych, za którą przyjemność miałam okazję zapłacić 18 euro. Trzeba uważać!

  

Na terenie Watykanu równie okazałe prezentują się ogrody, w których mieści się rezydencja papieża Benedykta XVI. Niestety nie wszystkie ich części są otwarte dla zwiedzających.

Dla osób znużonych monotonią miejskiego zgiełku, a lubiących niekonwencjonalne podróże zdecydowanie mogę polecić wypróbowaną na własnej skórze kolej włoską. Bariera językowa nie stanowi problemu przy zakupie biletu, ponieważ na dworcu Termini wszędzie stoją automaty do ich sprzedaży. Tę samą trasę możemy za każdym razem pokonać w innym czasie, ponieważ czasami pociąg staje w szczerym polu na godzinę lub dłużej (o czym nie ma oczywiście informacji na bilecie, ani nawet w trakcie jazdy ze strony konduktora), bo w jakimś mieście znajdującym się na trasie przejeżdża inny pociąg, który trzeba przepuścić. Jeżeli jednak uzbroimy się w cierpliwość to zostaniemy nagrodzeni możliwością kąpieli w jednej z nadmorskich miejscowości.

 

Anzio położone niecałą godzinę jazdy pociągiem od Rzymu, kusi piaszczystą plażą i urokiem małego portowego miasteczka.
 

Tags:

Reklama