Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Republikańskie prawybory w Iowa

Autorzy: 
Krzysztof Kołaski

Walka o republikańską nominację w wyborach prezydenckich 2012 wkracza powoli w decydującą fazę. Najbliższe tygodnia zadecydują, który z kandydatów spróbuje w październiku zająć miejsce Baracka Obamy w Białym Domu. Z pewnością, odpowiedzi na to pytanie pomoże udzielić seria partyjnych prawyborów, z których pierwsze odbyły się 3 stycznia w stanie Iowa.


Kolejne starcia będą miały miejsce w Wyoming (5 stycznia) oraz New Hampshire (8 stycznia). Przeprowadzone zostaną takie prawybory w Michigan (15 stycznia), Nevadzie (19 stycznia), Południowej Karolinie (19 stycznia) oraz na Florydzie (29 stycznia). Po tej dacie powinno być wiadomo dużo więcej niż obecnie.


Instytucja prawyborów w amerykańskim systemie wyborczym


Sama instytucja prawyborów jest w Polsce stosunkowo mało znana. Jedynym głośnym przypadkiem ich zastosowania w naszym kraju był wybór kandydata Platformy Obywatelskiej w wyborach prezydenckich w 2010 roku. Warto więc nieco przybliżyć ten mało stosowany u nas element demokracji. W Stanach Zjednoczonych jest to wydarzenie bardzo istotne, stanowiące oficjalną część procedury wyborczej. Jednak swoją ważną pozycje uzyskały całkiem niedawno, bowiem dopiero w 1968 roku.


Wówczas urząd prezydenta USA piastował Lyndon B. Johnson. Jednak jego polityka była nacechowana porażkami, zarówno w kwestii wojny w Wietnamie, jak i sprawach wewnętrznych. Johnson nie cieszył się poparciem społecznym i dlatego postanowił nie ubiegać się o reelekcję. Przedstawiciele Partii Demokratycznej stanęli więc przed koniecznością wyboru nowego kandydata. Powołana przez nich Komisja McGoverna-Frasera doradziła, aby oprzeć nominację na popularności kandydatów wśród społeczeństwa, a nie jedynie decyzjach partyjnych. Dlatego zapoczątkowano przeprowadzanie prawyborów nie tylko w ramach struktur partii, ale również w całym kraju. W takiej formie istnieją one do dzisiaj, a ich rola cały czas znacząco wzrasta.


Same prawybory możemy podzielić na dwa rodzaje: primaries i caucuses. Różnice między nimi polegają na odmiennym stopniu otwartości i bezpośredniości głosowania. Pierwsze mają bardziej uproszczoną formę, gdyż dają możliwość oddania głosu jedynie zarejestrowanym członkom danej partii. Łatwiej jest je zorganizować, przez co stanowią 80% wszystkich prawyborów. Natomiast caucuses wiążą się z bardziej złożoną procedurą. Składają się zwykle z głosowań na od 2 do 5 szczebli i kończą się wyborem delegatów do głosowania na konwencję ogólnokrajową. Poza tym istnieją pewne odmienności w praktyce stosowanej przez Demokratów i Republikanów.


Pierwsze starcie w Iowa


Prawybory w Iowa odbyły się w formule caucuses. Miały dość nietypowy charakter, gdyż wyboru dokonywano poprzez udział w zgromadzeniach aktywistów partyjnych organizowanych w szkołach czy kościołach. Poprzedzone były zażartą walką między kandydatami, zarówno podczas grudniowych debat, jak i przy użyciu Internetu. Media szybko ochrzciły tę kampanię mianem „najkrwawszej” w historii. Media zostały wręcz zalane kolosalną liczbą negatywnych spotów reklamowych. Szczególnie ci kandydaci, dla których głosowanie w Iowa to „być albo nie być” w tych wyborach, starali się jak najbardziej zniechęcić potencjalnych wyborców do swoich politycznych rywali. Niedzielny „Washington Post” określił ostatnie wydarzenia mianem najbardziej szaleńczego i ostrego wyścigu wśród republikanów jaki kiedykolwiek widziały Stany Zjednoczone.


Cała kampania w Partii Republikańskiej trwała ponad 6 miesięcy. Odbyło się 13 debat, a wydatki kandydatów sięgnęły wielu milionów dolarów. Nie brakowało kontrowersyjnych wypowiedzi, jak ta Newta Gingricha na temat Palestyny czy spektakularnych wpadek np. niewiedza Ricka Perry’ego na temat najważniejszych amerykańskich urzędów. Amerykanie mogli śledzić pojedynki umiarkowanych polityków, w osobie Mitta Romneya, z osobami o radykalnych poglądach, jak w/w Gingrich czy Ron Paul. Dużym ułatwieniem dla kandydatów była decyzja Sądu Najwyższego zezwalająca na finansowanie poszczególnych kandydatów przez formalnie niezależne grupy. Dało to bowiem możliwość oczerniania konkurentów „w białych rękawiczkach”.


Ostatnie sondaże lokalnego dziennika Des Moines Register największe szanse na zwycięstwo dawały najbardziej liberalnemu z kandydatów Mittowi Romney’owi, szacując jego poparcie na 24%. Drugie miejsce zajął kongresman z Texasu Ron Paul, na którego głos chciało oddać 22% ankietowanych. Słabo wypadli niedawni faworyci: Newt Gingrich (12%) Michelle Bachmann (7%) czy wspomniany wcześniej Rick Perry (11%). Wszyscy oni jednak pozostawali w dobrych humorach i wierzyli w swój sukces 3 stycznia.


Wyniki i ich konsekwencje


Z pozoru może się wydawać, że prawybory w Iowa mają niewielkie znaczenie, gdyż wybiera się w nich jedynie 25 spośród 1400 przyszłych republikańskich delegatów. Jednak właśnie one oraz kolejne głosowanie w New Hampshire pozwolą z większym prawdopodobieństwem określić szanse poszczególnych kandydatów. Zwycięzcy zyskają też pewną psychologiczną przewagę i lepsza pozycję w dalszej walce wyborczej o stanowisko w Białym Domu.


3 stycznia oddano 122 tysiące głosów, co odebrano jako zawód, gdyż otwarcie liczono na większe poruszenie wyborcze wśród Republikanów. Różnica między czołową dwójką wyniosła zaledwie … 8 głosów. Zwycięzcą został Mitt Romney, ale tuż za jego plecami uplasował się Rick Santorum, co stanowi niemałą niespodziankę. Zdobyli oni odpowiedni 30 015 i 30 007, czyli po ok. 25%. Tak dobry wynik Santoruma, byłego senatora z Pensylwanii, sprawia, że to jego media określają największym wygranym pierwszych prawyborów. Trzecie miejsce zajął Ron Paul z Teksasu z 22% poparciem. Na kolejnych miejscach uplasowali się: Newt Gingrich (14%), Rick Perry (12%) i Michelle Bachmann (6%).


Zwycięstwo Romney’a nie jest zaskoczeniem, gdyż jako umiarkowany kandydat jest on postrzegany jako ten, który ma największe szansę na nawiązanie walki z Barackiem Obamą. Jego wynik stanowi porównywalną wartość z poparciem uzyskanym w pierwszych prawyborach 2008 roku. Jednak, jak już zostało wspomniane, największy sukces może ogłosić Rick Santorum. Jeszcze niedawno znajdował się na końcu stawki, a teraz konserwatywni wyborcy to jego wskazali jako swojego faworyta. W krótkim czasie zdystansował Ricka Perry’ego, Michelle Bachmann czy Newta Gingricha. Jeśli będzie w stanie powtórzyć ten wynik w Południowej Karolinie to stanie się dużo większym zagrożeniem dla Romney’a niż to aktualnie ma miejsce. Pewne jest jednak, że wreszcie pojawił się polityk, który może zjednoczyć cały konserwatywny, prawicowy elektorat.


Prawybory w Iowa prawdopodobnie doprowadzą do „odchudzenia” listy republikańskich kandydatów o dwa nazwiska. Swoją rezygnację zapowiedział już Rick Perry. Ta decyzja nikogo specjalnie nie dziwi, gdyż od kilku miesięcy znajdował się on na wyborczej równi pochyłej, bez większych szans na nominacje. Podobne głosy płyną ze sztabu Michelle Bachmann. 6% poparcia – tak słabego wyniku nie spodziewali się nawet najwięksi pesymiści. Prawdopodobnie wyborcy obu tych osób przejdą do obozu Ricka Santoruma, nowej potencjalnej republikańskiej lokomotywy. Z pewnością dalej będą walczyć Gingrich i Paul, jednak obydwaj z różnych powodów. Pierwszy z nich będzie starał się utrudniać życie Mittowi Romney’owi, z którym toczy od kilku tygodni walkę na spoty telewizyjne. Natomiast Paul, który uzyskał przecież trzeci wynik, będzie chciał dalej prezentować swoje poglądy, chociażby w celu promocji przyszłej kariery politycznej swego syna. Pojawiają się bowiem głosy, że Rand Paul może być w przeciągu 4-8 lat kandydatem na prezydenta ze znacznie większymi szansami na zwycięstwo niż jego ojciec. Stąd tez ważne jest jak najdłuższe podtrzymanie w mediach nazwiska.

Kampania nabiera tempa. Kolejne tygodnie pokażą, który z kandydatów uzyska poparcie Partii Republikańskiej w walce o fotel prezydencki. Prawybory w Iowa zwykle trafnie przewidują polityczne tendencje, ale tym razem, minimalna różnica między Romney’em i Santorumem nakazuje czekać z wysnuwaniem głębszych wniosków do kolejnych głosowań.

 

 

Sylwetki kandydatów


Prezentujemy krótką charakterystykę kandydatów, którzy wzięli udział w prawyborach w Iowa:


Mitt Romney – 64 lata, mormon, były gubernator Massachusetts. Uznawany za najbardziej liberalnego z kandydatów i zarazem tego, którzy ma największe szanse wygrać z Barackiem Obamą. Dość lubiany w społeczeństwie, ale nieakceptowany przez Tea Party i konserwatywnych chrześcijan. Jego problemem są także niesprecyzowane poglądy – polityczni rywale zarzucają mu konserwatyzm „jedynie na papierze”.


Rick Santorum – 53 lata, były senator ze stanu Pensylwania. Konserwatysta i ultrakatolik. Przedstawiciele radykalnej linii oporu przeciw aborcji oraz zwolennik ostrej polityki zagranicznej wobec krajów zagrażających USA. Po sukcesie w Iowa wyrasta na gwiazdę wśród konserwatywnej prawicy. Jego problemem jest brak środków finansowych, ale już pokazał, ze potrafi sobie radzić za pomocą tzw. „domowych metod”. Ma szanse zjednoczyć wokół siebie zwolenników Tea Party.


Ron Paul – 76 lat, kongresman z Teksasu, praktykujący baptysta oraz lekarz. W kwestiach gospodarczych opowiada się za całkowitym zniesieniem interwencjonizmu państwowego. Poglądy społeczne: legalizacja miękkich narkotyków, sprzeciw wobec instytucji małżeństwa państwowego. Stoi na stanowisku, że kwestie aborcji i kary śmierci winny być regulowane na poziomie ustawodawstwa stanowego.


Newt Gingrich – 67 lat, były przewodniczący Izby Reprezentantów. Człowiek roku 1995 w plebiscycie Time Magazine. Zwolennik zapewnienia bezpieczeństwa dla Izraela. Jego kandydatem na sekretarza stanu ma być John Bolton. Głośno wypowiada się o sprawach imigracyjnych – obiecał nielegalnym imigrantom pomoc w zdobyciu obywatelstwa w zamian za zapłatę zaległych podatków i naukę angielskiego. Więcej wiadomo o jego zdolnościach w zakresie retoryki, PR i życiu osobistym niż poglądach politycznych. Złośliwi nazywają go „politycznym trupem” i jedynie maskotką ubarwiającą obecną kampanię.


Michelle Bachmann – 55 lat, zwolenniczka i przedstawicielka Tea Party. Pierwsza kobieta z Partii Republikańskiej wybrana do Kongresu w stanie Minnesota. Przeciwniczka aborcji i małżeństw jednopłciowych. Daje się jej małe szanse na nominację, bowiem nie jest atrakcyjna dla umiarkowanego elektoratu. Potencjalna kandydatka na stanowiska wiceprezydenta


Rick Perry - 60 lat, gubernator Teksasu. Najbardziej konserwatywny z kandydatów, cieszący się dużym poparciem Tea Party. Przeciwnik związków homoseksualnych. Zwolennik ostrych cięć budżetowych, ograniczenia rządu federalnego i zaostrzenia polityki imigracyjnej. Jego sukcesem jest stopniowe zwiększanie liczby miejsc pracy w Teksasie nawet mimo pogłębiania się kryzysu finansowego. Eksperci nie dają mu wielkich szans w ewentualnym starciu z Barackiem Obamą.
 

Reklama