Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Reakcja USA na sytuację w Egipcie

Autorzy: 
Monika Stawiarska

Od kilku dni w Egipcie mamy do czynienia z tłumami domagających się ustąpienia rządzącego już od 30 lat, autokratycznego prezydenta Hosniego Mubaraka. Ta sytuacja jest według ekspertów znaczącym wyzwaniem w polityce zagranicznej dla administracji Baracka Obamy. W sobotnim wydaniu Los Angeles Times ukazał się artykuł, według którego „to, jak jego administracja poradzi sobie z nieprzewidywalnymi wydarzeniami na Bliskim Wschodzie, ukształtuje jego wizerunek jako przywódcy w kraju i za granicą”. Tego samego dnia odbyła się narada kierownictwa administracji Obamy, poświęcona wydarzeniom w Egipcie. Uczestniczyli w niej doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Tom Donilon, wiceprezydent Joe Biden, sekretarz stanu Hillary Clinton, szef kancelarii prezydenta William Daley i dyrektor CIA Leon Panetta. Z Waszyngtonem połączyła się również ambasador USA w Egipcie Margaret Scoobey.


Waszyngton znalazł się w trudnej sytuacji. Bliskie stosunki z Egiptem są jednym z filarów polityki bliskowschodniej dla Stanów Zjednoczonych. Potwierdził to Barack Obama podczas wizyty w Kairze w 2009 roku. Jednak z drugiej strony protesty egipskich mas wyrażają aspiracje dotyczące demokracji i praw człowieka, o których Obama powiedział 28 stycznia 2011 roku na poświęconym wyłącznie Egiptowi briefingu. Wydaje się, że administracja Obamy nie chce ustąpienia Mubaraka, lecz nakłonienia go do wprowadzenia reform odpowiadających publicznym oczekiwaniom.


W krótkim oświadczeniu wygłoszonym w Białym Domu po 30-minutowej rozmowie telefonicznej z Mubarakiem, prezydent Barack Obama zapewnił, iż sytuacja w Egipcie jest nieustannie monitorowana przez władze amerykańskie. Wezwał również władze Egiptu do przywrócenia działania telefonii komórkowej i Internetu, powstrzymania się od użycia siły i niedopuszczenia do rozlewu krwi - „Wzywam władze Egiptu, by powstrzymały się od użycia siły przeciwko pokojowym demonstrantom. Naród egipski ma uniwersalne prawa do pokojowych zgromadzeń, wolności wypowiedzi i decydowania o własnym losie. […] Przemoc nie jest odpowiedzią na obecne problemy Egiptu. Rząd tego kraju musi być ostrożny i nie sięgać po radykalne środki. Ludzie na ulicach też powinni powstrzymać się od przemocy". Prezydent USA apelował również do egipskich władz o przeprowadzenie demokratycznych reform – „Zawsze mu [Mubarakowi] jednak mówiłem o potrzebie reform politycznych i ekonomicznych. Brak tych reform doprowadził do frustracji, którą teraz widzimy na ulicach”. Obama zapowiedział, że Stany Zjednoczone będą nadal występować na rzecz praw narodu egipskiego, a obecna sytuacja powinna stać się "okazją do reform".


Szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton podczas wywiadu dla Fox News wyraziła nadzieję, iż po obaleniu władzy w Egipcie nie powstanie „próżnia”, ponieważ Stanom Zjednoczonych zależy na przemianie Egiptu w demokrację – „Chcemy zobaczyć wolne i uczciwe wybory i mamy nadzieję, że będą one jednym z wyników tego, co teraz dzieje się w tym kraju. […] Nie chcemy też, aby przejęcie władzy doprowadziło do opresji ludu zamiast do demokracji”. Mówiła także o głębokim zaniepokojeniu Stanów Zjednoczonych użyciem przemocy przez egipską policję i siły bezpieczeństwa przeciwko demonstrantom – „Wzywamy rząd egipski, aby zrobił co w jego mocy dla powstrzymania sił bezpieczeństwa. […] Demonstranci także powinni powstrzymać się od przemocy i wypowiadać się w sposób pokojowy”. Clinton cały czas podkreślała wagę praw człowieka i reform czekających Egipt – „Popieramy uniwersalne prawa człowieka narodu egipskiego, w tym prawo do wypowiedzi, zgromadzeń i zrzeszania się. Wzywamy władze egipskie, aby pozwoliły na pokojowe protesty i odwołały bezprecedensowe działania podjęte w celu przerwania komunikacji. […] Demonstracje w Egipcie podkreślają, że istnieją głębokie urazy w egipskim społeczeństwie. Rząd egipski musi zrozumieć, iż przemoc ich nie zlikwiduje. […]. Egipt od dawna jest ważnym partnerem USA. Jako partner zdecydowanie uważamy, że rząd egipski musi natychmiast podjąć współpracę ze społeczeństwem we wprowadzeniu w życie potrzebnych ekonomicznych, politycznych i społecznych reform. […] Chcemy współpracować z narodem i rządem egipskim, aby naród zrealizował swoje aspiracje do życia w demokratycznym społeczeństwie, które przestrzega podstawowych praw człowieka’’.


Stany Zjednoczone były przez lata sojusznikiem reżimu Mubaraka i opuszczanie go byłoby błędem, dopóki nie będzie jasne, że zmiana rządów w Kairze będzie oznaczać ewolucję w stronę demokracji, a nie w stronę islamskiej dyktatury. […]Popieranie powstania i wzniecanie dalszych protestów byłoby błędem. Taka polityka prowadziłaby do kolejnych ofiar śmiertelnych. Rząd USA chce uspokoić sytuację, próbując nakłaniać do stopniowej i zorganizowanej zmiany reżimu - twierdzi James Phillips. Ekspert amerykańskiej Fundacji Heritage jest zdania, że reżim Mubaracka „jest od lat istotnym sojusznikiem Ameryki w walce z terroryzmem i kluczowym graczem w procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie. Mubarak pomaga też USA w powstrzymaniu irańskiego programu atomowego. Można mieć jednak nadzieję, że transformacja przeprowadzona w pokojowy i uporządkowany sposób doprowadziłaby do powstania nowego rządu, który także wspierałby wszystkie te cele. Niestety, nikt nie jest teraz w stanie stwierdzić, co naprawdę się dzieje w Egipcie i czy będzie to możliwe. […] Stany Zjednoczone mogą prowadzić zakulisowe działania, które doprowadzą do ograniczenia władzy Mubaraka. Jeśli otwarcie stanęłyby przeciwko niemu, to straciłyby możliwość wpływania na jego postępowanie”.


Wyraźne poparcie dla polityki zagranicznej Mubaraka wyraził Joe Biden w w wywiadzie dla stacji PBS, w którym stwierdził, że „nie określałby go dyktatorem”.
 

Reklama