Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Pomnik niezgody

Autorzy: 
Prof. dr hab. Andriej Melkow

Dzisiaj Moskwa walczy z Kijowem także na gruncie kreowania polityki historycznej i symbolicznej. 3 listopada, w przeddzień Dnia Jedności Narodowej na placu Borowickim przed murami Moskiewskiego Kremla, położono kamień węgielny pod planowany tam pomnik Chrzciciela Rusi, świętego księcia Włodzimierza Wielkiego. W ceremonii wzięli udział Patriarcha Moskiewski i całej Rusi Cyryl, mer Moskwy Siergiej Sobianin, a także minister kultury Federacji Rosyjskiej Władimir Miedinski, co podkreślać miało państwowy, narodowy i duchowy wymiar całego przedsięwzięcia - z Moskwy dla SM prof. dr hab. Andriej Melkow.

Kamień został przywieziony z Chersonezu na Krymie, gdzie onegdaj został ochrzczony w rycie bizantyjskim książę kijowski Włodzimierz. Pomnik będzie reprezentować 12-metrową figurę księcia Włodzimierza, wzbogaconą o płaskorzeźby z fragmentami jego życia. Zainstalowanie pomnika planuje się na wiosnę 2016 r.

Pomysł budowy w Moskwie pomnika księcia kijowskiego w roku tysiąclecia jego śmierci od samego początku wywołał ostrą dyskusję i polemikę. Celem tego projektu jest próba zawłaszczenia osoby księcia Włodzimierza przez Federację Rosyjską i oderwanie jego legendy od Ukrainy.

Początkowo, w planach władzy na Kremlu był pomysł ustawienia 24-metrowego pomnika Włodzimierza na Wzgórzach Worobiowych, nad brzegiem rzeki Moskwy, co miałoby przyćmić podobną statuę księcia stojącą w Kijowie. To właśnie w stolicy Ukrainy na zboczach Dniepru stoi majestatyczny pomnik Chrzciciela Rusi. W ten sposób Moskwa chce zdetronizować Kijów jako stolicę – nomen omen – Rusi Kijowskiej, która miałaby jakoby zbudować podwaliny pod przyszłe państwo rosyjskie. Biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną, dzisiaj w Rosji Ukraina postrzegana jest jako kolonia, która zbuntowała się, co więcej, która zdradziecko odwróciła się od swojej wspaniałej tradycji, łapczywie spoglądając na Zachód. W związku z tym, zależy propagandzie państwowej Rosji, aby przedstawić Prawosławie jako narzędzie do wychowania patriotycznego obywateli, a tym samym wskazać, że świątynie starodawnej Rusi są dziedzictwem Rosji. Dlatego też, w Rosji z wielką pompą i rozmachem odbyły się uroczystości poświęcone tysiącletniej rocznicy śmierci księcia Włodzimierza.

Należy jednak ocenić próby połączenia współczesnej Rosji z osobą księcia Kijowskiego jako sztuczne i niemające większego poparcia w historii ziem wschodnioeuropejskich. Zaczynając od faktu, iż Włodzimierz żył i panował półtora wieku przed założeniem Moskwy, a skończywszy na tym, że chrześcijaństwo w Rusi Północno-Wschodniej, czyli na obszarze wchodzącym obecnie w skład Federacji Rosyjskiej, rozwijało i umocniło się znacznie później. Co ważne podkreślenia - z dużymi problemami dla kościoła i władzy. W związku z tym, konstatacja, że to Ruś, czyli współczesna Ukraina została ochrzczona przez księcia Włodzimierza w wodach Dniepru w 988 r. jest zdecydowanie bardziej uzasadniona. Nawiasem mówiąc, dziś w Rosji termin „Ruś Kijowska" faktycznie jest zabroniony – władza zmieniła go na formułę „Państwo staroruskie", aby podkreślić oderwanie się od Kijowa, a co za tym idzie wskazać na szerszą, niż tylko rusińską (ukraińską) tożsamość narodowo-religijną. Takie manipulacje trzeba wyraźnie określić jako antynaukowe, które służą jako narzędzie do narzucania społeczeństwu mitów historycznych i organizacji politycznych intryg.

Niezależnie od wspomnianego, ideologicznego nacisku władzy, plany zbudowania pomnika księcia Włodzimierza na Wzgórzach Worobiowych spotkały się z silnym oporem ze strony wielu mieszkańców. Argumenty dotyczyły wielu kwestii– od ekologicznych (roboty ziemne instalacji pomnika zaburzą ekosystem rzeki Moskwy), przez historyczne, aż do politycznych. Mieszkańcy miasta nie chcieli uczestniczyć w swoistej „przemianie” Moskwy w Kijów, występując zdecydowanie przeciwko powielaniu w stolicy Rosji już istniejącego pomnika na brzegach Dniepru. Ostatecznie, postanowiono przełożyć wybudowanie pomnika na 2016 r. i przenieść miejsce jego umieszczenia - bliżej w kierunku Kremla, na wzgórzu borowickim.

W ten sposób pierwotny plan montowania pomnika i jego odsłonięcia został skorygowany, ale od samej idei traktowania księcia kijowskiego Włodzimierza jak rosyjskiego władcy, obecna władza nie zrezygnowała. Nie bez kozery jest również przypomnienie, że imię księcia kijowskiego nosi obecny prezydent Rosji, który chce zostawić ślad w historii jako Nowy Włodzimierz – ten który zebrał wszystkie ziemie rdzennie rosyjskie, odradzając tradycyjną prawosławną duchowość wśród swego ludu. Nie zmienia to jednak faktu, że wybudowanie pomnika Włodzimierza w Moskwie, rywalizacja z Kijowem także na gruncie polityki historycznej, jest zwykłą farsą, niemającą poparcia w badaniach historycznych. To Ukraina może uważać siebie za spadkobierczynię Rusi Kijowskiej, a nie Rosja.

Prof. dr hab. Andriej Melkow jest prezesem Instytutu Współczesnych Badań Humanitarnych w Moskwie. Wydaje czasopismo naukowe "Studia Humanitatis".
 

Reklama