Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Polska polityka zagraniczna w dobie kryzysu strefy euro oraz polityki zagranicznej UE

Autorzy: 
Elżbieta Daszkowska

„Książę obowiązany jest umieć używać bestii, powinien wybrać sobie lisa i lwa, lew bowiem nie poradzi przeciw sieciom, lis nie poradzi przeciw wilkom. Należy więc być lisem, aby poznać się na sieciach i lwem, aby odstraszać wilki”. Cytat z „Księcia” autorstwa jednego z największych myślicieli politycznych, Niccolo Machiavellego, nie stracił nic na aktualności i dobrze obrazuje sytuację, w jakiej znalazła się Polska kreując swoją politykę zagraniczną po prawie 10 latach obecności w Unii Europejskiej.

 

Unia Europejska nie jest już tą samą organizacją, która w maju 2004 r. dokonała historycznego rozszerzenia o 10 państw Europy Środkowo-Wschodniej. Potężny kryzys strefy euro wstrząsnął filarami gospodarki unijnej, co ujawniło szereg słabości polityki gospodarczej państw europejskich. Wystąpienie kryzysu finansowego wpłynęło również na marazm w zakresie Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa (WPZIB) oraz pozorności idei Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (WPBiO) Unii Europejskiej. Dodatkowo doszło do zmiany układu sił na politycznej szachownicy, czego dobitnym przykładem są pęknięcia w nadającym od 50 lat kierunek rozwoju Unii tandemie Paryż- Berlin.

Rodzi się pytanie o dalszy kierunek rozwoju polskiej polityki zagranicznej, która w perspektywie długookresowej obliczona była na sojusz z Francją i Niemcami. Trzeba mieć też na uwadze, iż Polska od dłuższego czasu próbowała inicjować w UE własne koncepcje rozwoju europejskiej polityki zagranicznej, czego dobitnym przykładem jest inicjatywa Partnerstwa Wschodniego - unikatowy projekt polsko- szwedzkich wysiłków dyplomatycznych, adresowany do sąsiadów Unii i obliczony na wzmocnienie wschodniego wymiaru Europejskiej Polityki Sąsiedztwa (EPS).

Quo Vadis, Polonia?
„Powszechna to wada ludzi ( i państw) nie pamiętać o burzy, gdy morze spokojne”

Przez dłuższy czas Polska starała się odnaleźć swoje miejsce między duetem Niemcy-Francja, a więc iście „twardym rdzeniu” kształtującym politykę zagraniczną UE. Jakkolwiek Warszawa od zawsze była traktowana przez te państwa bardziej jako przedmiot, niż podmiot relacji dyplomatycznych. Było to podyktowane m.in. faktem, iż zarówno Paryż jak i Berlin hołdują w swoich politykach narodowych zasadzie „Russia first”, co oznacza, że to nie Warszawa, a Moskwa jest uznawana za ich partnera strategicznego. Idea Partnerstwa Wschodniego stoi w sprzeczności z interesami Moskwy, a co więcej, stanowi konkurencję wobec projektu Francji powołania Unii Śródziemnomorskiej.

Siła polityczna Berlina i Paryża w UE z całą pewnością zdoła zablokować wszelkie działania sprzeczne z ich interesami, a dowodem na słuszność tej tezy jest chociażby zdecydowany sprzeciw Francji dla idei przyznania Gruzji i Ukrainie tzw. Planu na rzecz członkostwa (MAP) w ramach NATO, któremu patronowała Polska. Można więc mówić o konflikcie geopolitycznych interesów na linii Warszawa-Paryż. Oznacza to, że Polska prawdopodobnie nie zdoła osiągnąć celów strategicznych swojej polityki wschodniej w UE. Struktury europejskie mogą być przydatne tylko w rozwiązywaniu problemów z zakresu aquis communitaire np. w przypadku nałożenia embarga przez Rosję na import polskiej żywności.

Wobec powyższego, w dobie konfliktu interesów narodowych i pogłębiających się podziałów wewnątrz Unii Europejskiej, Polska nie powinna należeć ani do „bloku” skupionego wokół Niemiec, ani też Francji, lecz podjąć wysiłki na rzecz tworzenia własnego sojuszu. Warszawa jest silnym i atrakcyjnym partnerem, mogącym wchodzić w alianse polityczne obliczone na zintegrowanie mniejszych państw europejskich wokół wspólnych dla tych podmiotów interesów gospodarczych, politycznych czy kulturalnych. Jest to dobrze widoczne na przykładzie inicjatywy Grupy Wyszehradzkiej.

W obszarze WPZiB UE, a szczególnie WPBiO, Warszawa powinna wykazać daleko posuniętą ostrożność. Trzeba mieć na uwadze, że do chwili wybuchu kryzysu w strefie euro, UE miała realne możliwości oddziaływania na swoje najbliższe otoczenie poprzez tworzenie atrakcyjnych programów stabilizacyjnych, kierowanych do obszarów zajmujących szczególne miejsce na politycznej mapie Europy. Kryzys gospodarczy zablokował tę możliwość, przyczyniając się do marginalizacji zagadnień związanych z unijną polityką zagraniczną. Od kilku lat gospodarka i doraźne działania mające zapobiec rozprzestrzenianiu się kryzysu są zdecydowanie ważniejsze od budowy międzynarodowej pozycji Wspólnoty. Od dłuższego czasu można wręcz mówić, że aktywność w tym obszarze integracji europejskiej ogranicza się jedynie do wystąpień politycznych i składania deklaracji obliczonych na autoprezentację kraju i poszczególnych polityków.

W tym kontekście trzeba zaznaczyć, że Polska nie powinna wiązać większych nadziei na wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego ze WPBiO. O ile przed 2008r. można było prowadzić politykę obliczoną na uczynienie z wyszkolonych polskich żołnierzy politycznego atutu w UE, o tyle w dobie obecnego kryzysu gospodarczego i cięć rozmaitych unijnych przedsięwzięć należy uznać WPBiO za projekt wirtualny. Warto wspomnieć o inicjatywie państw Grupy Wyszehradzkiej zmierzającej do utworzenia w 2016r. Grupy Bojowej, która realnie zwiększyłaby zdolności obronne UE w jej centralnej i wschodniej części. Kluczową zasadą w tym aspekcie polityki zagranicznej powinna być zasada minimalizacji własnych kosztów, a zwiększania zaangażowania i nakładów tam, gdzie są realne szanse na realizację własnych interesów (co obrazują właśnie inicjatywy w ramach Grupy Wyszehradzkiej)

Jak można politycznie zyskać na kryzysie?
„Przypadek rządzi ponad połową naszych działań, a my kierujemy resztą.”

Kryzys finansów publicznych wielu państw europejskich odsłonił kolejne pęknięcia w unijnej konstrukcji, co jest bardzo dobrze widoczne w podejściu poszczególnych krajów do inicjatywy paktu fiskalnego. Można wręcz mówić o dychotomii fiskalnej Europy, ponieważ wyłoniła się grupa państw decydentów, odbiorców i potencjalnych donatorów w zakresie polityki finansowej UE. Zarówno Niemcy, jak i Francja wywierają silny wpływ w funkcjonowanie tej dziedziny, choć każde z państw stara się forsować odmienne, korzystne dla siebie rozwiązania. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że ostateczne rozwiązania sanacji unijnej gospodarki zostaną narzucane odgórnie prze z najsilniejsze państwa, zachowując fasadowość procedur demokratycznych, co będzie prowadzić do pogłębiającej się destabilizacji politycznej. Taki obrót wydarzeń musi skutkować zanikiem solidarności unijnej w rozmaitych obszarach integracji europejskiej, a nawet w najgorszym razie może doprowadzić do rozpadu strefy euro. Efektem końcowym tego najbardziej pesymistycznego ze scenariuszy może okazać się powstanie grupy „państw- dezerterów” strefy euro (potencjalnie Słowacja, Finlandia, Estonia), a więc grupy krajów mogących w najgorszym razie wystąpić ze strefy euro. Może również utworzyć się blok „państw- buntowników” niegodzących się na ostry reżim polityki fiskalnej, którym będzie przewodzić Francja, gdyż jest to zbyt dumny i ważny politycznie kraj, aby miał zaakceptować jedynie rolę odbiorcy decyzji.

Polska, jako państwo nienależące do strefy wspólnej waluty europejskiej i mający większe pole manewru w kwestiach gospodarczych, mogła spróbować wykorzystać tę szansę i odmówić ratyfikacji paktu fiskalnego, a także próbować nakłonić do tego samego państwa Grupy Wyszehradzkiej. Powstanie „alternatywnego” bloku mogłoby wymusić na grupie państw decydentów wypracowanie bardziej elastycznego systemu decyzyjnego uwzględniającego w większej mierze podmiotowość narodową. Co więcej, należy z dużym prawdopodobieństwem założyć, iż Francja, nieakceptująca nadmiernego reżimu finansów publicznych oraz Wielka Brytania, państwo tradycyjnie sceptycznie odnoszące się do wszelkich działań pogłębiających integracje europejską, poparłyby inicjatywy obliczone na nieudzielenie Radzie UE oraz Komisji Europejskiej pozwolenia na większą kontrolę nad stanem finansów publicznych państw europejskich.

Polska będzie musiała w najbliższym czasie dokonać reorientacji swojej polityki zagranicznej w ramach UE. Próba utrzymania dotychczasowej pozycji pomiędzy Berlinem i Paryżem nie będzie możliwa. Kryzys strefy euro nie tylko obnażył słabość WPZiB oraz WPBiO, ale i ujawnił z całą mocą siłę egoizmów narodowych wewnątrz Współnoty. Polska, jako duży kraj europejski z liczącym się potencjałem społecznym i gospodarczym, powinna wykorzystać ten moment i podjąć wysiłki na rzecz budowy bloku państw Europy Środkowej wokół ich wspólnych interesów, zgodnie z maksymą Machiavellego, iż „ reputacji politycznej nie buduje się na środkach lecz na efektach.”

Autorka jest absolwentką studiów doktoranckich w Katedrze Gospodarki Światowej Szkoły Głownej Handlowej w Warszawie.
 

Reklama