Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Pogromcy ENIGMY

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Konrad Kaczmarek

Jest 25 lipca 1939. Ośrodek badawczo-techniczny BS-4 „Wicher” Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Głównego WP w Pyrach w Lesie Kabackim. Do bramy podjeżdża granatowy busik. Siedzą w nim: podpułkownik Langer (kierownik Biura Szyfrów), kapitanowie Gustave Bertrand (szef sekcji szyfrów i radiowywiadu w wywiadzie francuskim) i Henri Braquenié (francuski kryptolog), a także komandorowie Dillwyn Knox oraz Alistair Dennison z brytyjskiego wywiadu. Na znak podpułkownika dwaj wartownicy uchylają ciężką bramę.Busik wjeżdża na teren tajnego kompleksu. Po chwili brama zamyka się.

Pracownicy ośrodka dyskretnie obserwują zagranicznych gości. Do wysiadających podchodzi podwładny ppłk. Langera major Maksymilian Ciężki. Melduje gotowość ośrodka do podjęcia zagranicznych gości. Do przybyłych dołącza główny kryptolog BS-4 Marian Rejewski. Wchodzą do jednego z pomieszczeń. Tam Bertrand dostrzega kilka czarnych pudeł. Z pozoru przypominają maszyny do pisania. Ale to nie są zwykłe maszyny. Szybko okazuje się, że są to polskie kopie niemieckiej maszyny szyfrującej - wojskowej „Enigmy”. Na polecenie ppłk. Langera dwaj kryptolodzy - Marian Rejewski i Jerzy Różycki w skrócie objaśniają brytyjskim i francuskim gościom jak działa „Enigma”. Następnie uruchamiają jedno z urządzeń i prezentują jego działanie. W trakcie rozmowy ppłk. Langer proponuje przekazanie wywiadom Anglii i Francji dwóch polskich „Enigm” oraz ich dokumentacji za pośrednictwem kpt. Bertranda.

W międzyczasie komandor Knox kieruje swoją uwagę na agregat zwany potocznie przez polskich naukowców „bombą kryptologiczną”. Po chwili wszyscy przechodzą do pomieszczenia, w którym znajduje się to urządzenie. Jego działanie objaśnia, dyżurujący przy maszynie, Henryk Zygalski. Następnie tłumaczy jak działają tzw. „płachty Zygalskiego”. Wieczorem przy kolacji kpt. Bertrand jest pod ogromnym wrażeniem i zachwala osiągnięcia polskich kryptologów. Następnego dnia goście ppłk. Langera odlatują do domu. W walizce kpt. Bertranda znajdują się dwie polskie „Enigmy” wraz z dokumentacją. Wkrótce jedna z nich trafia do Londynu do rąk szefa brytyjskiego wywiadu. Niemiecka „Enigma” przestaje być już tajemnicą dla wywiadów Francji i Zjednoczonego Królestwa. A wojna wisi w powietrzu...

W niniejszym artykule zostanie przedstawiona historia trzech matematyków-kryptologów-Mariana Rejewskiego, Henryka Zygalskiego oraz Jerzego Różyckiego, których największym osiągnięciem było złamanie szyfru niemieckiej maszyny szyfrującej „Enigma”. Nie nosili oni mundurów i nie mieli stopni wojskowych. Mimo to, ogromnie przyczynili się do wygrania II wojny światowej. W obecnym czasie mamy do czynienia z faktem umniejszania wkładu Polaków w zwycięstwo koalicji antyhitlerowskiej. Sukces polskich kryptologów jest przypisywany tylko i wyłącznie brytyjskim kryptologom z Bletchley Park (w tym Alanowi Turingowi). Nie jest to jednak zgodne z prawdą. Dowiedzmy się zatem jak Polacy pokonali szyfr „Enigmy”.Ta historia to świetny materiał na film wojenny. Ale zacznijmy od początku.

„Enigma”-co to jest?

„Enigma” powstała na początku lat 20 XX wieku. Twórcą tej maszyny szyfrującej był holenderski inżynier Hugo Koch. To urządzenie swój ostateczny kształt zawdzięcza inżynierowi Arturowi Sherbiusowi. Zaczęła być masowo produkowana. Początkowo trafiła na rynek cywilny. Kodowała poufne informacje handlowe. Bardzo szybko niemieckie siły zbrojne zainteresowały się tym urządzeniem. W 1926 roku maszynę zakupiła Reichsmarine. Niemcy oznaczyli wojskową wersję maszyny jako „Funkschüssel C” (niem. „koder radiowy C”). Dwa lata później „Enigma” znalazła się na wyposażeniu Reichswehry pod oznaczeniem „Enigma G”.
 A teraz nieco o budowie i działaniu „Enigmy”. To przenośne elektromechaniczne urządzenie przypominało maszynę do pisania. Zasilana była akumulatorem. Pierwsze egzemplarze posiadały 3 wirniki. Były „sercem” maszyny szyfrującej. Można je było ustawić na 26 sposobów. Z czasem w morskiej wersji „Enigmy” pojawił się czwarty wirnik. Na krótko Niemcy wprowadzili na wyposażenie armii „Enigmę II”. Posiadała osiem wirników. Jednak w praktyce okazała się zawodna. Szybko wycofano ją z użytku. Urządzenie posiadało tzw. łącznicę kablową. Zwiększała możliwości szyfrujące maszyny. A jak wyglądało szyfrowanie depesz? Gdy operator nacisnął na klawiaturze jakąś literę, wówczas system zmieniał ją na inną literę np. A na E. Wirniki obracały się o jedną lub dwie pozycje. Za każdym razem ta sama litera była zakodowana inaczej. Niemcy za każdym razem zmieniali klucze, nawet w przeciągu 24 godzin. Wskazywały jak ustawić parametry „Enigmy”. Pozwalały odbiorcy odczytać wiadomość przesłaną z innej „Enigmy”. Urządzenia wysyłające i odbierające musiały być zgrane. Wówczas adresat otrzymywał odszyfrowany, otwarty tekst (tzw. clair). Klucze drukowano na różowym papierze czerwonym atramentem. Był łatwo zmywalny. Dodatkowym utrudnieniem było zmienne okablowanie maszyny.

 „Enigma” doczekała się wielu wersji. Wszyscy użytkownicy modyfikowali to urządzenie w zależności od potrzeb. Szacuje się, że ogółem wyprodukowano 100 tysięcy tych maszyn. Niemcy szczycili się nowym urządzeniem kodującym. Sądzili, że nikt nie poradzi sobie ze skomplikowanym szyfrem „Enigmy”. Przyszłość pokazała, że byli w błędzie.

Trzej matematycy i „Enigma”

W jaki sposób polskim kryptologom udało się rozpracować szyfr „Enigmy”, skoro nawet zarówno brytyjscy jak i francuscy kryptolodzy nie mogli dać sobie z nim rady?

Na początku lat 20 Sztab Generalny Wojska Polskiego uznał, że należy utworzyć komórkę zajmującą się dekryptażem szyfrów nieprzyjaciela. W rezultacie powstało Biuro Szyfrów. Było jednym z wydziałów wywiadu – tzw. Oddziału II Sztabu Głównego. Wywiad polski większość swoich wysiłków kierował na wschód, z uwagi na obawy związane z agresywną polityką ZSRR. W drugiej kolejności zajmowano się infiltracją Niemiec. Dobra passa trwała do czasu, gdy w 1926 roku niemiecka marynarka wojenna wprowadziła do użytku nową maszynę szyfrującą.
Cywilna wersja „Enigmy” była ogólnodostępna na rynku. Niemcy nie wycofali jej. Nie chcieli tym samym wzbudzać podejrzeń wywiadów innych państw. Szefowie Biura Szyfrów zakupili więc jedną „Enigmę” cywilną. Ponadto w 1929 roku na lotnisku Okęcie polskie służby celne zarekwirowały paczkę zaadresowaną do warszawskiego oddziału jednego z niemieckich przedsiębiorstw. Ambasador Niemiec wystosował protest i zażądał zwrotu paczki. Polacy spełnili żądanie dyplomaty. Jednak przedtem zajrzeli do tajemniczej przesyłki i zbadali jej zawartość. Nie omieszkali też sfotografować znajdującego się w środku urządzenia. Okazało się, że wewnątrz znajduje się cywilna wersja niemieckiej maszyny szyfrującej „Enigma”.

Wkrótce po tym wydarzeniu polscy sztabowcy polecili zorganizować kurs kryptologii na Wydziale Matematycznym Uniwersytetu Poznańskiego (obecnie Uniwersytet im. Adama Mickiewicza). Celem tej inicjatywy było wyłonienie najlepszych studentów matematyki władających biegle językiem niemieckim. Ich zadaniem miało być rozpracowanie „zagadki” (tak z języka greckiego tłumaczy się słowo „enigma”). Kurs prowadził kapitan Maksymilian Ciężki (szef referatu radiowywiadu i szyfrów niemieckich w Oddziale II Sztabu Głównego WP). W czasie jednego z wykładów dał studentom do rozwiązania transpozycyjny kod niemiecki. Jedynie trzech z nich – Marian Rejewski, Henryk Zygalski i Jerzy Różycki - szybko złamali szyfr i odczytali wiadomość. Niedługo potem dostali propozycję pracy dla Biura Szyfrów. Początkowo zajmowali się łamaniem niemieckich szyfrów w ramach poznańskiej komórki Biura. Mieściła się ona w Komendzie Miasta. Rejewski opuścił zespół w związku z wyjazdem na uniwersytet w Getyndze w ramach wymiany studenckiej. Jednak z powodu problemów finansowych szybko wrócił do kraju. W 1930 roku ponownie dołączył do zespołu. Dwa lata później poznańska filia Biura Szyfrów została rozwiązana. Trójkę naszych bohaterów przeniesiono do głównej siedziby, mieszczącej się w warszawskim Pałacu Saskim. Tam znaleźli się pod czujnym okiem pułkownika Gwido Langera, szefa Biura. Dla trzech młodych kryptologów zaczęły się nowe zmagania z szyframi niemieckimi. Wiele zakończyło się sukcesem. Jednym z nich było złamanie szyfru niemieckiej marynarki wojennej w 1932 roku.

Kierownicy Biura udostępnili Marianowi Rejewskiemu, zbierane przez kilka lat, niemieckie meldunki. Liczyli, że zauważy coś nowego. Langer i Ciężki nie pomylili się. Dzięki otrzymanym materiałom oraz handlowej „Enigmie” zdolny matematyk odkrył kilka znaczących cech szyfrów. Następnie zapisał je w postaci układu równań permutacyjnych. Aby rozwiązać kod „Enigmy” Zygalski, Rejewski i Różycki wykorzystali wyższą matematykę, co już wtedy było pionierskim rozwiązaniem. Jednakże, w równaniach było zbyt wiele niewiadomych. Wtedy nieoczekiwanie nadeszła pomoc ze strony wywiadu francuskiego. Przekazał on Langerowi materiały dotyczące obsługi Enigmy. Z kolei Rejewski otrzymał od pułkownika dwie tabele nieaktualnych kluczy, zdjęcie wojskowej „Enigmy” oraz instrukcję jej obsługi. Dzięki temu Rejewski usunął z równań kilka niewiadomych.

Szyfr złamany!

Nie tylko polski wywiad pracował nad złamaniem szyfru „Enigmy”. Wiele krajów, w tym Zjednoczone Królestwo i Francja, również próbowały rozwikłać tajemniczy kod. Jednak zarówno brytyjscy jak i francuscy kryptolodzy długo nie dawali sobie rady z tym zagadnieniem. Tu warto się przyjrzeć polsko - francuskiej współpracy wywiadowczej. Kapitan Gustave Bertrand, kierownik sekcji radiowywiadu i szyfrów w ramach Deuxieme Bureau, zauważył, że jego współpracownicy nie mogą sobie poradzić z rozszyfrowaniem „Enigmy”. W 1931 roku nawiązał współpracę z pułkownikiem Langerem, szefem Biura Szyfrów. Wtedy przekazał swojemu polskiemu odpowiednikowi materiały własne oraz te pozyskane od Hansa Thilo - Schmidta -agenta wywiadu francuskiego o pseudonimie „Asche”, pochodzącego z Niemiec, który pracował dla centrali niemieckiego Biura Szyfrów (niem. Chiffrierstelle).

Jego podstawowym zadaniem było niszczenie nieaktualnych tabeli kluczy. On jednak, bez wiedzy przełożonych, przekazywał te materiały swoim francuskim mocodawcom. Francuzi z kolei przekazali je Polakom. Rejewski w końcu odkrył istotę działania „Enigmy”. Najtrudniejszym zadaniem dla trzech młodych kryptologów było ustalenie połączeń wewnętrznych wirników maszyny szyfrującej. Rozwiązanie tego problemu było kluczem do pełni sukcesu. Rejewski ustalił połączenie pierwszego wirnika. Połączenia drugiego udało się znaleźć dzięki jednej z tabel francuskich kluczy. Niedługo potem i połączenia trzeciego wirnika przestały być tajemnicą. Prace nad złamaniem kodu „Enigmy” dobiegły końca w grudniu 1932 roku. Dzięki osiągnięciom Rejewskiego, Różyckiego i Zygalskiego polski wywiad wreszcie mógł odczytywać niemieckie depesze informacyjne. Rozwiązanie zagadki „Enigmy” przyszło w samą porę. 30 stycznia 1933 roku do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler i jego partia NSDAP. Dla naszych bohaterów zaczęła się nowa era i...wyścig z czasem. Musieli nadążyć z odczytywaniem zaszyfrowanych wiadomości niemieckich służb wywiadowczych, policyjnych, wojsk lotniczych, lądowych i marynarki wojennej.

Dalsze losy polskich deszyfrantów i ich odkrycia

Od 1933 roku Polacy regularnie rozszyfrowywali niemieckie meldunki, kodowane „Enigmą”. Aby ułatwić sobie to zadanie Biuro Szyfrów zamówiło w Wytwórni Radiotechnicznej AVA kopie niemieckiej maszyny szyfrującej. Pod czujnym okiem dyrektorów - inżynierów: Antoniego Pallutha, braci Leonarda i Ludomira Danilewiczów oraz mechanika Edwarda Fokczyńskiego powstało piętnaście polskich „Enigm”. Wykorzystano je do przechwytywania niemieckich depesz. Biuro Szyfrów Referatu Niemieckiego BS-4 przeprowadziło się do nowego ośrodka o kryptonimie „Wicher” w Lesie Kabackim w podwarszawskich Pyrach w 1937 roku. Warunki pracy były o wiele lepsze niż w zatłoczonej i hałaśliwej siedzibie Sztabu Generalnego. Ponadto ośrodek był odizolowany od świata zewnętrznego, co nie pozwało na jego infiltrację przez agentów niemieckiego wywiadu wojskowego Abwehry. Dla ułatwienia dekryptażu Jerzy Różycki skonstruował urządzenie cyklometryczne, zwane bombą kryptologiczną. Było to połączenie sześciu maszyn – cyklometrów. Pozwalały odczytać położenie wirników maszyny wysyłającej sygnał. Funkcję kluczy spełniały płachty Zygalskiego. Były to perforowane arkusze, które pozwalały ustalić kolejność wirników. Jedna „bomba” wykonywała pracę około setki ludzi. Pozwalała też uzyskać w ciągu dwóch godzin klucz dzienny. Sytuacja uległa zmianie w 1938 roku. Wówczas Niemcy wprowadzili do „Enigmy” wojsk lądowych dwa dodatkowe wirniki. Aby odczytywać klucze ulepszonej wersji tej maszyny szyfrującej potrzebnych było 60 płacht Zygalskiego. Jednakże ich wykonanie byłoby czasochłonne. Poza tym przekraczało możliwości finansowe polskiego wywiadu. Mimo to Polacy na bieżąco dowiadywali się z „Enigmy” o kolejnych, agresywnych poczynaniach Hitlera.

Ponieważ wojna wisiała na włosku, polski wywiad zdecydował się podzielić swoimi sukcesami z zachodnimi sojusznikami. W dniach 24-26 lipca 1939 roku na zaproszenie płk. Gwido Langera do ośrodka „Wicher” w Pyrach przyjechała delegacja wywiadów Wielkiej Brytanii i Francji. Wywiad francuski reprezentowali: kapitanowie Gustave Bertrand i Henri Braquenié. Z kolei Brytyjczycy przysłali do Polski dwóch kryptologów w stopniu komandora: Dillwyna Knoxa i Alistaira Dennisona. W ośrodku Rejewski, Różycki i Zygalski pokazali im działanie niemieckiej maszyny szyfrującej, bomby kryptologicznej i płacht Zygalskiego. Kapitan Bertrand otrzymał dwie polskie „Enigmy” wraz z dokumentacją. Na prośbę płk. Langera Francuz przekazał w Londynie jedną z maszyn generałowi Stewartowi Menziesowi, szefowi MI-6. Niedługo po tych wydarzeniu polscy kryptolodzy w uznaniu zasług otrzymali list z podziękowaniem od komandora Knoxa. Przekazanie „Enigm” wraz z dokumentacją nastąpiło w samą porę.

1 września 1939 roku Hitler zaatakował Polskę. Oddziały Wehrmachtu i SS przekroczyły granicę, zaś na Warszawę i inne większe miasta spadły bomby Luftwaffe. Wojna niemiecko-polska stała się faktem. Ośrodek dekryptażu w Lesie Kabackim pracował nieprzerwanie nad kodami „Enigmy” aż do 5 września. Wówczas pułkownik Langer rozkazał ewakuować personel i sprzęt ośrodka. Sam obiekt kazał wysadzić w powietrze. Wraz ze współpracownikami pułkownik miał być pod rozkazami Sztabu Wodza Naczelnego. Pułkownik Langer zdołał wcześniej dotrzeć do nowej kwatery głównej sztabu marszałka Edwarda „Rydza” Śmigłego. Po rozmaitych perypetiach 10 września pozostały personel Biura Szyfrów BS-4 dotarł pociągiem specjalnym „Eszelon F” do Brześcia nad Bugiem. Pułkownik Langer z niemałym trudem przekonał komendanta miasta, że potrzebuje samochodów dla piętnastu ludzi i sprzętu. Dzięki kilku pozyskanym pojazdom mała kolumna BS-4 ruszyła w dalszą drogę. Po drodze minęli Łuck i Dubno. Transport, z braku benzyny, zatrzymał się w Krzemieńcu. Pojazdy porzucono. Zniszczono też prawie wszystkie ewakuowane polskie „Enigmy”. Zachowano tylko dwie. Na rozkaz Wodza Naczelnego nasi bohaterowie udali się z Krzemieńca do Rumunii. Rejewski, Różycki i Zygalski uniknęli internowania i zdołali dotrzeć bez przeszkód do Bukaresztu. Tam, po wielu przygodach, dotarli do ambasady francuskiej. Stamtąd kapitan Bertrand wyprawił ich do Francji. Jakiś czas potem cała trójka znalazła się w ośrodku dekryptażu „PC Bruno” pod dowództwem kapitana Bertranda. Niebawem dołączyli do nich mjr. Ciężki, płk. Langer, inż. Palluth, mechanik Fokczyński i inni. Zygalski, Rejewski i Różycki nadal pracowali nad szyframi „Enigmy”.

Choć osiągali kolejne sukcesy w czytaniu „Enigmy”, francuskie naczelne dowództwo ignorowało wiadomości o planach Niemców. W rezultacie w maju/czerwcu 1940 roku francuska armia została pokonana przez dywizje Wehrmachtu. Pracownicy Biura Szyfrów ewakuowali się na południe Francji do tzw. „wolnej strefy”. Tam w miejscowości Uzés na nowo podjęli pracę w kierowanym przez płk. Bertranda ośrodku „Kadyks”. W 1942 roku Jerzy Różycki i kilku innych pracowników Biura Szyfrów zorganizowało filię ośrodka w Algierii. Niestety, w drodze powrotnej wiozący ich do Francji statek pocztowy „Lamoricière” wpadł na minę i zatonął wraz z 50 osobami na pokładzie. Wśród ofiar był m.in. Różycki. Zygalski i Rejewski, po zajęciu „wolnej strefy” przez Niemców, podjęli próbę przedostania się do Anglii. Po rozmaitych perypetiach w lipcu 1943 roku trafili do Londynu. Jednak Brytyjczycy uznali, że obędą się bez pomocy naszych deszyfrantów. Rejewski i Zygalski ostatecznie trafili do oddziału łączności Wodza Naczelnego w Boxmoore pod Londynem. Tam zajęli się niezbyt ważnymi szyframi SS. Obaj przeżyli wojnę.

Tymczasem Brytyjczycy do odczytywania depesz „Enigmy” wykorzystali udoskonaloną wersję bomby kryptologicznej Różyckiego oraz komputer „Colossus”. Dzięki temu kraje koalicji antyhitlerowskiej miały wgląd w niemieckie rozkazy, depesze, plany ataków etc. To pozwoliło aliantom zwyciężyć m.in. w Bitwie o Anglię oraz na Atlantyku. Niemcy do końca wojny byli przekonani, że szyfru „Enigmy” nie da się złamać. W tym też przekonaniu utwierdzali ich alianci. W rezultacie doszło do upadku III Rzeszy w maju 1945 roku.

Podsumowanie

II wojna światowa pokazała kolejny raz jak ważną rolę odgrywa posiadanie dobrego wywiadu i umiejętne wykorzystanie informacji o wrogu. Trzech wybitnie zdolnych, a zarazem skromnych i cichych polskich matematyków złamało kod „Enigmy”. Z czym nie dały sobie rady wywiad brytyjski i francuski. Sukces polskich uczonych pozwolił wojskom alianckim pokonać Hitlera i tym samym skrócił II wojnę światową o kilka lat. Genialny umysł Rejewskiego, Różyckiego i Zygalskiego oraz ich wysiłek i poświęcenie miało niezaprzeczalny wpływ na przebieg II wojny światowej i losy milionów ludzi. Od dłuższego czasu Brytyjczycy przypisują sukces polskich kryptologów swoim deszyfrantom z Bletchley Park wraz z ich kierownikiem Alanem Turingiem. Podobnie postępują Amerykanie. Tą tendencję można zauważyć w następujących zachodnich filmach: „Enigma” (2001), „Gra tajemnic” (2014) oraz „U-571” (2000). Z jakiś przyczyn prawdziwa historia rozszyfrowania „Enigmy” jest zafałszowywana, a jej prawdziwi bohaterowie pominięci. Co więcej w filmie „Enigma” (2001) jedyny Polak, który tam występuje, jest pokazany jako zdrajca, który wręcz chce poinformować Niemców jak Alianci odszyfrowują „Enigmę”. Nie tylko więc prawda jest ukrywana, ale nawet Polaków próbuje się oczerniać. Opinia publiczna często opiera swoją wiedzę o historii na filmach fabularnych. Niewielu zadaje sobie trud, aby sprawdzić jak było naprawdę i sięgnąć do źródeł czy książek historycznych. Dlatego tak ważne są sprostowania i przedstawianie historii rzetelnie, bez propagandy i w sposób nietendencyjny.

Czasami prawda jest niewygodna. Tajemnica rozwiązania „Enigmy” była tak głęboko ukrywana, że dopiero po koniec lat sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych możliwe było ujawnienie kulis rozszyfrowania „Enigmy”. Ukazały się też wspomnienia naocznych świadków tych dramatycznych wydarzeń: Gustave Bertrand „Enigma, czyli największa z tajemnic wojny 1939 – 1945” (Paryż 1973), Marian Rejewski „Wspomnienia z mej pracy w Biurze Szyfrów Oddziału II Sztabu Głównego 1932 – 1945” (Warszawa 1967). Rejewski, Różycki i Zygalski choć osiągnęli ogromny sukces w wojnie wywiadów nigdy nie zostali za swój wysiłek uhonorowani. Nigdy nie zabiegali o zaszczyty.


Autor jest absolwentem Stosunków Międzynarodowych w trybie dwujęzycznym polsko-angielskim na Specjalizacji Dyplomacja i Studia Międzykulturowe w Collegium Civitas. Specjalizuje się w historii techniki wojskowej i bitwach oraz działaniach oddziałów specjalnych w czasie II wojny światowej.

 

Reklama