Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Obama w Ameryce Południowej

Autorzy: 
Monika Stawiarska

W dniach 19-23 marca 2011 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Barack Obama złożył swoją pierwszą oficjalną wizytę trzem krajom Ameryki Łacińskiej – Brazylii, Chile i Salwadorowi. We wszystkich trzech państwach spotkania Obamy z ich przywódcami, dyplomatami, urzędnikami oraz samymi obywatelami przebiegały pod wpływem chęci nawiązania bliższej współpracy na polach rozpowszechniania demokracji, rozwoju technologicznego, progresu gospodarczego, reformy finansowej oraz bezpieczeństwa międzynarodowego. Obama podjął decyzję o podróży do Ameryki Łacińskiej mimo złej sytuacji w Libii i na Bliskim Wschodzie. Świadczy to o wysokim miejscu jakie zajmują te kraje na liście priorytetowej Stanów Zjednoczonych w nawiązywaniu kontaktów międzynarodowych.


W sobotę 19 marca Obama został przyjęty przez pierwszą kobietę na stanowisku prezydenta Federacyjnej Republiki Brazylii panią Dilmę Rousseff w jej oficjalnym miejscu pracy - Palácio do Planalto. Po odwołaniu pytań ze strony mediów głowy państw zdecydowały się wydać oświadczenia, dotyczące spotkania. Dilmę Rousseff podkreślała, że Brazylia chce stać się światowym liderem w dziedzinie energii odnawialnej, dzięki której do tej pory powstały miliony miejsc pracy wśród ludności zamieszkującej obszary dawniej zmarginalizowane gospodarczo. Prezydent Brazylii dodała, że jej kraj chce się rozwijać, ale jednocześnie zaangażować się w ochronę środowiska. Rousseff wyraziła swoje zaniepokojenie brakiem reform w instytucjach wielostronnych, które odzwierciedlają ład "starego świata" – „Pracujemy bez wytchnienia, by doprowadzić do reformy w zarządzaniu Bankiem Światowym i Międzynarodowym Funduszem Walutowym”. Według Obamy Stany Zjednoczone i Brazylia coraz bliżej pracują nad kwestiami mającymi wpływ na półkulę zachodnią, ale także razem wspierają bezpieczeństwo żywnościowe, rozwój rolnictwa oraz dostęp ludności do nowoczesnych technologii w Afryce. Prezydent USA wyraził również zadowolenie z poparcia, jakie Brazylia udzieliła w Radzie Praw Człowieka ONZ w sprawie potępienia łamania praw człowieka w Libii. Z racji przygotowań Brazylii do bycia gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej (2014) i Letnich Igrzysk Olimpijskich (2016) Obama zapewnił Rousseff o gotowości amerykańskich przedsiębiorstw budowlanych do pracy przy rozbudowie infrastruktury na nadchodzące wydarzenia. Spotkanie prezydenta USA i jego odpowiedniczki w Brazylii doprowadziło do podpisania szeregu umów przedwstępnych, mających na celu doprowadzenie do powstania silniejszych więzów handlowych pomiędzy największymi gospodarkami zachodniej hemisfery. Obama i Rouseff ogłosili się globalnymi partnerami XXI wieku w różnych obszarach, począwszy od handlu i rozwoju technologii do edukacji, energii i podróży powietrznych.


Dzień później Obama odwiedził miasto w południowo-wschodniej części Brazylii, jej stolicę w latach 1822-1960 – Rio de Janeiro. Przemawiał w Theatro Municipal, gdzie odbyła się pierwsza demonstracja przeciwko dyktaturze w Brazylii (1964-1985). Prezydent Stanów Zjednoczonych pogratulował burmistrzowi (Eduardo Paes Rio) i gubernatorowi (Sérgio Cabral) za „wzrost bezpieczeństwa w trudnych obszarach i doskonałą pracę w realizacji programów społecznych”. Dodał również, iż postęp poczyniony przez Brazylijczyków dotyczący głównie wspierania i propagowania demokracji jest inspiracją dla świata. Obama poświęcił część swojego wystąpienia wydarzeniom rozgrywającym się na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Podkreślał, że Brazylia jest dobrym przykładem dla tych, którzy pragną walczyć o demokrację, ponieważ jest to „kraj, który pokazuje, jak wezwanie do zmian, które rozpoczyna się na ulicach może przekształcić miasto, doprowadzić do transformacji kraju, ale także stać się przyczyną przekształcenia świata”.


Następnym etapem podróży było Chile, gdzie samolot z prezydentem USA na pokładzie wylądował na lotnisku w Santiago o 13:20 czasu lokalnego. Na początek warto podkreślić, że ostatnie miesiące dla tego kraju są olbrzymim wyzwaniem, obnażającym jego słabe strony. Trzęsienie ziemi, tsunami, przejecie władzy przez centrum, następnie przez lewicę, aż do rąk prawicy, tragedia uwięzionych górników oraz obchody 200-lecia niepodległości kraju sprawiają, że wizyta Obamy mogła być swoistym punktem kulminacyjnym w tak intensywnym roku dla świadomym swojej niewielkiej wagi na arenie międzynarodowej Chile. W przeddzień 50. rocznicy utworzenia przez prezydenta Kennedy'ego Sojuszu dla Postępu oraz wśród zawirowań politycznych i zmiany reżimu na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, przemówienie prezydenta USA do ludności Ameryki Łacińskiej było symboliczne i znaczące. Obama mówił o nowej erze na linii USA - Ameryka Łacińska, których wzajemne relacje będą kładły nacisk na poprawę bezpieczeństwa, wspieranie rozwoju integracji, wzmocnienie instytucji demokratycznych oraz zapewnienie trwałych źródeł energii. Reakcji na postawę Obamy w Chile nie można nazwać pozytywnymi. Prezydentowi Stanów Zjednoczonych zarzuca się głównie brak konkretów. Co prawda w wygłoszonym w Santiago orędziu do narodów Ameryki Południowej zapewniał, że są one dzisiaj ważniejsze dla USA niż kiedykolwiek w przeszłości, jednakże dyplomacja chilijska odebrała to jako zbyt powściągliwe jak na tak wysokie oczekiwania z ich strony. „Prezydent zasygnalizował tylko swoje zamiary, pożyjemy i zobaczymy, co z tego będzie” - stwierdził były szef chilijskiej dyplomacji i obecny sekretarz generalny Organizacji Państw Amerykańskich, Jose Miguel Insulza. Także brak oczekiwanych przeprosin ze strony Obamy w sprawie roli, jaką amerykańska agencja wywiadowcza CIA odegrała w przygotowaniu wojskowego puczu w Chile w 1973 roku, na którego czele stał generał Augusto Pinochet nie przysporzyły mu sympatii, szczególnie od domagającej się tego chilijskiej lewicy. „Nie mogę wypowiadać się o całości polityki amerykańskiej w przeszłości […]. Dla nas jest ważne, by wyciągnąć odpowiednie wnioski z historii” – powiedział Obama w pałacu prezydenckim La Moneda, gdzie w 1973 roku, podczas puczu, Salvador Allende popełnił samobójstwo.


22 marca amerykański Air Force One wylądował w San Salvadorze o 2:45 popołudniu czasu lokalnego. Zgodnie z harmonogramem wydanym przez Biały Dom, zaraz po przyjeździe prezydenta i Pierwszej Damy nastąpiło dwustronne spotkanie z jego odpowiednikiem - Mauricio Funesem. Obaj przywódcy byli również obecni na wspólnej konferencji prasowej. Według Funesa wizyta Obamy jest swoistym uznaniem dla dążenia Ameryki Łacińskiej w kierunku demokracji i jej ogólnych wysiłków zmierzających do rozwiązania wieloletnich wyzwań, takich jak bezpieczeństwo i ubóstwo. Dodał, że Salwador czerpie inspirację od Chile i jego kwitnącej demokracji, która pokonała polaryzację i tyranię. Prezydent Republiki Salwadoru pochwalił również Obamę za wybór właśnie tych trzech krajów jako miejsca swojego pierwszego tournee po Ameryce Środkowej i Południowej oraz wyraził podziękowania za zaangażowanie się jego administracji w zwalczaniu handlu narkotykami poprzez inicjatywę CARSI. Prezydent USA ogłosił natomiast nową inicjatywę tzw. „The Crossroads Partnership”, która ma na celu zwiększenie efektywności granicznej w celu wspierania wzrostu gospodarczego. Zobowiązał się również do współpracy z Salwadorem w sprawie stworzenia większych możliwości gospodarczych, jednocześnie zobowiązując się do pracy na rzecz reformy imigracyjnej w Kongresie. Na końcu pochwalił Funesa za odważną pracę w kategoriach pragmatycznego przywództwa i budowania konsensusu.


Tuż przed wizytą Obamy w Ameryce Łacińskiej sekretarz stanu Hillary Clinton wygłosiła przemówienie zatytułowane „Our Opportunity with the Americas”. Według Clinton Ameryka Południowa i USA muszą współpracować w XXI wieku w imię wspólnych interesów i wartości.
 

Reklama