Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


To nie takie proste, kochani

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Ks. dr Przemysław Marek Szewczyk

Portal NaTemat wysłał do Egiptu swojego dziennikarza, aby zajął się sprawami islamu i przez swoją korespondencję słaną z Kairu rzucił trochę światła na temat coraz mocniej rozpalający inteligentne umysły. Cieszy, a jakże, i to bardzo zainteresowanie tematem, ale poziom tekstów smuci. Nie to, żeby dziennikarz był słaby – widać, że chłopak się stara i szczerze angażuje – ale temat jest za duży, żeby nowicjusz zgłębił go podczas kilkudniowego pobytu w Kairze.

Jeżdżę do Kairu od pięciu lat co roku: na miesiąc, dwa, cztery… Spotykam się z ludźmi, rozmawiam, wymieniam spostrzeżeniami z mądrzejszymi od siebie, czytam, studiuję doktrynę islamu i historię świata muzułmańskiego w prawie każdej wolnej chwili, a mimo to mam wrażenie, że rozumiem coraz mniej. Taka chyba natura nauki: rozbraja idee tworzone naprędce na podstawie kilku informacji i pomału, bardzo pomału buduje wiedzę. Idee są miłe. W ich świetle świat jest zrozumiały, co dla każdego człowieka ceniącego swą zdolność poznawania świata wiąże się z głębokim poczuciem zadowolenia i bezpieczeństwa. Problem w tym, że lwia część idei w naszej głowie powstała zbyt szybko i w kontakcie z rzeczywistością musi upaść. Luka, która po nich pozostaje, bywa trudna do zniesienia. Komu łatwo jest powiedzieć sobie i innym: „nie wiem” lub „nie rozumiem dobrze”? Jednak bez cierpliwego zaakceptowania tego stanu, nie dojdziemy do solidnej wiedzy i idei bardziej umocowanej w rzeczywistości. Droga na skróty do niczego nie prowadzi.

Idee o religii w głowach bardzo wielu dzisiejszych wykształconych ludzi są zdumiewająco mierne i naiwne. Wrogowie religii oświecają swój świat ideami w rodzaju: Kościół katolicki powstał dla władzy, a islam jest religią kłamstwa i przemocy. Sympatycy zaś bronią jak ognia idei doskonałości moralnej i jedynie dobroczynnego wpływu Kościoła na społeczeństwo, czy też idei pokojowego islamu, którego nie rozumieją zupełnie muzułmanie walczący i zabijający w jego imię. Wykształceni ludzie często są niereligijni (bez względu na to, czy z religią sympatyzują czy nie): nie chodzą do kościoła czy meczetu, nie modlą się, nie medytują świętych ksiąg, tekstów teologicznych i mistycznych, nie dyskutują z duchownymi o sprawach religii. Swoje idee o religii budują prawie bez kontaktu z jej rzeczywistością. Dlatego ich myślenie i mówienie o tych sprawach jest często bardzo naiwne i dopiero szczere spotkanie z rzeczywistością wymusza weryfikację własnych idei.

Pan dziennikarz portalu NaTemat, co widać po jego pisaniu i żywym zaangażowaniu w burzliwe dyskusje pod własnymi tekstami, dopiero rozpoczął ten proces poważnego przemeblowywania idei o islamie, które ma w swojej głowie. Oczywiście fakt ten cieszy bardzo. Tylko że na tym etapie lepiej jest zachować roztropne milczenie: czas „nie wiem” i „jeszcze dobrze nie rozumiem” nie jest odpowiednim momentem na publiczne wypowiedzi. Pewnie bardziej sensowne byłyby wypowiedzi ludzi znających świat islamu lepiej. Z drugiej jednak strony naprawdę urocze jest patrzeć, jak naturszczyk mierzy się z tak wielkim tematem i próbuje do niego dorosnąć. Takiego doświadczenia życzyłbym wszystkim inteligentom w naszej ojczyźnie.

Bo widzicie, kochani, to nie jest takie proste.

Chciałbym zobaczyć antyklerykała, który ze zdumieniem dostrzega wreszcie altruizm i wykształcenie setek księży w Polsce. Chciałbym zobaczyć reakcję czytelnika Frondy i jej tekstów o islamskiej „taqija” na szczerą krytykę islamu przez muzułmanina. Chciałbym zobaczyć szok feministki na widok kobiety okładającej swego męża w kafejce w Starym Kairze. Chciałbym porozmawiać z domorosłym ateistą, do którego dociera, że to niereligijni ludzie władzy i pieniędzy wykorzystują religię dla swoich niskich celów. Chciałbym… po prostu chciałbym, żeby ludzie myślący zrozumieli, że świat religii nie jest taki prosty, jak im się wydaje i wreszcie wzięli się do roboty i trochę lepiej go zrozumieli. Nie jestem aż tak naiwny, żeby liczyć na nagły skok jakości naszych rozmów o religii. Na początek wystarczy więcej pokory, więcej „nie wiem” i „nie rozumiem dobrze”. Taka postawa dobrze wróży na przyszłość. Z czasem będziemy wiedzieli i rozumieli więcej.

A panu dziennikarzowi w Kairze życzę powodzenia.

Autor jest prezbiterem Kościoła rzymsko-katolickiego Archidiecezji Łódzkiej. Ukończył studia doktorskie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II z zakresu historii Kościoła – patrologii oraz studia magisterskie na Uniwersytecie Łódzkim z zakresu filologii klasycznej. Tłumacz dzieł Ojców Kościoła z języka greckiego i łaciny. Miłośnik i znawca Bliskiego Wschodu.

Fot. @ Marta Rybicka

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu stowarzyszenia Dom Wschodni - Domus Orientalis. http://domwschodni.pl/

Reklama