Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Nagi protest

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Katarzyna Sidło

Publiczne pokazywanie nagości w geście protestu, solidarności bądź poparcia nie jest, wbrew temu, co sugerują w świętym oburzeniu tzw. obrońcy moralności, niczym nowym. By nie cofać się zbyt daleko w czasie, wystarczy wspomnieć choćby o nagich marszach protestacyjnych przeprowadzanych na początku XX wieku w Kanadzie przez ukraiński ruch Freedomite Doukhobor. Należy jednak przyznać, że w ostatnim dwudziestoleciu nagie protesty stały się niezwykle popularne.

Chętnie wykorzystują je zwłaszcza ekolodzy oraz obrońcy praw zwierząt (najsłynniejsze organizuje PETA), pacyfiści (Baring Witness Naked Peace Protest, Breasts Not Bombs) oraz feministki (m.in. coraz częściej obecne w polskich mediach aktywistki z ukraińskiego ruchu FEMEN). Doczekaliśmy się nawet Światowego Przejazdu Rowerem Nago (World Naked Bike Ride). Skuteczność oraz moralna strona nagich protestów jest przedmiotem debaty publicznej, niezliczonych felietonów i wypowiedzi dziennikarzy oraz polityków, a także rodzinnych kłótni przy obiedzie. Faktem pozostaje jednak, że cel kontrowersyjnych inicjatyw zostaje zwykle osiągnięty- o takich wystąpieniach się mówi, a zaistnienie w świadomości publicznej nie jest w obecnych czasach rzeczą łatwą.

W listopadzie ubiegłego roku swój cel osiągnęła Aliaa al-Mahdy, 20-letnia Egipcjanka, która w akcie protestu przeciwko fundamentalizmowi religijnemu oraz przemocy seksualnej zamieściła na Twitterze i blogu swoje nagie zdjęcie. Fotografia ubranej jedynie w pończochy dziewczyny wywołała w krajach muzułmańskich prawdziwy skandal.

O ile w tzw. zachodnim świecie nagość nie budzi aż tak skrajnych emocji (w związku z czym sama publikacja nagiego zdjęcia w ramach protestu zdecydowanie już nie wystarcza), w państwach o religii oraz tradycjach muzułmańskich, zgodnie z którymi wszyscy ludzie, a w szczególności kobiety, powinni ubierać się i zachowywać z należytą skromnością, publiczne pokazanie nagiego ciała jest nie tylko obrazą moralności i występkiem religijnym, ale także plamą na honorze samej zainteresowanej, jej rodziny i klanu, a nawet całego społeczeństwa. Ostre ataki słowne (łącznie z groźbami śmierci) na al-Mahdy zainspirowały działającą w Wielkiej Brytanii aktywistkę irańskiego pochodzenia Maryam Namazie do publicznego wyrażenia poparcia dla dziewczyny. Znana w kręgach obrońców praw człowieka oraz sekularystów działaczka postanowiła stworzyć kalendarz z nagimi zdjęciami przeciwników dyskryminacji i seksualnego wykorzystywania kobiet.

Jak dowiadujemy się z udzielonego dla libańskiego portalu Now Lebanon wywiadu (http://www.nowlebanon.com/NewsArticleDetails.aspx?ID=379821), Namazie wybrała taką właśnie formę protestu wierząc, że nagość, jako antyteza całkowitego zasłaniania kobiecego ciała, zalecanego przez najbardziej konserwatywnych muzułmanów, jest najbardziej adekwatną formą kontestacji norm społecznych, wedle których ciało kobiety nie należy do niej samej, ale do jej męskich opiekunów (ojca, brata, męża). Według Emily Dietle, jednej z pozujących do kalendarza kobiet, zaprezentowanie nagich ciał aktywistek to „wyzwanie rzucone patriarchatowi, dyktaturze i przemocy”, które inspiruje ludzi inteligentnych, a przeraża dyktatorów. Publikacja kalendarza jest w zamierzeniu gestem solidarności nie tylko z Al-Mahdy, ale z wszystkimi pozbawionymi wolności i możliwości decydowania o własnym losie i ciele kobiet, zwłaszcza tych w Iranie. W licznych artykułach prasowych informujących o pojawieniu się kalendarza dominuje ton poparcia dla akcji, choć trzeba przyznać, żę wynika to zapewne w dużej mierze z faktu, że nieprzychylne tego typu akcjom media postanowiły całą sprawę zignorować. Negatywne głosy pojawiają się głównie w publikowanych pod internetowymi wydaniami pism komentarzach. W gąszczu wyzwisk i wulgarnych wypowiedzi znaleźć można także głosy konstruktywnej krytyki. Najczęściej pada pytanie, czy akcja oparta na epatowaniu nagością nie jest tak naprawdę kolejnym przejawem seksualizacji i upodmiotowienia kobiet, przeciwko któremu jest rzekomo wymierzona. W dopowiedzi na podobne zarzuty Namazie w rozmowie z dziennikarką Now Lebanon stwierdza, że „gdy stawia się czoła ruchom islamistycznym, wedle których kobieta warta jest tyle, co pół mężczyzny, i które pozwalają na to, by Cię związać, zakneblować, zakryć od stóp do głów i odseparować od reszty społeczeństwa, wtedy nagość staję się ważną formą oporu i niezgody, jak również wyrazem solidarności”.

Kalendarz został zaprojektowany przez Sonyę JF Barnett, współorganizatorkę pierwszego Marszu Puszczalskich (Slut Walk) – inicjatywy oprotestowującej obwinianie kobiet za popełniane na nich przestępstwa seksualne (http://www.slutwalktoronto.com/ w ciągu ostatniego roku marsze odbyły się m.in. w Londynie, Gdańsku, New Delhi, Amsterdamie, Seulu i Ottawie), w akcji brały udział m.in. aktywistka ruchu FEMEN Alena Magelat, pisarka Saskia Vogel oraz aktorka Cleo Powell. Kalendarz można pobrać za darmo na stronie TUTAJ lub zamówić kopię na blogu Namazie TUTAJ.
 

Reklama