Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Na linii ognia

Autorzy: 
Jacek Raubo

Po rajdzie na Abbottabad w 2011 r., operatorzy Navy SEALs oraz ich jednostka sił operacji specjalnych, stali się niepodważalnymi bohaterami Ameryki. Odważni, świetnie wyszkoleni, a teraz eliminujący na całym świecie największych oraz najgroźniejszych wrogów Stanów Zjednoczonych, zajęli miejsce na czołówkach gazet i w najlepszym czasie antenowym wiadomości.

Morsko-powietrzno-lądowi (określenie SEAL to akronim od angielskich słów Sea, Air, Land) wojownicy uzyskali wręcz status symbolu całej, mocno rozbudowanej w dobie wojny z terroryzmem wspólnoty amerykańskich sił operacji specjalnych, spychając przy tym w nieoficjalnym rankingu inną formację sił operacji specjalnych, określaną popularnie jako Delta Force. Wraz z sukcesami militarnymi oraz zwiększoną częstotliwością mówienia o formacji w mediach pojawiła się również swoista moda na pisanie, raz po raz, nowych książek poświęconych „fokom” (Seal w języku angielskim oznacza fokę). Publikacje byłych operatorów, ale również pisarzy i publicystów, którzy nigdy nie służyli w jednostce specjalnej US Navy, wypełniły pułki księgarń zarówno za Oceanem jak i w Europie. Jednak niestety nie zawsze chęć zaprezentowania popularnego tematu czytelnikom przekładała się na jakość nowych tytułów.

Popularność tematyki Navy SEALs odbiła się szerokim echem również na naszym, polskim rynku wydawniczym. W ostatnim czasie można było sięgnąć po książki poświęcone wielu aspektom funkcjonowania Navy SEALs. Za ich promocję w języku polskim szczególne podziękowania należą się krakowskiemu wydawnictwu Znak literanova, które opublikowało już m.in. „Operację Geronimo”, „Cel snajpera”, „Komandosa”. Wraz z pojawieniem się „Na linii ognia” mogła zrodzić się obawa, że nastąpił już pewien przesyt w opowiadaniu o „hell week”, kursach dla snajperów Navy SEALs, a nawet ich licznych bitwach oraz potyczkach toczonych od pustyń Iraku po sięgające nieba szczyty Hindukuszu w Afganistanie. Szczególnie niepokojący był fakt, że Marcus Luttrell zasłynął już bardzo udaną książką pt. „Przetrwałem Afganistan” (Marcus Luttrell, Patrick Robinson, wyd. Inne Spacery, 2010) i każda nowa pozycja sygnowana nazwiskiem tego dzielnego byłego operatora amerykańskich sił operacji specjalnych, będzie musiała zmierzyć się z porównywaniem do wcześniejszego dzieła. Na marginesie można zaznaczyć, iż na bazie wspomnień Marcusa Luttrella z działań w Afganistanie, w głównej mierze tragicznej w skutkach operacji „Czerwone Skrzydło”, powstał film fabularny „Lone Survivor”, którego premiera odbędzie się już w tym roku.

Wracając do samej nowej książki, w miarę zagłębiania się w kolejne rozdziały „Na linii ognia”, można uczciwie powiedzieć, że Marcus Luttrell (wspierany oczywiście przez Jamesa D. Hornfischera) wychodzi po raz kolejny zwycięsko z walki, tym razem jako autor. Z łatwością uciekł od schematyczności, polegającej na prostym kontynuowaniu tematyki „Przetrwałem Afganistan”, wkraczając raz po raz na nowe obszary tematyczne związane z jego służbą, a także życiem jako były członek Navy SEALs. Czytelnik może od samego początku odczuć, że autor traktuje strony swojej książki jako nieformalną spowiedź wskazując że napisanie „Przetrwałem Afganistan” było formą terapii. Jednocześnie, co istotne, nie szuka sukcesu wydawniczego oraz prywatnej popularności za wszelką cenę. Skupia się na kwestiach często pomijanych w publikacjach poświęconych jednostkom sił operacji specjalnych, które jednak z jego perspektywy są równie ważne. Ukazuje indywidualną walkę „fok” o odzyskanie pełni formy po kontuzjach oraz odniesionych w boju ranach, przedstawia upór wojowników, którzy pragną wraz ze wsparciem swoich kolegów wrócić do służby w teamie. Niemal przez całą „Na linii ognia” szkicuje wielką wspólnotę oraz niepisaną wieź pomiędzy operatorami, pozwalając zrozumieć jak powstaje ta hermetyczna i wyjątkowa społeczność. W książce żołnierze z jednostki specjalnej Navy SEALs to prawdziwi ludzie z krwi i kości, borykający się ze słabościami, częstokroć zmuszeni mierzyć się z kalectwem czy też śmiercią najbliższych. Nie zmienia to jednak faktu, że właśnie poprzez ukazanie ich ludzkiej strony jeszcze bardziej dostrzegalnym staje się fakt, że są jednymi z najwspanialszych współczesnych wojowników, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na całym świecie.

Pomijając wstęp, prolog oraz epilog, książka podzielona została na trzy główne części, o bardzo znamiennych tytułach –„jak walczymy”, „jak żyjemy”, „jak umieramy”. W obrębie każdej części wyodrębnione zostały pomniejsze rozdziały ułatwiające czytanie książki. W „jak walczymy” Marcus Luttrell skupił się w głównej mierze na działaniach swojego teamu w Ar-Ramadi. Pojawia się tutaj interesujący fragment poświęcony szkoleniu, szczególnie temu odbywanemu na specjalnym torze rajdowym, gdzie operatorzy szlifują umiejętności z zakresu prowadzenia samochodów. Irackie miasto, ogarnięte falą przemocy, staje się tłem do ukazania walk z udziałem teamu Marcusa Luttrela. Głównym tematem tej części stają się wszyscy amerykańscy żołnierze zaangażowani w przywracanie stabilizacji w Ar-Ramadi. Bohaterami nie są w tym przypadku tylko i wyłącznie operatorzy SEALs, ale również żołnierze wielu innych jednostek podlegających pod US Army, US Marine Corps czy też US Air Force, którzy wspólnie z „fokami” walczą, a także ponoszą daninę krwi.

Dużym walorem, nie tylko części poświęconej Irakowi, ale pojawiającym się w wielu innych fragmentach książki, jest nakreślenie problemu komunikacji amerykańskich sił zbrojnych ze społeczeństwem. Uwypuklony zostaje obecny współcześnie swoisty dualizm, polegający na wielkim szacunku do poszczególnych żołnierzy, marynarzy, marines, gwardzistów, operatorów sił operacji specjalnych, wyrażanym przede wszystkim przez zwykłych, prostych Amerykanów, ale też znacznym odseparowaniem się współczesnych elit politycznych i medialnych państwa od rzeczywistości sił zbrojnych. Szczególnie cenne okazują się odniesienia do, delikatnie rzecz ujmując, specyficznego podejścia mediów, w opisie pola walki, skonfrontowane z perspektywą operatora sił operacji specjalnych biorącego bezpośrednio udział w walkach.

W „jak walczymy” Marcus Luttrell nakreślił także proces własnego, bardzo osobistego „dorastania”, począwszy od fazy bycia wykonującym rozkazy innych operatorem jednostki poprzez planującego oraz wspierającego działania innych w polu, a skończywszy na powolnym dochodzeniu do niechybnej decyzji o odejściu ze służby. Należy podkreślić, że autor nie skupił całej uwagi czytelnika tylko na sobie, bowiem często i przede wszystkim w interesujący sposób wplata opowieści o swych współtowarzyszach broni.

W drugiej części książki, „jak żyjemy”, Marcus Luttrell wraca do przeżyć związanych z misją w Afganistanie, opisaną bardzo szeroko w jego pierwszej książce. Robi to z perspektywy zaangażowanych bezpośrednio w jego uratowanie pilotów oraz ratowników z US Air Force, odpowiadających w amerykańskich siłach zbrojnych za misje poszukiwawczo-ratownicze (CSAR). Czytelnik może poznać obraz, który rzadko dociera na pierwsze strony gazet i do najważniejszych wydań wiadomości. Spłacając swój niepisany dług wobec ratowników, Marcus Luttrell umożliwił spojrzenie na mało znaną stronę działań wspierających siły operacji specjalnych.

W „jak żyjemy” autor zawiera również opis poszukiwań swojego miejsca w społeczeństwie po zakończeniu służby. Uczciwie ukazuje problemy związane z aklimatyzacją i potrzebą wkomponowania się w nowe warunki, odległe od pełnej adrenaliny służby w elitarnej formacji. Wsparciem okazuje się wspólnota obecnych i byłych operatorów Navy SEALs, poszerzona także o wszystkich żołnierzy, marynarzy, marines, lotników, którzy zetknęli się z wojną. Ta specyficzna „rodzina” Navy SEALs jest jeszcze mocniej dostrzegalna w trzeciej części książki, zatytułowanej „jak umieramy”. Ukazany zostaje w niej smutek, ból oraz potrzeba radzenia sobie z emocjami, które pojawiają się wraz ze śmiercią kolegów. Strata każdego wojownika dotyka samych Navy SEALs, ale również ich rodziny pozostające w kraju. Problemem rozłąki, strachu przed informacją o stracie bliskiego w walce, trudności utrzymania małżeństwa to także element funkcjonowania w elitarnej jednostce. Stąd też bardzo interesującym zabiegiem, dokonanym przez autora w ostatniej części książki, było oddanie głosu kilku żonom operatorów, w tym również takim które utraciły swoich mężów na wojnie.

„Na linii ognia” to ważna w prezentacji całościowego obrazu Navy SEALs literatura. Książka jest dobrze napisana, interesująca oraz porusza tematy rzadko pojawiające się w innych tego rodzaju tytułach. Być może pozwoli ona zrozumieć kilka kluczowych kwestii dotyczących społeczności wojskowych wracających z misji poza granicami kraju. Marcus Luttrell nie boi się poruszać drażliwych kwestii z zakresu funkcjonowania sił zbrojnych, nie ukrywa własnej religijności oraz pewnego amerykańskiego mesjanizmu, wyrażanego w poszukiwaniu prostych podziałów na dobro i zło. Dzięki temu przekaz książki jest uczciwy, wręcz wyczuwalne jest osobiste zaangażowanie autora. Książka to spowiedź, ale również dalsza część terapii po traumie wynikającej z doświadczeń wojennych. Po „Na linii ognia” może sięgnąć każdy czytelnik, bowiem jej treść to nie tylko obraz specjalistycznego treningu oraz opisy spektakularnych walk elitarnej formacji Navy SEALs, a również zaprezentowanie wysiłku różnych żołnierzy oraz ich bliskich pozostających z dala od frontu, których wspólne poświęcenie decyduje o zwycięstwie lub porażce w konkretnym konflikcie zbrojnym.

Marcus Luttrell, James D. Hornfischer, Na linii ognia. Navy Seal na wojnie, wyd. Znak litera nova, Kraków 2013.
 

Tags:

Reklama