Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


"My Egipcjanie". Koptowie i ich egipska toźsamość

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Anna Dulska

Świat zwykle słyszy o Koptach, gdy stają się oni ofiarami przemocy. Rok w rok w okresie wschodniego Bożego Narodzenia, które – obchodzone według kalendarza juliańskiego – wypada 7 stycznia, media zapełniały się napływającymi z Egiptu wiadomościami o brutalnych prześladowaniach ludności koptyjskiej z rąk islamskich aktywistów. Tym razem było jednak inaczej. 

Nie tylko dlatego, że tragiczne wydarzenia we Francji zdominowały wówczas uwagę opinii publicznej, ale też dzięki temu, że pierwszy raz od lat – zapewne za sprawą wzmożonych środków bezpieczeństwa – koptyjskie kościoły nie stanęły w płomieniach, a na wigilijnej mszy, celebrowanej przez patriarchę Towadrosa II w katedrze św. Marka w Kairze, pojawił się prezydent Egiptu, Abd al-Fatah al-Sisi. W krótkim przemówieniu, z humorem poprzedzonym przeprosinami za przerwanie nabożeństwa, al-Sisi zwracał się do zebranych “my, Egipcjanie”. Choć uznać ten symboliczny gest za przełomowy byłoby zbyt pochopne, nie sposób nie dostrzec w nim wymownego sygnału, że państwo egipskie dojrzewa do potrzeby ustabilizowania sytuacji żyjących w nim chrześcijan, a być może także i uznania ich wyjątkowej, par excellence egipskiej tożsamości.
Mrożąca krew w żyłach egzekucja 21 z nich, dokonana w połowie lutego przez bojowników Państwa Islamskiego w Libii i uznana za barbarzyństwo zarówno przez władze Egiptu, jak i przez muzułmański autorytet religijny, jakim jest uniwersytet al-Azhar, zdaje się skutecznie katalizować ten proces.

Przysypani piaskami pustyni

Koptowie uważają się za potomków starożytnych Egipcjan, którzy – według tradycji – przyjęli chrześcijaństwo w I w. pod wpływem nauk św. Marka Ewangelisty. Na poparcie przekonania, że ich korzenie sięgają czasów faraonów przywołują, nie bez racji, etymologię samego słowa “kopt”. Według najpopularniejszej teorii wywodzi się ono od hā-kā-ptāḥ (świątynia Ptaha, Memfis), zniekształcanego fonetycznie i semantycznie przez kolejnych hegemonów Egiptu, najpierw przez Greków jako aigyptos na określenie kraju nad Nilem, a potem przez Arabów jako qiḅt na określenie egipskich chrześcijan.
W momencie podboju muzułmańskiego w połowie VII w., egipskie chrześcijaństwo już od ponad dwóch stuleci pogrążone było w głębokim kryzysie, u którego podstaw leżał teologiczny spór o naturę Chrystusa. Religijnemu rozłamowi na linię ortodoksyjną i monofizycką (uznającą istnienie jedynej, boskiej natury Chrystusa), przypieczętowanemu przez sobór w Chalcedonie (451 r.), i powstaniu w konsekwencji dwóch odrębnych hierarchii kościelnych – greckiej, zwanej też melkicką oraz koptyjskiej – towarzyszyła pogłębiająca się dychotomia społeczna. Melkici, cieszący się poparciem Bizancjum, ale znajdujący się w zdecydowanej mniejszości zostali w zasadzie wyparci na margines przez koptyjską większość, wśród której zaczęły wówczas kiełkować postawy noszące znamiona „protonarodowe”, skierowane przeciwko bizantyńskiemu „ciemiężycielowi”. Nastanie panowania muzułmańskiego przyczyniło się do umocnienia odrębności Koptów, jednak konfrontacja z islamem odcisnęła silne piętno na ich tożsamości. Choć dzięki swym umiejętnościom okazali się niezbędni dla znajdującej się w zalążku administracji najeźdźców, ich kondycja dhimmich, czyli innwowierców objętych protekcją ze strony prawa muzułmańskiego w zamian za opłatę (tzw. dżizja) i uniżenie, sprawiła, że stali się ludnością niejako drugiej kategorii. Liczni Koptowie, szczególnie w trzech pierwszych stuleciach po podboju, ulegli islamizacji, a ich kultura – częściowej arabizacji. Nie można jednak nie wspomnieć o oddziaływaniu i w drugą stronę. Wśród historyków sztuki panuje pogląd, że wnęka mihrabowa to nic innego jak element zaczerpnięty z architektury kościołów koptyjskich. Wymownym przykładem tej swoistej akulturacji są losy języka koptyjskiego – bezpośredniego dziedzictwa po egipskiej przeszłości – który przez kilka wieków utrzymał się, najpierw samodzielnie, a potem razem z arabskim, jako język urzędowy. Z czasem jego użycie ograniczyło się jednak jedynie do społeczności koptyjskiej, by w XIX w. stać się skamieniałością żywą niemal tylko w liturgii. Dla ścisłości warto dodać, że koptyjscy katolicy posługują się w nabożeństwach językiem arabskim.
Okres ajjubidzki (1171-1250), mamelucki (1250-1517) i osmański (1517-1798) to czas, w którym, dzięki bardziej lub mniej przychylnej neutralności panujących, Koptowie wiedli, by użyć metafory prof. Aziza Atiyi, „samotny żywot, niczym przysypana pustynnym piaskiem świątynia”. I podczas gdy suwereni się zmieniali, Koptowie trwali. Od czasu do czasu, jak na przykład w dobie wypraw krzyżowych, czy ekspedycji napoleońskich, stawali w obronie Egiptu, dając wyraz swej egipskiej tożsamości, wykraczającej daleko poza kwestie religijne czy polityczne.
 

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM NUMERZE MAGAZYNU STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE, DOSTĘPNYM DO KUPIENIA TUTAJ

Reklama