Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Litwo! Ojczyzno moja?

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Joanna Zwierzyniecka
Choć przez kilka wieków Polacy i Litwini żyli w jednym państwie to dziś można powiedzieć, że co najwyżej żyją jak pies z kotem. Aby się o tym przekonać wystarczy odwiedzić dwa najważniejsze miasta tego niewielkiego bałtyckiego kraju-Wilno i Kowno.
 
Litwo! Ziemio utracona!
 
Wileńska Rossa jest cmentarzem przynajmniej w swojej starszej części polskim. 99% nazwisk brzmi polsko, a przy samym wejściu  znajduje się słynny już grób matki Marszałka Piłsudskiego oraz jego serce „(Matka i serce syna”). Nekropolia znajduje się za torami kolejowymi w spokojnej dzielnicy litewskiej stolicy i wydaje się być trochę na uboczu. Najbardziej jednak uderza w niej zaniedbane nagrobki polskich żołnierzy z 1920 roku. Przypominające o bardzo trudnym dla obu narodów okresie międzywojennym.
 
Samo Wilno jest miastem europejskim w którym jest wiele interesujących miejsc do zwiedzania, ale uderzają kontrasty spotykane w naszym kraju tuz po obaleniu komunistycznej dyktatury. Choć wiele polskich osiedli pozostawia wiele do życzenia jeśli chodzi i o architekturę i o czystość to w porównaniu z wileńskimi i kowieńskimi osiedlami mogą uchodzić za co najmniej bardziej wyremontowane. To co można bardzo łatwo dostrzec to jak o wiele dłuższą i bardziej krętą drogę musieli przejść Litwini kiedy nastał kapitalizm. Choć w okresie wzrostu gospodarczego w latach 2005-2007 (nawet 6% wzrost gospodarczy) wszystkie kraje nadbałtyckie uchodziły za tzw. tygrysy północnoeuropejskie to jednak  również ze względu na wielkość kraju kryzys dotknął ich znacznie boleśniej. Litewska gospodarka tylko w tym roku może się skurczyć aż o jedną piątą.
 
Jaki to właściwie język?
 
Litewski nie jest dla Polaka zrozumiały ponieważ nie należy on do słowiańskiej rodziny językowej, choć w pierwszym momencie brzmi bardzo podobnie do rosyjskiego. A i stosunek samych Litwinów kiedy usłyszą polski na ulicy bywa ambiwalentny. W Wilnie z racji dużego skupiska polonii w niektórych miejscach bez problemu można się porozumieć w naszym ojczystym języku, dotyczy to jednak głównie osób starszych a jeśli młodsza osoba zna polski to najprawdopodobniej ma polskie korzenie. Często jednak odpowiedź można usłyszeć po rosyjsku (niezwykle przydatny język na Litwie!), a z najmłodszym pokoleniem najprościej dogadać się po angielsku, który jest nauczany w litewskich szkołach od odzyskania niepodległości w 1991 roku.
 
Kowno
 
Kowno jest miastem które pełniło rolę stolicy przez okres komunizmu, a Polacy choć nie spotkają się wprost z objawami niechęci to jednak nie spotkają się też z sympatią. Na głównym deptaku miasta (Alei Wolności) stoi pomnik upamiętniający 600. rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Niestety jednak nie ujrzymy tam dwóch rycerzy: polskiego i litewskiego górującego nad Krzyżakiem. Ujrzymy litewskiego rycerza którzy góruje nad… polskim i krzyżackim. Prawdą jest, że dużej mierze Polacy sobie przypisują wyłączność jeśli chodzi o zwycięstwo w 1410 roku nie mniej jednak ów pomnik sprawia wrażenie jakby Litwini wreszcie pokonali wszystkich swoich wrogów.
 
Mimo że Litwa to mały kraj ma jednak swoją dumę narodową. Jest nią niewątpliwie koszykówka. W odbywających się w tym roku Mistrzostwach świata zdobyła brązowy medal wygrywając 8 z 9 meczy. Kiedy akurat odbywa się mecz reprezentacji narodowej to Litwinów ogarnia gorączka niczym Polaków w latach największej świetności Adama  Małysza a i do późnych godzin nocnych można na ulicach usłyszeć wszelkie narodowe piosenki.
 
Oba sąsiadujące ze sobą narody zarzucają sobie wiele krzywd: Litwini nam wytykają traktowanie ich ziem jak części własnego państwa, my nie możemy się pogodzić z pisownią polskich nazwisk po litewsku. Najlepiej jak zaczniemy robić ze sobą duże interesy, wtedy historia odsuwa się na dalszy plan, byleby nie skończyło się jak z Możejkami.
 
/Foto: Joanna Zwierzyniecka/ 
 
/Foto: Joanna Zwierzyniecka/
 
/Foto: Joanna Zwierzyniecka/
 
Zdjęcie tytułowe: Internet
Tags:

Reklama