Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Kto steruje GREXITem ?

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Dr Piotr Kuspys

Kryzys na linii Grecja-UE nie jest bynajmniej sprawą wewnętrzną Zjednoczonej Europy, jak to miało miejsce w latach poprzednich. Chociaż UE nadal jest tą samą unią, zmieniła się sytuacja międzynarodowa. Niegdyś przyjazna Rosja ciesząca się mianem partnera strategicznego obecnie jest strategicznym konkurentem i de facto największym zagrożeniem dla jedności UE.

Kilka lat temu kryzys grecki miał wymiar wyłącznie ekonomiczny i wyłącznie wewnętrzny. Nikt na kontynencie europejskim nie był zainteresowany w osłabieniu Zjednoczonej Europy. Dopóki Bruksela nie wtrącała się w sprawy rosyjskie, mogła liczyć na podobny brak ingerencji ze strony Kremla. Majdan na Ukrainie i próba ekspansji UE bardziej na Wschód z perspektywy Moskwy jest postrzegana jako naruszenie bezpośredniej rosyjskiej strefy wpływów i interesów. Doprowadziło to nie tylko do wojny na Ukrainie, ale do zmian globalnych w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego. Ostatnie takie zmiany miały miejsce po rozpadzie Związku Radzieckiego.

Rosyjska dyplomacja i propaganda od ponad roku prowadzi aktywne działania, aby osłabić UE. Nie chodzi bynajmniej o oficjalną politykę, lecz rozgrywki kuluarowe i niejawne porozumienia. Właśnie taki status mają uzgodnienia między Moskwą i Atenami. Rosyjska oferta musiała być naprawdę bardzo interesująca, skoro Grecja postanowiła wypowiedzieć swoje nie w sprawie dalszych nacisków dotyczących reform i oszczędności, których domaga się Unia Europejska. Sami Grecy w tej sprawie są podzieleni – jedni chcą powrotu do waluty narodowej, inni woleliby na wszelki wypadek pozostać przy euro. Rosyjskie media już w tej chwili informują o progreckich demonstracjach, które za chwilę zaleją Anety. Tymczasem unijni przywódcy działają analogicznie, jak na Ukrainie, gdy tamtejszy rządz zmienił zdanie w sprawie podpisania umowy stowarzyszeniowej. Gdy presja na rządzących nie przyniosła skutków, liderzy UE wbijają klina między władzę krajową a społeczeństwo, zwracając się bezpośrednio do Greków. Jest to nic innego, jak podżeganie do protestów. Stosują przy tym wyrafinowane formy miękkiego szantażu i zastraszania, celowo wprowadzając Greków w błąd i wmawiając, że rezygnacja z euro tożsama z wystąpieniem z UE.

W ciągu najbliższych dni w Atenach mogą faktycznie wybuchnąć podobne protesty, jak na Ukrainie. Podobne, ale nie takie same, gdyż w Grecji nie ma oligarchów, którzy wykorzystaliby polityczną okazję, aby przejąć władzę przy znaczącym poparciu UE. Niemniej jednak jasno trzeba powiedzieć, że gdyby nie było kryzysu na Ukrainie, nie doszłoby do kryzysy politycznego na linii Bruksela-Ateny. Ogniwem łączącym te dwa kryzy jest Rosja. Tocząca się wojna polityczna między Brukselą i Moskwą sprawia, że każdy kraj, który przeciwstawi się UE otrzyma poparcie Rosji: polityczne, propagandowe, energetyczne i finansowe.
 

Reklama