Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Kryzys chrześcijaństwa mierzony liczbą katolików...

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Justyna Cywoniuk

 Krytyka jaka spadła na Papieża Franciszka po słowach: Niektórzy sądzą, że – wybaczcie mi moje słowa – po to, by być dobrymi katolikami, powinniśmy być jak króliki. Chrześcijanin nie musi masowo robić dzieci, kolejny raz uwidacznia jak z jednej strony media i dziennikarze potrafią manipulować przekazem informacji, z drugiej natomiast jak histeryczne mamy społeczeństwo. Uwidacznia to najlepiej komentarz Pana Tomasza Terlikowskiego, który wielokrotnie podważał już zasady obiektywizmu w postrzeganiu Kościoła Rzymskokatolickiego.

 Bardziej smutnym wydaje się jednak fakt mierzenia chrześcijaństwa i postępowania chrześcijanina z perspektywy liczby dzieci, tak jakby ilość była mierzalną jakością... i tu właśnie słowa Papieża uderzają najbardziej w pogląd wyznawany przez Pana Terlikowskiego (który wyrywając z kontekstu zdanie, odniósł się krytycznie do okrojonej wypowiedzi). Jorge Mario Bergoglio uświadamia bowiem opinii międzynarodowej, że kryzys chrześcijaństwa nie powstał z liczb, lecz z podejścia do rodzicielstwa, do wychowania w wierze i do wartości duchowych. Poza tym dalsza wypowiedź Franciszka udowadnia, że jest On nie tylko przeciwny kontroli urodzeń, ale co więcej (podczas konferencji prasowej, która odbyła się w czasie powrotu z Manili do Rzymu) zwraca uwagę na ich ujemny wskaźnik ‒ głównie w krajach śródziemnomorskich ‒ przy czym jasno stwierdził, że być dobrym chrześcijaninem nie znaczy mieć dużo dzieci.

 Owszem Biskup Rzymu przywołał przykład kobiety będącej w ósmej ciąży, niemniej znając jej historię życia, powikłania oraz charakter porodu zwrócił uwagę na stan jej zdrowia oraz ponoszenia przez nią odpowiedzialności za siódemkę już narodzonych dzieci. Natomiast zapytany o własne zdanie na temat potomstwa stwierdził, że według Niego optymalną liczbą jest trójka (również socjologowie udowadniają, że utrzymanie rdzennej populacji europejskiej wymusza wzrost liczby urodzeń w rodzinie do liczby trzech) i tu można co najwyżej domniemać czy ma to związek duchowy z liczbą bożą (Trójca Święta – chrześcijański dogmat stwierdzający, że Bóg jest Bogiem Trójjedynym), czy jest to wyłącznie forma prywatnego, niespełnionego pragnienia, które mogłoby się ziścić gdyby nie kapłańska posługa...

 Stąd też oskarżenia i zarzuty w stylu Pana Terlikowskiego: Jestem królikiem, a dobry katolik nie musi nim być. Skoro optimum jest 3. dzieci, to niech papież wskaże, które z moich jest nieoptymalne, wydają się być nie tylko niezasadne, co w ogóle sprzeczne z całością papieskiego przekazu...
 

Zdjęcie źródłowe, www.theguardian.com

Reklama