Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Jaka flaga będzie powiewać nad Syjonem?

Autorzy: 
Justyna Cywoniuk

Pisząc o Syjonie, ciężko współcześnie określić jego miejsce, bowiem nie każdy utożsamia tą nazwę z jerozolimskim wzgórzem (geograficzną lokalizacją), Arką Przymierza (ideologią religijną), czy samą Jerozolimą (wydawać by się mogło, że stanowi połączenie obydwu elementów). Dla wielu, Syjon to ostatnie ludzkie miasto w trylogii Matrixa, w którym ludzie naprawdę czują się wolni. Czy nie jest to jednak złudne poczucie wolności, skoro w obu przypadkach ‒ w rzeczywistości, jak również w przywołanym filmie science fiction ‒ naród wybrany stoi w obliczu konfliktu? 

Realia współczesnego świata pokazują, że fikcja niewiele różni się od rzeczywistości chociaż wojna nie jest wyłącznie wymysłem scenarzystów. Spór izraelsko-palestyński jest tylko jednym z wielu tego typu przykładów ‒ trwa bowiem nieprzerwanie od pierwszej połowy XX wieku ‒ i wydaje się, że nie ma szans na jego rozwiązanie, nawet w przypadku utworzenia niepodległej i niezależnej Palestyny.

Papieże wielokrotnie odnosili się do sporów zachodzących w obrębie Ziemi Świętej, czy konfliktu pomiędzy Muzułmanami i Żydami. Chociaż o powszechnym pokoju odważnie mówili m.in. Jan XXIII, Jan Paweł II, Benedykt XV, czy Franciszek, to po dziś dzień w Jerozolimie ludzie odczuwają piętno wojny. Nie pomogły pielgrzymki, zapowiedzi o zwiększeniu wysiłków na rzecz stworzenia warunków dla uzyskania trwałego pokoju ‒ opartego według Watykanu ‒ na sprawiedliwości, uznaniu praw jednostki oraz zapewnieniu wzajemnego bezpieczeństwa, czy wspólne modlitwy o „dar pokoju” ‒ takie jak te, zaaranżowane przez Jorge Mario Bergoglio w czerwcu 2014 roku, na których zjawili się prezydenci Izraela i Palestyny.

Bliski Wschód walczy dalej! Niepokój już dawno rozlał się na całym obszarze. Dziś mówi się nie tylko o destabilizacji Iraku, Syrii (a coraz częściej słyszy się także o Jordanii), o starciach pomiędzy Izraelczykami i Palestyńczykami, o wtargnięciu do Strefy Gazy, czy o działaniach Hezbollahu i Hamasu, ale także o pewnej formie ofensywy Watykanu, który próbuje odzyskać kontrolę nad świętymi (dla Chrześcijan) miejscami w Jerozolimie. Nie chodzi tu wyłącznie o symboliczne zawieszenie flagi nad Wzgórzem Świątynnym, ale o przekazanie realnej władzy nad miejscami kultu (między innymi) Wieczernikiem ‒ gdzie doszło do Ostatniej Wieczerzy. Prawdopodobnie do zawiązania umowy pomiędzy Izraelem a Watykanem w tej sprawie doszło jeszcze w czerwcu 2013 roku. Miało to stanowić umowną „daninę” za rozwiązanie konfliktu pomiędzy Żydami a Palestyńczykami. W obliczu obecnego starcia owa jałmużna nabiera jednak specyficznego charakteru ‒ mówiąc krytycznie ‒ pewnej formy przekupstwa lub przetargu za ciszę w „katolickich środkach masowego przekazu” oraz milczenie Stolicy Apostolskiej. Warto bowiem zauważyć, że Franciszek oficjalnie nie potępił wspomnianego wejścia sił izraelskich do Strefy Gazy. Wprost przeciwnie wydawać by się mogło, że po pielgrzymce Papieża do Ziemi Świętej oraz spotkaniach z przywódcami Izraela i Palestyny, dyplomacja watykańska skupiła się raczej na zagadnieniach związanych z sytuacją na Ukrainie ‒ chociaż i w tym przypadku istnieje wiele niedomówień, czy oskarżeń mówiących o powściągliwości Biskupa Rzymu w zakresie krytyki polityki Kremla ‒ niż doniesieniach z Bliskiego Wschodu. Również massmedia nie dostrzegają zaangażowania, czy oddziaływania Stolicy Apostolskiej na strony konfliktu. O ile jednak faktycznie trudno jest znaleźć chociażby jeden dyplomatyczny sukces Franciszka w odniesieniu do sporu pomiędzy Izraelczykami a Palestyńczykami, to warto zauważyć, iż Papież podjął szereg „cichych inicjatyw”, które miały na celu rozwój dialogu pomiędzy zwaśnionymi stronami. Najlepszym tego przykładem były rozmowy telefoniczne z Mahmudem Abbasem i Szimonem Peresem, które Jorge Mario Bergoglio przeprowadził w dniu 18 lipca 2014 roku. Znaczna część treści tych rozmów pozostaje nieznana, niemniej wiadomo, że Ojciec Święty (w obu rozmowach) odniósł się do ogólnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, pogłębiającego się kryzysu humanitarnego oraz relacji pomiędzy Muzułmanami i Żydami. Apelował do przywódców o przywrócenie statusu quo oraz większe zaangażowanie w proces pokojowy. Chcąc jednak uniknąć ewentualnych oskarżeń o opowiedzenie się po którejś ze stron, rozmowa miała raczej charakter bezstronny i ostrożny.

Mając na uwadze rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie należy domniemać, że apel Papieża przeszedł bez echa. Jest to efektem nie tyle wyimaginowanego przymierza Kościoła Rzymskokatolickiego z Izraelem, co świadczy raczej o fakcie, że autorytet papiestwa nie ma charakteru tego z epoki średniowiecza. Dziś bowiem to nie Papież decyduje o kierunkach światowej polityki, czy sądzeniu stron konfliktu, lecz staje się wyłącznie symbolicznym głosem sumienia, który w dobie materializmu, chęci dominacji, czy władzy odwołuje się do wartości sprawiedliwego współistnienia. Czy jednak Jerozolima może być stolicą największych religii monoteistycznych? Czy Jerozolima może być miejscem kultu Muzułmanów, Żydów i Chrześcijan? Czy w końcu Jerozolima może być „masztem łączącym flagi Izraela, Palestyny i Watykanu?” ‒ ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie nie znając przyszłości, łatwo jednak wyciągnąć wnioski znając historię...
 

Reklama