Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Hawana-Waszyngton: Historyczny przełom

Autorzy: 
Tomasz Skowronek

W ostatnich dniach amerykański rząd rozpoczął historyczny proces zbliżenia USA i Kuby. Obie strony zapowiedziały odnowienie pełnych stosunków dyplomatycznych i osłabienia obowiązującego od ponad 50 lat embarga. W ramach dialogu, Barack Obama odbył długą rozmowę telefoniczną z Raúlem Castro, w wyniku której przywódcy zgodzili się na otwarcie ambasad w najbliższych miesiącach.

W dniu 17 grudnia władze Kuby wypuściły na wolność Alana Grossa który w 2009 roku, został aresztowany jako podwykonawca rządu amerykańskiego dla USAID. W zamian amerykanie wypuścili trzech kubańskich agentów. Kubańczycy także zobowiązali się wypuścić około 50 więźniów politycznych, Waszyngton natomiast obiecał poluzować wymianę handlową i restrykcje w podróżach między obu krajami.

Na pierwszy rzut oka dialog ten może przypominać nawiązanie stosunków USA z Chinami przez prezydenta Richarda Nixona.

Uwolnienie więźniów przez obie strony jest najistotniejszą zmianą na linii Waszyngton-Hawana w ciągu kilku dekad. Taki ruch otworzyć może nową erę w stosunkach między Kubą a USA. Istotną rolę w porozumieniu odegrał rząd Kanady oraz Papież Franciszek. Popularność papieża Argentyńczyka powinna jeszcze bardziej wzrosnąć, a dyplomacja watykańska zwiększy swój prestiż na arenie międzynarodowej, udowadniając że rola Watykanu nie jest wcale taka mała.

Na przestrzeni ostatnich lat dochodziło już do pewnych gestów pomiędzy tymi dwoma narodami. W 2009 roku Barack Obama zezwolił kubańskim emigrantom bez ograniczeń podróżować na wyspę oraz wysyłać tam pieniądze bez dotychczasowych ograniczeń. W 2012 roku przywódca Kuby oświadczył, że jest gotów do dialogu z Białym Domem na wszystkie sporne tematy. Rok później miał miejsce historyczny uścisk dłoni pomiędzy Obamą a Raulem Castro. Do tego prostego, lecz bardzo symbolicznego gestu doszło w czasie uroczystości pogrzebowych po śmierci Nelsona Mandeli w Republice Południowej Afryki. Już wtedy gest ten odbił się szerokim echem w światowych mediach. Od nowa odżyła dyskusja o ewentualnym nawiązaniu poprawnych stosunków pomiędzy Waszyngtonem a Hawaną. W końcu 14 czerwca bieżącego roku prezydent Urugwaju, Jose Mujica, w czasie trwania szczytu G-77 + Chiny, który odbywał się w boliwijskim mieście Santa Cruz, przekazał list od Baracka Obamy dla Raula Castro. List zawierał propozycję rozpoczęcia rozmów na temat wielu zagadnień, w tym o możliwości zniesienia amerykańskiego embarga i nawiązania stosunków dyplomatycznych. Jak widać wszystkie te gesty nie były bez znaczenia.

Poza nawiązaniem stosunków dyplomatycznych, jeszcze w tej dekadzie powinno być zdjęte embargo. Co prawda, w Kongresie większość mają Republikanie, i nadal wielu polityków sprzeciwia się porozumieniu z tropikalną wyspą, to jednak należy pamiętać że embargo okazało się być jednym z najbardziej nieefektywnych środków politycznych, z kiedykolwiek podjętych przez Stany Zjednoczone wobec jakiegokolwiek kraju. Lukę tę zresztą po części już wykorzystują firmy z kilkudziesięciu krajów – w tym Brazylii, Chin, Francji, Włoch Hiszpanii, Wenezueli i Kanady, handlując z Kubą, i korzystając z nieobecności Stanów Zjednoczonych. Właściwie amerykańskie embargo to bardziej strategia polityczna niż ekonomiczna. USA blokują, bo nie mogą tolerować, aby malutka wyspa u boku Florydy była udanym przykładem uniezależnienia się.

Zniesienie blokady przyniesie korzyść obu stronom. Otworzyłoby to duże możliwości amerykańskim przedsiębiorcom. Wiele amerykańskich firm, głównie z Florydy byłoby gotowych od zaraz handlować i inwestować na Kubie, m.in. w infrastrukturę, obiekty sportowe (typu pola golfowe), sektor turystyczny czy przede wszystkim w rafinerie naftowe. Amerykańska Iza Gospodarcza już od dłuższego czasu nawoływała aby skończyć z embargiem.

Kuba i Stany Zjednoczone mają swoje powody aby uporządkować relacje miedzy sobą. Główny partner handlowy, a także dobroczyńca Kubańczyków, czyli Wenezuela, wkrótce może nie być w stanie dalej wspierać kubańskiej gospodarki. W Wenezueli trwa kryzys polityczny i gospodarczy i rząd w Caracas może nie być w stanie dostarczać kubańczykom ropy naftowej po subsydiowanych cenach. Nawet jeśli ten scenariusz się nie potwierdzi, w niedalekiej przyszłości władzę może przejąć opozycja, która na pewno wybierze inny kurs wobec karaibskiego kraju. Rząd w Hawanie jest tego świadomy i dlatego też podjął pewne gesty wobec Białego Domu.

Amerykanom natomiast nie tyle o kwestie ekonomiczne chodzi, co o geopolityczne. Karaibska wyspa jest kluczem do sprawowania kontroli nad Morzem Karaibskim i Kanałem Panamskim, w dodatku położona jedynie 70 mil od Stanów Zjednoczonych. Gdyby w przyszłości jakieś mocarstwo przejęło kontrolę nad Kubą, Stany Zjednoczone znalazłyby się w niebezpiecznej sytuacji. Aby tego uniknąć Waszyngton musi nawiązać stosunki dyplomatyczne i zdjąć długoletnią ekonomiczną blokadę. Tym bardziej, że kraje uważane za wschodzące mocarstwa, czyli Brazylia, Chiny i Rosja coraz mocniej współpracują z Kubańczykami. Nawet swego czasu pojawiały się głosy że Moskwa ma zamiar rozmieścić swoje systemy rakietowe, a następnie założyć bazę wojskową na wyspie. W tej sytuacji niewykluczone jest, że w przyszłości Waszyngton ponownie będzie chciał objąć Kubę w swoją strefę wpływów. Jest to scenariusz całkiem prawdopodobny. Póki co jesteśmy świadkami jak jeden z ostatnich reliktów Zimnej Wojny odchodzi do przeszłości.
 

Reklama