Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


George W. Bush - Kluczowe decyzje

Autorzy: 
Robert Czulda

George W. Bush to bez najmniejszego wątpienia jeden z najbardziej kontrowersyjnych decydentów politycznych ostatnich dekad. To jednak również jedna z najważniejszych osób światowej polityki – jako prezydent Stanów Zjednoczonych w latach 2001 – 2009 – Bush zainicjował chociażby duże reformy w siłach zbrojnych i globalną wojnę z terroryzmem. O najważniejszych decyzjach swoich dwóch prezydentur opowiada w książce „Kluczowe decyzje”, wydanej nakładem wydawnictwa Akcent.

Początek prezydentury George`a W. Busha nie zapowiadał światowej krucjaty ideologicznej, charakterystycznej bardziej dla Demokratów niż Republikanów. Co prawda już w przedwyborczej kampanii przyszły prezydent deklarował chęć poważnych zmian wojskowych – transformacji sił zbrojnych, zwiększenia wydatków na zbrojenia, budowy strategicznego systemu przeciwrakietowego – to jednak nie mówił ani o „osi zła”, ani też o „reżimach” i zagrożonych prawach człowieka. Opowiadał się przeciwko prowadzeniu polityki światowego żandarma. W pierwszym okresie swych rządów George W. Bush mówił o gospodarce, deficycie budżetowym, reformie służby zdrowia czy problemie finansowania oświaty. Zapowiadał też chęć zbliżenia z Kanadą i Meksykiem oraz integrację gospodarczą z Ameryką Łacińską. W kwestii bardziej stanowczych instrumentów realizowania polityki, deklarował „skromność prawdziwej siły” oraz „pokorę prawdziwej wielkości”. „W trakcie pierwszych miesięcy prezydentury byliśmy całkiem krytyczni wobec niego” – wspominał później neokonserwatysta William Kristol – „nie nastąpił wzrost wydatków obronnych, ani zmiana w clintonowskiej polityce wobec Chin (...) nie było żadnych znaczących postępów w polityce wobec Iraku (...) Do 10 września 2001 roku nic nie świadczyło o tym, że Bush w jakiś fundamentalnych kwestiach realizuje naszą wizję polityki zagranicznej”.

Wiele osób sceptycznie podchodziło do intencji i prawdziwych poglądów George`a W. Busha zarzucając mu „wilsonianizm w ostatniej chwili” – sformułowanie „oś zła” (axis of evil) pojawiło się dopiero w 2002 roku, równy rok po wyborze na 43. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Neokonserwatyści, którzy swoje geopolityczne koncepcje ukuli za czasów prezydentury Ronalda Reagana, mieli wtedy swoje pięć minut. Emanacją wpływu była nowa strategia bezpieczeństwa, w której raz jeszcze zdefiniowano zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, przedstawiono plan demokratyzacji świata i walki z terroryzmem. Rolę fundamentalną przypisano siłom wojskowym – idealizm Wilsona miał być wszak niesiony na bagnetach, jako że demokracji nie można osiągać wyłącznie na drodze rozmów i negocjacji. Zapowiedziana globalna wojna z terroryzmem zwiastowała manichejski konflikt, który od początku był opisywany w kategoriach walki dobra i zła. Tak jak kiedyś Stany Zjednoczone walczyły ze złem, którego ucieleśnieniem był nazizm i komunizm, tak teraz przyszło walczyć z kolejnym „-zmem” – terroryzmem i islamizmem. Wojnę z Irakiem przyrównywano do zmagań z Hitlerem, zaniechanie porównywano do bojaźliwej polityki Wielkiej Brytanii i Francji w przededniu II wojny światowej. Również termin „oś zła” miał wymiar symboliczny, sugerował, że w tej wojnie chodzi o coś więcej niż o bezpieczeństwo państwa – to kwestia dobra i zła, niczym „imperium zła” Ronalda Reagana ponad 20 lat wcześniej. „Tkwimy w konflikcie pomiędzy dobrem i złem i Ameryka będzie nazywała zło po imieniu” – mówił patetycznie George W. Bush – „występując przeciwko złu i bezprawnym reżimom, nie tworzymy problemów, tylko je ujawniamy i będziemy przewodzić światu w celu przeciwstawienia się im”.

George W. Bush nie zyskał sobie ani sympatii żołnierzy, ani reszty społeczeństwa. Tuż po 11 września 2001 roku jego popularność wynosiła 90 procent. Gdy w styczniu 2009 roku ustępował z Białego Domu, jego rządy pozytywnie oceniało 34 procent ankietowanych wobec 61 procent krytycznych głosów. W nieformalnym rankingu wśród historyków oceny były jeszcze gorsze – aż 98 procent ankietowanych uznało rządy George`a W. Busha za porażkę. Nawet autor dość pozytywnej wobec prezydenta biografii, Timothy Naftali, przyznał ze smutkiem, że podczas jego rządów „wielu osobom brakowało realizmu Busha ojca, jego dyplomacji, politycznej skromności, a nawet – tak, tak – jego rozważności”.

Opublikowana na rodzimym rynku przez wydawnictwo Akcent książka „Kluczowe decyzje” to wspomnienia byłego już prezydenta (choć mówiąc precyzyjnie – książka napisana pod nadzorem Busha przez anonimowych autorów, co stało się już normalną praktyką, nie umniejszającą wartości pracy przy zachowaniu ostrożności wobec jej wiarygodności, typowej dla prac pisanych o samym sobie). Na ponad 550 stronach dobrze opracowanej przez Akcent książki George W. Bush przedstawia najważniejsze kwestie związane z jego karierą decydenta. Jak sam pisze już na wstępie, zrobił to z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, chciał opowiedzieć jak to jest być prezydentem przez osiem lat z rzędu. Słusznie zauważył, że jest za wcześnie, by już teraz podsumowywać i wyciągać kategoryczne wnioski z jego prezydentury – na jej efekty i pełniejszą analizę przyjdzie nam poczekać wiele lat, a nawet dekad. Jak zauważył, „musi upłynąć sporo czasu, żeby emocje opadły, wnioski się wyklarowały, a uczeni mieli szansę porównać różnorakie podejścia”. Po drugie, eks-prezydent chciał przedstawić czytelnikowi naturę podejmowania decyzji w złożonej sytuacji. Wiele bowiem spraw, które trafiają do prezydenta, to wyzwania ze sprzecznymi racjami. Czasem żadna decyzja nie wydaje się być dobra …

Opowieść Busha rozciąga się na czternastu rozdziałach, poczynając od zatytułowanego „rzucanie nałogu”, poprzez „in vitro”, „Huragan Katrina” aż na „kryzysie finansowym” kończąc. Wybór nie jest przypadkowy – każda z tych kwestii wymagała ważenia racji i trudnych decyzji. Dobrym zabiegiem jest dołączenie do pracy „rozliczenia” z przeszłością, a więc kwestii nadużywania alkoholu, co było swego czasu problemem Busha. W ten sposób były prezydent już na wstępnie przypomina, że jest tylko człowiekiem i on również popełnia błędy. Za swój największy w prezydenturze uznaje fiasko w złapaniu Osamy bin Ladena, a nie wojnę w Iraku. Broni się wyliczając zarzuty wobec Husajna – atakowanie wojsk koalicji w okresie 1999 – 2000, finansowanie palestyńskich terrorystów, goszczenie Abu Nidala, próbę zabicia George`a H.W. Busha.

Bush cały rozdział poświęca kwestii ideologicznej jaką jest in vitro. Prezydent stanął bowiem przed koniecznością zadecydowania czy z kasy państwa można dotować badania nad komórkami powstałymi ze zniszczonych embrionów. Również w tej części Bush podkreśla istnienie różnych racji, które starał się zrozumieć wybierając mniejsze zło. „Biłem się z myślami” – pisze – „badania nad komórkami macierzystymi rozbudzały wielkie nadzieje, a jednocześnie wywoływały poważne rozterki moralne. Zastanawiałem się, czy istnieje kompromis pomiędzy zaawansowanymi technologiami a godnością życia”.

W innym miejscu przyznaje się do oczywistych błędów – źle zareagował podczas huraganu Katrina i po obaleniu Saddama Husajna, gdy stan bezpieczeństwa w Iraku gwałtownie pogarszał się. To właśnie podczas tego pierwszego zdarzenia doszło do incydentu z raperem Kanye Westem, który stwierdził, że „George`a Busha nie obchodzą czarnoskórzy”. Bush na łamach książki stwierdził, iż „ciężki mi było słuchać, kiedy ludzie oskarżali mnie o kłamstwo w sprawie wojny w Iraku, albo gdy zarzucali, że ciąłem podatki, by skorzystali na tym bogaci. Ale nazwanie mnie rasistą na podstawie reakcji rządu na huragan było ciosem poniżej pasa (…) Przez całą prezydenturę nie doświadczyłem gorszego uczucia”.

„Kluczowe decyzje” nie przekonają przeciwników prezydenta i nie zniechęcą jego zwolenników. Siłą rzeczy praca ma charakter hagiograficzny – Bush stara się przekonać o czystości swoich intencji, silnym przywiązaniu do tradycji, rodziny, patriotyzmie i oddaniu interesowi narodowemu. To próba rozgrzeszenia. Trudno to jednak uznać za zarzut – taka jest niezbywalna konwencja pracy z pogranicza autobiografii. Niewielkim zarzutem wobec książki jest brak indeksu przedmiotowego, co w pracy tego typu – tak wielowątkowej – wydaje się być pożądaną koniecznością. Mimo tego nie ma wątpliwości – jest to lektura, którą dobrze się czyta, niemal obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy w sposób albo naukowy, albo po prostu hobbistyczny, interesują się współczesnymi stosunkami międzynarodowymi lub polityką Stanów Zjednoczonych. Analiza świata, w którym żyjemy, byłaby niepełna bez zapoznania się ze stanowiskiem tych, którzy go współtworzą codziennymi działaniami.

Tytuł: Kluczowe Decyzje
Autor: George W. Bush
Wydawca: Akcent
Ilość stron: 580
Rok wydania: 2011

 

Tags:

Reklama