Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Flintlock 2014

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Anna Krzywkowska

W środę, 12 marca zakończyła się 9 odsłona wielonarodowej operacji „Flintlock”. Coroczne ćwiczenia Afrykańczyków pod okiem instruktorów z US AFRICOM tym razem odbyły się w Nigrze, w miejscowości Diffa, przy granicy z Nigerią.Nigryjscy żołnierze uczyli się prawidłowo zatrzymywać i przeszukiwać podejrzanych, a przede wszystkim zatrzymywać osoby stawiające opór. W szerokim zakresie ćwiczeń brały udział jednostki lądowe i lotnicze z 16 państw.

Trenowano zdolności w zakresie zabezpieczania granic, od patrolowania granicy i ustawianie punktów kontrolnych po wymianę informacji. Osobne kursy uczyły ewakuacji ofiar droga lotniczą. Jak bardzo Afrykańczycy potrzebują takich ćwiczeń niech świadczy kurs pewności siebie dla żołnierzy i policjantów. Integralną częścią Flintlock jest pomoc medyczna dla lokalnej społeczności. Wszędzie tam, gdzie odbywają się ćwiczenia, realizowany jest więc program MEDCAP, który oprócz doraźnej pomocy ma budować pozytywny stosunek ludności do służb policyjnych i władzy w ogóle. Amerykanie, mimo że są głównym organizatorem akcji, starają się zatem ograniczać swą obecność i cedować co raz więcej na inne nacje. Z Afrykańczykami na czele.

Operacja Flintlock odbywa się corocznie od 2006 roku, kolejno w różnych państwach afrykańskich. Jest skierowana dla regionu Sahary, przede wszystkim Sahelu. Obok Amerykanów we wspólnych ćwiczeniach uczestniczą Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Kanada, Holandia, Hiszpania, Algieria, Burkina Faso, Czad, Mali, Mauretania, Maroko, Niger, Nigeria, Senegal, Tunezja, RPA. Celem Flintlock jest wzmocnienie regionalnej współpracy Afrykańczyków, by mogli wspólnie identyfikować i rozwiązywać problemy. Jest to klasyczne działanie antyterrorystyczne, bowiem głównym zadaniem jest ograniczenie swobody grup ekstremistów, zarówno w tworzeniu baz treningowych czy kryjówek, jak i przemytu ludzi i towarów. Flintlock ma wzmacniać szeroko rozumiane umiejętności walki, zdolności antyterrorystyczne oraz budować interoperacyjność wojsk państw afrykańskich.

Amerykańskie dowództwo regionalne, dedykowane kontynentowi afrykańskiemu (ale z wyłączeniem Egiptu), AFRICOM, powstało w 2008 roku, jednak pomoc ekspercka sięga wcześniej. Flintlock jest flagowym treningiem w ramach programu Partnerstwa ds. Zwalczania Terroryzmu w obszarze Transsaharyjskim (TSCTP) zainicjowanym w czerwcu 2005 roku. TSCTP to szereg treningów prowadzonych przez amerykańskich instruktorów łącznie z wielkimi wspólnymi manewrami wojskowymi. Celem nadrzędnym Partnerstwa jest przekazanie Afrykańczykom zdolności zapewnienia pokoju i bezpieczeństwa w regionie poprzez współdziałanie. TSCTP zapewnia również programy pomocowe z zakresu edukacji, wsparcia tworzenia miejsc pracy dla młodych, ochrony lotnisk, zwalczania przestępstw finansowych, budowania społeczeństwa obywatelskiego, itd. W operacji Flintlock Amerykanie przede wszystkim finansują ćwiczenia, pokrywając koszty paliwa czy zakupu sprzętu. Brak pieniędzy jest bowiem największym problemem afrykańskich służb bezpieczeństwa obok braku umiejętności. Żołnierze nie mają funduszy na benzynę do pojazdów czy amunicję do treningów na strzelnicy. W tym roku Amerykanie musieli kupić radia nigeryjskim siłom, żeby nauczyć ich podstaw komunikowania się czy współpracy w dowodzeniu w wielonarodowych operacjach. Wcześniej dowódcy wymieniali się po prostu numerami prywatnych telefonów komórkowych. Eksperci z zachodu starają się przekazać jak najwięcej kompetencji Afrykańczykom, zatem również oni powoli stają się instruktorami. Żołnierze z Czadu okazali się najlepszymi dowódcami podczas ofensywy w Mali, przeganiając islamskie bojówki. Amerykanie sukcesywnie ograniczają swą obecność w regionie, równocześnie większe zaangażowanie wykazuje Francja. Nad Nigrem latały więc dwa francuskie drony.

W ciągu dziewięciu lat operacja Flintlock napotkała też problemy. Przewroty w Mali, Mauretanii i Nigrze nie tylko wstrzymały ćwiczenia, ale również zakwestionowały ich sens, ponieważ przewrotu w Mali dokonał żołnierz biorący wcześniej udział w OF. Jednak żołnierze nigryjscy zapewniają, że zdobyte umiejętności pomogą im odeprzeć zagrożenia z północy, zachodu i południa. Największym jest obecność bojówki Boko Haram w sąsiedniej Nigerii. Na zabezpieczeniu granicy południowej zależy im więc szczególnie. Rozszerzenia tego konfliktu na Niger rząd w Niamey obawia się najbardziej, żądając większego wsparcia militarnego od społeczności międzynarodowej. Żołnierze nigryjscy uczą się powoli, ale później uczą innych. Czują się pewniej, dając czytelny sygnał Boko Haram. Mieszkańcy Diffy są zadowoleni.
 

Reklama