Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Finał szaleństw

Autorzy: 
Jakub Kędzior

Jak co roku na początku lutego odbył się finał amerykańskiej ligi futbolowej(NFL) zwany Super Bowl. Szacuje się że jest to największe nieformalne święto w tym kraju, porównywalne nawet ze Świętem Dziękczynienia. Rok w rok to wydarzenie bije rekordy oglądalności oraz kumuluje olbrzymie dochody. Skąd tak olbrzymie zainteresowanie sportem, który uprawia się praktycznie tylko w jednym kraju i jak to możliwe, że kilkusekundowe fragmenty reklam podczas finału kosztują miliony dolarów?

Super Bowl rozgrywany jest w USA od 1967 roku, a pierwszym zwycięzcą został zespół Green Bay Packers, który powtórzył swój sukces kilkakrotnie, zwyciężając także w obecnym sezonie pokonując Pittsburg Steelers 31:25. Przeciętny Amerykanin oczywiście uwielbia futbol, jednak nie wszyscy śledzą rozgrywki na bieżąco. Zupełnie inaczej jest z finałem, który przerodził się w wielkie święto z którego inwestorzy i reklamodawcy czerpią pełnymi garściami.


Tegoroczny finał obejrzało w całości 111 milionów Amerykanów, a na dodatek jeszcze około 40 milionów widziało kilkuminutowe fragmenty. Nie dziwi więc, że 30- sekundowy spot reklamowy kosztował 3 miliony dolarów. Chętni już jesienią zeszłego roku musieli zarezerwować dla siebie miejsca. Co roku także dochodzi do drobnych skandali. Kilka lat temu wszyscy mieli szansę zobaczyć nagą pierś Janet Jackson. Tym razem firma Groupon wykorzystała motyw Tybetu i jego walki o wolność co spotkało się z olbrzymim odzewem ze strony internautów, którzy ostro skrytykowali taki rodzaj reklamy. Jej szefowie musieli się z tego gęsto tłumaczyć, jednak zdobyli dzięki temu olbrzymi rozgłos a o to przecież chodziło.


Wielu reklamodawców czeka na Super Bowl, żeby ogłosić i zareklamować swoje nowe produkty. Dzięki temu będziemy mogli zobaczyć nowy model Audi A8 przygotowany przez koncern Volkswagen. W przeszłości spot tej firmy z sześcioletnim Darthem Vaderem obejrzało za pośrednictwem internetu ponad 20 milionów odbiorców. W przerwie meczu widzowie śledzili także zwiastuny piętnastu filmów, które niebawem pojawią się w kinach.


Wielu Amerykanów emocjonuje się reklamami bardziej niż samy meczem, a dzień po finale trwa gorąca dyskusja nad tym, kto przygotował najlepsze a kto najgorsze reklamy.


Sam mecz jest też oczywiście opakowany w występy gwiazd amerykańskiej estrady, które zapewniają zgromadzonym na stadionie widzom pozasportowe emocje. Wspomniany epizod z Janet Jackson wzbudził zgorszenie większości Amerykanów. Tym razem wykonująca hymn przed finałem Christina Aguillera pomyliła słowa i została mocno napiętnowana przez większość obywateli USA, którzy bardzo cenią swój narodowy hymn. Piosenkarka przeprosiła wszystkich za pomyłkę ale nadal pozostaje obiektem drwin na wielu portalach internetowych w Stanach Zjednoczonych. W przerwie meczu finałowego, jako gwiazda wieczoru wystąpił zespół Black Eyed Peas, który rozgrzał zgromadzoną publiczność. Najbardziej znany fan Baracka Obamy w muzyce, czyli Will I Am specjalnie zmienił nawet słowa jednej ze swoich piosenek, aby wyrazić swoją aprobatę dla nowatorskich działań prezydenta ale też zaapelował o wykształcenie dzieci i stworzenie nowych miejsc pracy.


Kolejną tradycją w związaną z Super Bowl jest party organizowane w czasie rozgrywania meczu. Amerykanie gromadzą się razem ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi i rodziną żeby wspólnie obejrzeć mecz. Wszyscy ubierają barwy zespołu z którym sympatyzują, na stołach znajduje się masa jedzenia oraz alkoholu. Stąd też ogromne zyski sklepów, które na ten cel szykują specjalne promocje, zestawy kibica i tym podobne gadżety, które przyciągają potencjalnych klientów. Według szacunków w Super Bowl Sunday Amerykanie spożywają tyle jedzenia co w Święto Niepodległości.


Największe party w tym roku wydał prezydent Barack Obama, który zaprosił ponad setkę osób żeby wspólnie z nim i jego rodziną obejrzały Super Bowl. Na liście gości znaleźli się między innymi znana piosenkarka Jennifer Lopez, sekretarz bezpieczeństwa narodowego Janet Napolitano,czy też prokurator generalny Eric Holder. W takim towarzystwie para prezydencka z pewnością czuła się bardzo dobrze i nawet brak w finale zespołu Chicago Bears, któremu kibicuje Obama, nie zepsuło tego święta.


Co ciekawe poza samymi Stanami mecz pokazywano na żywo tylko w 24 państwach, w tym w Polsce, za pośrednictwem Polsatu oraz ESPN. Świadczy to o bardzo nikłym zainteresowaniu tym sportem poza USA. Nic więc dziwnego, że ciężko nam zrozumieć fenomen tego widowiska. W Stanach Zjednoczonych jest nawet przysłowie które mówi, że „Futbol kochają tylko ci którzy go rozumieją, a rozumieją go tylko Amerykanie”.


W naszym kraju również gra się w futbol amerykański i także mamy swój Super Bowl, jednak nie można go w żaden sposób porównać z tym, którego świadkami byliśmy niedawno.


Pomimo tego, olbrzymie dochody generowane podczas tego wydarzenia są powodem zazdrości wszystkich, niezależnie od tego, czy jajowata piłka nas kręci czy nie. Dla Amerykanów to świetna okazja, żeby zapomnieć o kryzysie a skupić się na sportowej rywalizacji, która pięknie opakowana daje im mnóstwo radości, nawet jeśli drużyna której kibicują nie bierze udziału w finale.
 

Reklama