Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Euro-afrykańskiej strategii ciąg dalszy

Autorzy: 
Grzegorz Dacko

Niemal miesiąc mija od zakończenia III szczytu Unia Europejska – Unia Afrykańska, który bez większego echa odbił się w polskich mediach. Nic dziwnego, zwłaszcza że przyjęta dyplomatyczna deklaracja o wzajemnej współpracy po raz kolejny nie wyznaczyła konkretnych elementów współdziałania.
Przypomnijmy, w dniach 29-30 listopada, w stolicy Libii, Trypolisie, dyskutowało około 80 przywódców unijnych i afrykańskich. W spotkaniu brali udział m.in. szef Komisji Europejskiej – Jose Barosso, przewodniczący Rady Europejskiej - Herman van Rompuy czy przewodniczący Unii Afrykańskiej – Jean Ping z Gabonu. Polską delegację reprezentował wicepremier, minister gospodarki, Waldemar Pawlak.

Szczyt poprzedziło nieoficjalne spotkanie organizacji pozarządowych w ramach Międzykontynentalnego Forum Społeczeństwa Obywatelskiego. Reprezentanci NGO z Afryki i Europy spotkali się w Kairze, kilka tygodni przed formalnym rozpoczęciem polityczno-dyplomatycznej dyskusji.

Współdziałanie ponad wszystko

Namacalnym dowodem zacieśniania współpracy było podpisanie porozumienia, mocą którego Unia Europejska przeznaczy miliard euro na wspieranie bezpieczeństwa i pokoju w Afryce. Wobec konfliktu somalijskiego kwestia wydaje się nadzwyczaj istotna. Po raz kolejny okazuje się bowiem, iż jedynie szerokie zaangażowanie pozwoli rozwiązać zaognione problemy bezpieczeństwa regionalnego.


Europejscy decydenci po raz wtóry podkreślili znaczenie kontynentu afrykańskiego, zaznaczając udział Afrykańczyków w rozwiązywaniu problemów globalnych.


Wobec trudności gospodarczych i społecznych Afrykańczyków szczególnej wagi nabierają reakcje na działania głównego rozgrywającego, pułkownika Muammara Kadafiego. Publiczny szantaż wobec UE, straszący poluzowaniem nielegalnego ruchu ludności, stał się przyczyną europejsko-afrykańskiego dialogu dotyczącego masowej imigracji.

Energetyczne El Dorado

Głównym jednak tematem dwudniowych rozmów była kwestia stymulowania zatrudnienia i ogólnoafrykańskiego wzrostu gospodarczego. Szczególnie znaczenie ekonomii podkreślał wicepremier Waldemar Pawlak, który z afrykańskimi przywódcami rozmawiał o wartościach globalnego wzrostu gospodarczego.


Dla polskiego sektora energetycznego dwustronne dyskusje mają niebagatelne znaczenie. W związku bowiem z poszukiwaniem ropy i gazu w Egipcie i Libii, działający od października 2009 roku w Kairze oddział Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa chce wydać blisko 70 milionów dolarów.
Zasoby ropy w pobliżu Kairu szacowane są na blisko 22 mln ton, z czego 18 procent należeć będzie do PGNiG.


Podobne znaczenie przypisuje się wydobyciu gazu w Libii. Roczna eksploatacja surowca może wynieść prawie 7 mld sześciennych gazu, z czego do PGNiG należeć będzie niemal 12 procent (ok. 700 mln sześciennych surowca). Pierwsze wydobycie gazu na szerszą skalę spodziewane jest na 2015 rok.

Równie ważne okazało się przedyskutowanie strategii współpracy obu kontynentów, w ramach tzw. Joint Africa-EU Strategy (JAES):
"Włączenie się w realizację JAES będzie dla naszego kraju jednym z wyznaczników polityki wobec państw Afryki. Dla interesów Polski ważna jest możliwość rozwijania współpracy w obszarze handlu, infrastruktury oraz współpracy regionalnej. Nasz kraj chce się także zaangażować w procesy demokratyzacji i ochrony praw człowieka" – przeczytamy w komunikacie Ministerstwa Gospodarki.


Resort zaznaczył również, że podczas Szczytu podniesiono kwestię realizacji Milenijnych Celów Rozwoju. Przyjęte w 2000 roku na forum ONZ, wyznaczają wysokość pomocy dla krajów rozwijających się. Pieniądze de facto przeznaczane są na ochronę zdrowia i edukację. Od momentu przystąpienia do UE, również Polska zobowiązana jest urzeczywistniać założenia Narodów Zjednoczonych. Szacuje się, że około 5% polskiego wkładu do unijnego budżetu przeznaczana jest na działania pomocowe, m.in. w Afryce.

Formalne obowiązki

Oprócz Deklaracji Politycznej, w stolicy Libii, uzgodniono również II Plan Działania, obejmujący lata 2011-2013. Nie przyjęto jednak Deklaracji w sprawie zmian klimatycznych - Kraje afrykańskie uznały ją za mało śmiałą, a UE w tym Polska nie mogła zaakceptować daleko idących propozycji zmian – stwierdził premier Pawlak. Teoretycznie niemniej istotne wydawały się inne omówione kwestie, tzn. prawa człowieka, infrastruktura, rolnictwo, integracja regionalna czy technologie informacyjno – komunikacyjne.


Mimo skrajnych komentarzy oceniających Szczyt, spotkanie w Trypolisie jednoznacznie udowodniło konieczność ściślejszej współpracy Północy z Południem.


Najpełniejszą kompilację dwudniowego Szczytu stanowi jednak komunikat Ministerstwa Gospodarki:
"Uczestnicy Szczytu dyskutowali nad osiągnięciami partnerstwa strategicznego między Afryką i Europą oraz uzgadniali priorytety przyszłej współpracy w świetle globalnych wyzwań”.

Górnolotne hasła

Patetyczny slogan towarzyszący spotkaniu - ”Inwestycje, wzrost gospodarczy i tworzenie miejsc pracy” w założeniu miał stymulować ożywioną dyskusję. Wydawało się, że kooperacja w zakresie bezpieczeństwa, pokoju, rozwoju gospodarczego czy wreszcie osiągnięcia Milenijnych Celów Rozwojowych w Afryce do 2015 roku stanowić będzie niezbędny asumpt ku konkretnym działaniom. Jak się na razie okazuje, nic bardziej mylnego.


Po raz kolejny okazało się jednak, że niewiążące deklaracje dominują we wzajemnych stosunkach. Oceniając szczyt trypolitański wydaje się bowiem, że jedynym efektem spotkania było ustalenie stanowisk na potrzeby międzynarodowych negocjacji i kolejnych spotkań.

Reklama