Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Ekonomia w judaizmie

Autorzy: 
Robert Czulda

Prezentowana książka to niezwykle ciekawa podróż dla każdego czytelnika – także niemającego głębszej wiedzy na temat żydowskiej religii – przez judaizm i szereg kwestii, także z zakresu profanum, z nim związanych – choćby tytułowego świata finansów, ale nie tylko. Publikacja porusza bowiem wiele równie interesujących aspektów, jak choćby społeczne relacje z wyznawcami innych religii czy też dylematy moralne, przed którymi często stajemy.

Wydana przez MDI Books (dawniej Wydawnictwo Sprawy Polityczne) książka jest w praktyce wywiadem – rzeką z rabinem Szalomem Ber Stamblerem, żydowskim intelektualistą, od 2005 roku pełniącym funkcję głównego wysłannika Chabadu na Polskę. Jest również przewodniczącym Chabad Lubawicz w Polsce, gdzie przybliża żydowską kulturę i tradycję. Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie zgrupowania, Chabad Lubawicz, będący gałęzią chasydyzmu, to „filozofia, ruch i organizacja. Według wielu jest dziś najbardziej dynamiczną siłą napędową żydowskiego życia”. Rabin Szalom Ber Stambler pobierał nauki w jesziwach (wyższa szkoła religijna) w Izraelu i Kanadzie. Jest więc niezwykle kompetentną osobą, by przedstawić poglądy judaizmu na wiele niezwykle interesujących spraw codziennych.

Omawianych spraw przez pryzmat żydowskiej religii jest w książce niezwykle wiele. Pytający, a więc dziennikarz i eseista Filip Memches, wbrew tytułowi publikacji nie ogranicza się do kwestii wyłącznie związanych z gospodarką i pieniędzmi, chociaż oczywiście problemy te stanowią oś całej rozmowy, często jednak przybierającej wymiar dyskusji filozoficznej. Rabin Szalom Ber Stambler odpowiada bowiem często, zgodnie z interpretacją judaistyczną, na bardzo trudne i głębokie pytania – co stanowi większą pokusę oddalenia się od Boga: bogactwo czy ubóstwo? Czy cierpienie to błogosławieństwo? Nie brak wywodów na temat moralnych dylematów, występujących niezależnie od religii, jak aborcja, transplantacje, kara śmierci. Nie zabrakło również kwestii bardziej przyziemnych, jak chociażby relacje Żydów z wyznawcami innych religii, wizerunek Żyda w świadomości i kulturze, stereotypy, relacje małżeńskie i społecznye, różnice kulturowe, kwestie majątkowe, laickość czy też obecny kryzys gospodarczy.

Fakt, iż w książce nie ograniczono się do kwestii wyłącznie gospodarczych, stanowi dużą jej zaletę. Staje się bowiem książką mniej hermetyczną, a więc dostępną dla przeciętnego czytelnika, który niekoniecznie musi być ekspertem od finansów. W tej książce każdy zainteresowany judaistycznym podejściem do współczesnego świata znajdzie coś dla siebie. Pozostaje mieć nadzieję, że sukces „Ekonomii w judaizmie” będzie na tyle duży, iż doświadczone wydawnictwo potraktuje tę książkę jako początek serii – kto wie, może doczekamy się „Ekonomii w chrześcijaństwie” lub „Ekonomii w islamie”?


Fragmenty książki „Ekonomia w judaizmie”.

Czy stosunki ekonomiczne wewnątrz społeczności żydowskiej różnią się od stosunków między Żydami a gojami?

W zasadzie nie. Żyd kupuje od każdego, sprzedaje każdemu, robi interesy z każdym, bez względu na narodowość. Oczywiście daje dziesięcinę na synagogę oraz na potrzeby innych Żydów. Ale nie tylko. W czasach, gdy powstawał Talmud były takie żydowskie domy, w których rozdawano żywność dla nie-Żydów. Bardzo ważne jest pożyczanie bez procentów braciom, czyli Żydom. Ale nie ma takiego obowiązku wobec gojów. W tym sensie Tora idzie z duchem kapitalizmu – mogę zarobić na różnych rzeczach: zarówno na pożyczaniu pieniędzy, jak i na handlu gruntami, nieruchomościami, przedmiotami codziennego użytku itd.

Czy goje są gorsi od Żydów, skoro zalecenie dotyczące bezprocentowej pożyczki odnosi się tylko do tych drugich?

Nawet wewnątrz społeczności żydowskiej, przy okazywaniu miłosierdzia, jest pewna gradacja. Okazujemy je przede wszystkim miastu, w którym mieszkamy. To naturalne, że rodzina jest nam bliższa niż sąsiedzi. Żyd zatem to ktoś mi bliższy niż goj – bliższy nie znaczy, że lepszy.

Ciekawe, że jeśli goj przychodzi do Żyda, żeby u niego kupić mięso, to nie można mu sprzedać mięsa niekoszernego. Dlatego, że jeśli goj chce kupić u Żyda mięso, to oznacza, że specjalnie przychodzi do niego kupić mięso koszerne.

Nam nie wolno robić interesów w szabas. Czasami jednak są takie interesy, które trzeba też i w szabas robić. Wtedy, jeśli się ma partnerstwo w interesach z gojem, i on pracuje w szabas, i może zarobić w tym czasie, to można w ten sposób działać. Polakom dużo mówi termin „szabesgoj”. To ktoś, kto w szabas wykonuje jakieś konieczne czynności, na przykład w domu zamieszkanym przez Żydów pali w piecu.

Pamiętajmy także, iż Żydzi mają obowiązek szanowania lokalnych zwyczajów. Jest taka formuła: „Prawo królestwa jest prawem”. Uczeni jesteśmy patriotyzmu. I ten patriotyzm nie polega na pisaniu płomiennych, patriotycznych artykułów w poczytnych gazetach. Żydzi oddawali życie za kraje, w których mieszkali. Oni naprawdę walczyli, a nie teoretyzowali. Polska jest w tym przypadku dobrym przykładem. Przybyliśmy tu, gdy wyrzucono nas z innych krajów. Na pobyt w Polsce przypadł nasz głęboki rozwój duchowy, intensywne zgłębianie Tory. Ale jednocześnie używaliśmy naszych talentów, chociażby dotyczących spraw finansowych, z korzyścią dla kraju.

Musimy zatem być lojalni wobec kraju swojego zamieszkania. To ma pewien wymiar duchowy. Na tym świecie nie ma przypadków. Jeśli jakiejś osobie dana jest władza nad wieloma ludźmi, to oznacza to, iż komuś takiemu została powierzona misja w sensie także duchowym. Dlatego przy spotkaniu z królem wypowiada się pewne błogosławieństwo. Ten świat stanowi odbicie rzeczywistości niebiańskiej.

Od czasów oświecenia mamy do czynienia z – chwilami agresywną – sekularyzacją życia publicznego. Religia – w tym także judaizm – postrzegana jest jako coś anachronicznego i wstecznego. Wielu nowoczesnych polityków błogosławieństwa po prostu nie obchodzą.

Jeśli państwa nie obchodzi religia, to jest to mały kłopot. My bowiem żyjemy sobie wtedy według własnych zasad i wszystko pozostaje na swoim miejscu. Gorzej, kiedy jakaś konkretna religia obchodzi państwo za bardzo – na tyle, że próbuje ono narzucić ją wszystkim ludziom mieszkającym w jego granicach. Przerabialiśmy to już w naszej historii. Nie było tolerancji i nie pozwalano nam być tym, kim jesteśmy. W tych kwestiach nie może być kompromisu. Dla Żyda lepiej jest umrzeć niż wyrzec się swojej tożsamości. Każde państwo, które próbowało Żydom narzucać zmianę wiary, powinno tego żałować.

Wracając zatem do kwestii poszanowania lokalnego prawa, kiedy dwóch Żydów staje przed jakąś kontrowersją dotyczącą ich wspólnych spraw finansowych czy majątkowych, wówczas udają się do rabina, który pomaga im rozstrzygnąć problem odwołując się do Tory. Ale zawsze musi to być zgodne z prawem państwowym.

Co jeszcze warto powiedzieć o stosunkach między Żydami a gojami?

Jeśli chodzi o Paschę, to nie wolno nam jeść kwaszonej żywności z mąki i wody, czyli tego, co było w piecu dłużej niż 18 minut. Przez siedem dni w Izraelu i najczęściej osiem w innych krajach – a w Polsce nawet dziewięć – nie możemy tego jeść. Jeśli się do Paschy sporo zachowało kwaszonego pieczywa, to wyrzucenie go będzie dużą stratą. W takiej sytuacji sprzedaję tę żywność gojowi, który daje zaliczkę. Inny Żyd gwarantuje, że po Passze zostanie uregulowana całość kwoty. W trakcie Paschy ten goj może przychodzić do sklepu Żyda i brać kwaszone pieczywo – to jest tak, jakby on pobierał towar, za który zapłaci potem.

Skąd te rozbieżności jeśli chodzi o liczbę dni świętowania?

Kalendarz żydowski jest kalendarzem księżycowym. Termin Paschy wyznacza nów księżyca. A to jest zjawisko ruchome. Dawniej do sądu żydowskiego w Jerozolimie przychodzili świadkowie i mówili, że widzieli księżyc w określonym miejscu i określonym czasie. Wtedy zaczynało się bardzo dokładne badanie. Jeśli jedno świadectwo się potwierdziło, to ogłaszany był nowy miesiąc. Ale jak to można było ogłosić Żydom z diaspory? Zapalano więc na wzgórzach pochodnie, które o tym informowały – w ten sposób wieść szła na cały świat. Kiedy jednak pojawił się judaizm reformowany zaczęły się prowokacje. Chodziło o zakłócenie całego procesu poprzez zapalanie fałszywych pochodni. Dlatego sąd zaczął wysyłać swoich przedstawicieli do innych krajów, którzy osobiście ogłaszali nowy miesiąc. Ale kiedy ktoś przybywał z informacją do jakiegoś kraju, położonego daleko od Izraela, to mogło już minąć nawet dwa tygodnie. W innych krajach Pascha mogła więc zaczynać się później niż w Izraelu, stąd późniejsze jej zakończenie. I tak zostało to do dziś, mimo że obecnie mamy już kalendarz wcześniej ustalony.

To ma zresztą też wymiar duchowy. Każde święto posiada duchową energię. W Izraelu jesteśmy dobrym dla niej naczyniem, więc napełniamy się nią szybko. Im dalej jednak jesteśmy od Izraela, tym potrzebujemy na to więcej czasu.

Jak przedstawiają się żydowsko-arabskie stosunki ekonomiczne w dzisiejszym Izraelu? Czy różnice religijne odgrywają tu istotną rolę?

Religijne nie. Przez wiele lat Arabowie w Izraelu pracowali, z Żydami handlowali. Co siódmy rok nie wolno nam pracować w polu. Wtedy powinniśmy płody ziemi kupować od gojów, a więc od tych, których ten zakaz nie obowiązuje. Dlatego co siódmy rok Arabowie są naszym głównym dostawcą warzyw i owoców. Znam jednego rabina, który tylko z tego powodu mówi po arabsku – on się po prostu zajmuje tym, żeby co siódmy rok jeść żywność z właściwego źródła. W ogóle przypuszczam, że gdyby był większy wzajemny szacunek dla religii, to i konflikt żydowsko-arabski miałby znacznie mniejsze natężenie.

Bycie narodem wybranym przez Boga nie oznacza zatem bycie narodem lepszym, uprzywilejowanym?

Nie. Każdy naród ma wyznaczone swoje zadanie. I każdy człowiek urodził się w określonym miejscu i określonym czasie, a następnie został wychowany w określonej religii i określonej kulturze z jakichś Bogu znanych powodów. Nie każdy ma być Żydem. Ale wśród ludzi dość powszechna jest pokusa starania się być mądrzejszym od Boga. Człowiek łudzi się, że wymyślił swoje życie lepiej niż zrobił to Bóg. Chce więc być kimś innym niż jest. Ta pokusa jest obecna w judaizmie reformowanym. Ale nasza Tora się nie zmienia. Jej treść pozostaje niezmienna wobec naszych różnych kaprysów.

Tymczasem wobec całej ludzkości obowiązuje siedem praw Noego. One wskazują całemu rodzajowi ludzkiemu jak żyć, jak się doskonalić, jak pełnić wolę Bożą niezależnie od wyznawanej religii. Żydzi natomiast zostali przez Boga wybrani w sensie nałożenia na nich pewnej odpowiedzialności duchowej.

Przychodzą do mnie różni Polacy, którzy mówią, że nie chcą już być katolikami i pragną przyjąć judaizm. Pytam się ich: dlaczego? I wyjaśniam komuś takiemu, że jest siedem praw Noego. Wystarczy ich przestrzegać, a będzie on sprawiedliwym człowiekiem. Ci ludzie jednak tego nie pojmują.

Czy są zawody zarezerwowane wyłącznie dla jednej płci? Na przykład bycie żołnierzem dla mężczyzny, a pielęgniarką dla kobiety?

Kobieta nie powinna być żołnierzem. Mężczyzna to robi lepiej – w jego naturze leży stawianie czoła wrogowi. Ale czy dziś nie ma żydowskich pielęgniarzy wyznających judaizm? To jest wszystko kwestia tego, do czego wykonywanie określonego zawodu może prowadzić. Jeśli kobieta ma pracować wśród 20 mężczyzn to lepiej, żeby się takiej pracy nie podejmowała. Religijna kobieta żydowska jest skromna i nie wystawia mężczyzny na pokusy. Są wśród Żydów religijnych właściciele dużych firm, którzy zatrudniają mnóstwo kobiet. Ale one pracują wtedy razem. Chodzi o to, żeby warunki pracy nie były w konflikcie z Torą.

W Izraelu jednak kobiety służą w armii. Jak się na to zapatrują rabini?

Trzeba tu zaznaczyć, że są specjalne jednostki wojskowe dla Żydów religijnych. W nich w ogóle nie ma kobiet. Ale skoro już poruszamy temat wojska, to przecież to jest nie tylko walka na froncie. W wojsku musi być kuchnia, muszą być różne magazyny zaopatrzeniowe. Chodzi tu o pewną infrastrukturę, w ramach której służba wojskowa nie oznacza uczestnictwa w działaniach zbrojnych. Dlaczego kobiety nie mogą wówczas służyć?

Ale widzimy na zdjęciach umundurowane kobiety izraelskie z karabinami.

To są już nowe zjawiska, które w samym Izraelu są przedmiotem dyskusji. Nie trzeba zresztą przyjmować perspektywy religijnej, żeby mieć w tej sprawie wątpliwości. Kobieta, która idzie do wojska, wcześniej jednak coś już robi. Tak więc porzuca ona pracę lub jakieś inne swoje obowiązki. A są przecież czynności, które tylko kobiety wykonują. Tu musi o wszystkim decydować dobro wspólne. W Izraelu jest taka pani, nazywamy ją ciocia Sara. Ona w latach 60. organizowała pomoc dla Żydów z ZSRR. Trzeba było tym ludziom wyrabiać dokumenty, które by świadczyły o ich żydowskości, dzięki czemu mogli oni emigrować. Ciocia Sara współpracowała w tym celu z rabinami. Możemy teraz zadać pytanie: czy należało gasić jej talent, jej zaangażowanie? Wręcz przeciwnie. Ale są zadania, do wykonania których kobieta niekoniecznie jest potrzebna. To, co robiła ciocia Sara, też przecież nie wymagało pracy kobiety.

A takie sytuacje, jak przypadek fizyka Mordechaja Vanunu – zdradził on informacje dotyczące prac nad izraelską bronią nuklearną? Jego uprowadzenie odbyło się za pośrednictwem agentki Mossadu, która go po prostu uwiodła.

To jest służba państwu – bardzo ważna misja.

Ktoś mógłby doszukiwać się tu analogii z biblijną Esterą...

Tak, to była służba. Mardocheusz mówił Esterze, żeby szła do swojego męża, króla Aswerusa i prosiła go o ocalenie narodu izraelskiego. Ale ona się opierała. Mardocheusz więc odpowiadał, że jeszcze trochę czasu upłynie i nadejdzie zbawcza chwila, w której Estera może mieć swój udział lub nie, decyzja należy do niej. Ale w spokojnych czasach kobieta zajmuje się przede wszystkim domem i dziećmi. Jeśli ona czuje w sobie potencjał, żeby robić poza domem coś więcej, to dobrze. Źle by było gdyby pozostawała zamknięta w domu i pogrążała się w depresji.

A jeszcze dodam jedną uwagę. Jest wiele rodzin żydowskich dających potężną jałmużnę. Nie jednego dolara, ale tysiąc dolarów. I kto w takiej rodzinie to robi? Żona. Mieliśmy teraz taką sprawę, że trzeba było komuś pomóc. Wskazano mi rodzinę, która mogłaby dać pieniądze. Zapytałem się więc o to, z kim konkretnie trzeba rozmawiać. W odpowiedzi usłyszałem, że z żoną. Niby żona w religijnej żydowskiej rodzinie jest numer dwa, a dzisiaj tyle się krzyczy się o równouprawnieniu kobiet. Ale to tylko ograniczone ludzkie wyobrażenie. Bóg wie lepiej od nas, jak powinien być urządzony świat. I Bóg zna nas lepiej niż my siebie znamy. Każdy wie, że im jest starszy, tym lepiej zna siebie, bo z upływem czasu coraz głębiej siebie poznaje. A Bóg każdego zna bardzo dobrze od początku.
 

Tags:

Reklama