Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Dyplomacja niebios w obronie pokoju

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Justyna Cywoniuk

Jan Paweł II, jak większość Papieży, wielokrotnie w swych homiliach, orędziach i przemówieniach odwoływał się do światowego pokoju - do świata bez wojen, a w końcu do świata, w którym nie łamie się praw człowieka. O ile jednak nie jest możliwe istnienie ludzkości bez przemocy i niesprawiedliwości, o tyle Karol Wojtyła, jako jeden z niewielu Papieży z odwagą, a przede wszystkim z przekonaniem walczył (czynnie) o świat bez zła, chorób, ubóstwa a nader wszystko bez konfliktów (zbrojnych). Jego działania, gesty, pielgrzymki i słowa (symboliczna potęga przemówień podparta charyzmą i autorytetem) pokazały, że nie jest On wyłącznie orędownikiem pokoju, ale kimś kto ten pokój chce aktywnie „budowaćˮ. 

Najlepszym tego dowodem jest okres zimnej wojny, komunizm czy epoka terroryzmu, które sprawiły, że na każdym kontynencie istniał jakiś punkt zapalny. Grożący eskalacją agresji i przemocy lub prawdopodobieństwem konfrontacji, przepełnionej chęcią zemsty, dominacji i rządzą władzy. Sporu, na który nie godził się Papież Polak, krzycząc - „Nigdy więcej wojenˮ.

Święty Jan Paweł II twierdził, iż budowanie pokoju polega nie tylko na udziale w sesjach plenarnych, w procesie negocjacji, ale przede wszystkim opiera się na działaniach dyplomatyczno-politycznych. Utożsamiał je z wychowaniem dla pokoju, powszechnym dialogiem (na wszystkich płaszczyznach oraz wszystkich ze wszystkimi), ale także z poszanowaniem praw człowieka, czy „solidaryzacją i integracją narodówˮ. Każdy z tych wyznaczników był w Jego ocenie istotnym elementem długotrwałego procesu dążenia do „bezpiecznej przyszłości ludzkości”. Niemniej zarówno w okresie panowania Papieża Polaka, jak również obecnie, wszyscy są świadkami wielu niepokojów oraz dalszego dążenia superpaństw w tym podmiotów prawa międzynarodowego mających ambicje i/lub potencjał do bycia hegemonem do dominacji na arenie światowej. Pokój nie jest już priorytetem, lecz wydaje się być kolejnym zapomnianym ideałem.

W okresie prawie dwudziestosiedmioletniego pontyfikatu, Święty Jan Paweł II nigdy nie był obojętny w obliczu zagrożenia pokoju. Wielokrotnie podejmował działania dyplomatyczne i mediacyjne w celu pogodzenia zwaśnionych stron. Wiedział, bowiem czym jest wojna - przeżył ją. Stąd też rozumiał i robił wszystko, co było w jego mocy by czcić i chronić tak bezcenną wartość jaką jest pokój. Dowodem na to są nie tylko uroczystości związane z obchodami Światowego Dnia Pokoju, modlitwy o pokój, pielgrzymki i orędzia, ale przede wszystkim aktywne działania na arenie międzynarodowej, które miały nie dopuścić do rozlewu krwi. Za panowania Jana Pawła II na Tronie Piotrowym zaistniało bowiem co najmniej kilkanaście sporów politycznych i konfliktów zbrojnych o charakterze międzynarodowym, w których interweniowała „dyplomacja watykańskaˮ. Warto jednak przypomnieć te, w których rozwiązanie zaangażował się sam Biskup Rzymu, co po dzień dzisiejszy pozostaje niedoceniane lub niezauważalne.

Pierwszym z wartych przywołania (i zapoznania się z nim) pozostaje spór argentyńsko - chilijski o trzy wysepki - Picton, Lennox i Nueva, o łącznej powierzchni około 395 kilometrów kwadratowych - który miał miejsce jeszcze na początku pontyfikatu Jana Pawła II. Pomimo wielu podjętych prób zażegnania konfliktu pomiędzy oboma państwami, „dyplomatycznej interwencjiˮ podmiotów zewnętrznych (np. Wielkiej Brytanii - Elżbieta II), dopiero papieskie zaangażowanie zażegnało starciu militarnemu na większą skalę. Proces mediacji nie był jednak prosty. Niemniej istniejący (wówczas) autorytet dla duchowieństwa oraz pozycja Kościoła Katolickiego w Ameryce Południowej, ułatwiły oddziaływanie Św. Jana Pawła II na przywódców z Argentyny i Chile. Wartym podkreślenia pozostaje także rola włoskiego kardynała Antonio Samoré (osobistego wysłannika Papieża Polaka w charakterze mediatora), który przy wsparciu Biskupa Rzymu nakłonił strony do podjęcia pokojowych rokowań. Odnosząc się już do samego sporu, warto także dostrzec, że sukcesem Ojca Świętego nie było samo zaangażowanie się w arbitraż, czy w pewnym sensie wymuszenie posłuchu na władzach zwaśnionych krajów, ale przede wszystkim wypracowanie politycznego projektu rozwiązania konfliktu. Św. Jan Paweł II nie dość, że podzielił rokowania na tury, to na każdej z nich omawiano inne kwestie. W przemyślany sposób odseparowując sferę rybołówstwa i nawigacji w spornym regionie, od problemu praw morskich na otaczającym akwenie, czy w końcu od posiadania (prawa własności) wysp. Papieski projekt zakładał także utworzenie tak zwanego Morza Pokoju, w którym wszelkie zasoby (minerały, łowiska, itp.) byłyby wspólnie eksploatowane przez oba państwa.

Z uwagi na ogólną sytuację polityczną (w tym także pogorszenie relacji na linii Argentyna - Wielka Brytania), przywołane powyżej propozycje oraz wypracowane rozwiązania, zostały odrzucone przez stronę argentyńską w 1981 roku. Dopiero po upadku junty wojskowej w Argentynie, po osobistych rozmowach Papieża z przywódcami obu krajów oraz wymianie oficjalnych not dyplomatycznych, w roku 1984, na bazie wspólnie opracowanego projektu Deklaracji Przyjaźni i Pokoju, w Watykanie wznowiono oficjalnie proces pokojowy (po śmierci kardynała Antonio Samoré dalszą mediację prowadził kardynał Agostino Casaroli). W jego wyniku wynegocjowano ostateczną wersję wyżej przywołanej deklaracji, która zawarła w sobie papieskie propozycje rozwiązania sporu, przedstawione w roku 1980 - stały się one tym samym wyznacznikiem pokoju podpisanego pomiędzy Chile a Argentyną.

Reklama