Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Drony w Afryce

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Anna Krzywkowska

Pierwsze drony pojawiły się nad Afryką w 2006 roku, jednak pierwszą misją bojową uzbrojonego bezzałogowca było zabicie Mohammeda Atefa w listopadzie 2001 roku. Jeszcze tydzień przed zamachami na Nowy Jork i Waszyngton drony nie były gotowe, choć prace nad uzbrojeniem trwały od lat.

Wyposażone w kamery czy aparaty fotograficzne samoloty bezzałogowe (ang. Unmanned Aerial Vehicle, UAV) latały już nad Irakiem w 1991 roku: odbyły ponad 300 udanych misji w ramach operacji „Pustynna Burza”. Pierwotnie dzielono je na trzy grupy według zasięgu operowania, obecnie wyróżnia się dwie grupy: taktyczne – zasięg do 200 km (tactical) oraz o wydłużonym zasięgu – powyżej 200 km (endurance). Dronami dalekiego zasięgu są Predator oraz Global Hawke. 

Największą zaletą dronów jest przekaz obrazu z interesującego nas obszaru w czasie rzeczywistym. Mały samolot to fantastyczny zastępca dla trudno sterowalnych i powolnych satelitów. Kolejna zaletą dronów jest ich czas działania – w większości jednorazowo ponad 24 godziny. Są cichsze, lżejsze, tańsze od klasycznych samolotów, wreszcie bezzałogowe. Bezzałogowy dron naruszając przestrzeń powietrzną państwa jest tylko sprzętem, który mógł ulec awarii (w domyśle: nie łamie prawa międzynarodowego). Rozbity dron to koszty finansowe, ale nie ma w związku z tym strat ludzkich i znacznie większych niż finansowe kosztów politycznych.

Pierwszy uzbrojony dron powstał, by zabić bin Ladena. Po zamachach na amerykańskie ambasady w Kenii i Tanzanii w 1998 roku prezydent Bill Clinton stanął przed trudną decyzją o zbombardowaniu obozów Al-Kaidy w Afganistanie. Dane wywiadowcze nie dawały jednak pewności czy terrorysta jest tam obecny, ani czy atak rakietowy (cruise) nie spowoduje ofiar cywilnych. Rozpoczęto prace nad uzbrojeniem małych bezzałogowców w bardziej precyzyjne rakiety Hellfire, stosowane już w helikopterach. Już wcześniej drony mogły wykryć broń masowego rażenia oraz śledzić z powietrza konkretne osoby. Jednak możliwość precyzyjnego likwidowania celów, zwłaszcza w trudno dostępnym terenie (np. pogranicze afgańsko-pakistańskie) przeniosło wojnę z terroryzmem na zupełnie nowy poziom.

Pierwsze drony pojawiły się nad Somalią w grudniu 2006 roku, po inwazji Etiopii. Były to samoloty obserwacyjne. Już w styczniu (2007) wykryły konwój Al-Kaidy, zlikwidowany później przez konwencjonalne wojska. Zginęło 12 terrorystów, m.in. odpowiedzialni za zamachy na ambasady w 1998 roku. Świadoma zagrożenia ze strony dronów somalijska organizacja terrorystyczna Al-Shabaab ogłosiła 19 października 2009 roku strącenie samolotu. Rzecznik amerykańskiej Marynarki Wojennej zapewnił, że wszystkie drony wróciły do baz.

Pierwszy atak bojowy miał miejsce w Somalii 23 czerwca 2011 roku, zabito dwóch terrorystów. Była to również pierwsza wspólna akcja sił specjalnych oraz CIA. Obecnie w Afryce istnieje sieć baz dla dronów, przede wszystkim w Dżibuti, na Seszelach oraz w Delcie Nigru. Lotnisko na Seszelach powstało we wrześniu 2009 roku, a celem tych bezzałogowców jest patrolowanie wód Zatoki Adeńskiej i zwalczanie piractwa morskiego. Etiopskie lotnisko cywilne w Arba Minch zostało dostosowane do potrzeb uzbrojonych UAV (Reaper), samoloty rozpoczęły loty nad Somalią już na początku 2011 roku. Nowe amerykańskie lotnisko w Nigrze obsługuje personel 100 osób. Są to głównie analitycy wywiadu, logistycy, ale drony latają nad Mali, Libią i przede wszystkim Nigerią. Bazy mieszczą się również m.in. w Burkinie Faso, Południowym Sudanie oraz w Kenii.

Amerykańska strategia odcinania głów – likwidowania najważniejszych terrorystów i dowódców skupia się na trzech największych ugrupowaniach w Afryce: Al-Kaidzie w Islamskim Maghrebie, Al-Shabaab i Boko Haram. Jednym z ostatnich sukcesów jest wytropienie i zabicie odpowiedzialnych za atak na kenijskie centrum handlowe (Westgate Mall w Nairobi) we wrześniu ubiegłego roku.

Największa baza amerykańskich wojsk w Afryce, Camp Lemonnier w Dżibuti wysyła drony nad Somalię oraz Jemen (niewiele ponad 150 km). Administracja Obamy przeniosła punkt ciężkości w wojnie z terroryzmem z wojsk konwencjonalnych na rajdy sił specjalnych i precyzyjne ataki dronów. W ciągu następnych 25 lat Departament Obrony USA chce otrzymać ponad 1,5 mld dolarów na finasowanie i rozwój Camp Lemonnier.

Prawdopodobnie brytyjskie samoloty bezzałogowe po zakończeniu misji w Afganistanie przeniosą się do Afryki. 10 dronów Reaper mogłyby obserwować islamistów z baz w Nigerii lub Dżibuti. W razie potrzeby mogłyby zostać szybko uzbrojone.

Warto pamiętać, że nie użyto dronów nad Mali w czasie interwencji francuskiej, dopiero od niedawna amerykańskie bezzałogowce odbywaja loty nad tym rejonem niemal codziennie.

Media łączą powstanie „konstelacji baz” w Afryce z nową strategią administracji Obamy w kontrterroryzmie. Trwają prace nad dronem zasilanym wodorem, a Marynarka Wojenna właśnie ogłosiła pomyślne zakończenie lotów testowych nowego myśliwca bezzałogowego. W przeciwieństwie do Predatora jest on w oryginale skonstruowany do przenoszenia broni oraz walki. Będzie mógł walczyć z innymi samolotami i wykonywać wszystkie zadania tradycyjnych myśliwców. Wojna z terroryzmem za pomocą dronów dopiero się rozpoczyna.
 

Reklama