Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Deficyt polskiego realizmu. Rozmowa z Profesorem Zdzisławem Krasnodębskim cz.2

Autorzy: 
Tomasz Badowski

Na początku maja, świętowaliśmy hucznie, 10 rocznicę członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Czy po dekadzie obecności na form unijnym, możemy już mówić o tym, że Polska potrafi skutecznie korzystać z instrumentów unijnych, do realizacji własnych celów politycznych, podobnie jak to czynią kraje „starej Unii”? O tym, a także o niemieckiej roli w kształtowaniu wschodniej polityki UE, z Profesorem Zdzisławem Krasnodębskim rozmawia Tomasz Badowski.

Tomasz Badowski: W pierwszej części naszej rozmowy powiedział Pan, że w Niemczech jest takie podejście, że trzeba zrozumieć Rosję.

Profesor Krasnodębski: Nie wszyscy podzielają to stanowisko ale, jest ono bardzo rozpowszechnione.

Tomasz Badowski: To podejście, rozumiem determinuje obecne działania niemieckiego rządu, ale można powiedzieć, że takie podejście charakteryzuje całą Unię Europejską. Czy można to tłumaczyć tylko dominującą wśród europejskich elit ideologią lewicową? Jednak co Pana zdaniem należy zrobić, żebyśmy to nie my musieli zrozumieć Rosję, ale żeby Rosja zrozumiała nas? Czy Europa ma szanse, żeby zmienić swoje podejście na takie, żeby to inni zaczęli rozumieć Europę i wprowadzać europejskie standardy, a nie że Europa się musi dostosowywać do innych standardów?

Profesor Krasnodębski: Podejście to występuje zarówno na lewicy, jak i na prawicy. Nie należy też zapominać, że chodzi o interesy. A interes jest także zawsze interpretowany i kulturowo wyartykułowany. Najważniejsze są interesy gospodarcze, ale wydaje mi się, że czynnik kulturowy ma także duże znaczenie. Rosja uznawana jest za element porządku europejskiego i światowego. W Europie trochę się Rosji boją, trochę ona pasjonuje swoją egzotyką, ale też fascynuje swoim ogromem, w tym także ogromem możliwości. Podobno Merkel ma na swoim biurku portret Katarzyny II, ale tak jak Pan wspomniał Włochy za Berlusconiego były jeszcze bardziej prorosyjskie niż Francja czy Niemcy. Więc tutaj te elementy kulturowe, mieszają się z polityką realną. Miesza się także z ogólną filozofią Europy, szczególnie Europy kontynentalnej i Unii, która moim zdaniem, coraz bardziej przyjmuje właśnie niemiecki sposób myślenia. Uważa się, że Unia jest mocarstwem, która stosuje głównie środki miękkie, kulturowe, gospodarcze – także wobec Rosji. Na drugie Pańskie pytanie elity europejskie by odpowiedziały w ten sposób: „Rosja powinna nas zrozumieć, ale zrozumie nas wtedy gdy bliższe będą nasze wzajemne relacje”. Trzeba ją włączyć, oswoić. W tym celu stosuje się znane metody: wymianę młodzieży, wspólne programy naukowe, wymiana handlową, turystykę, wymianę polityczną i społeczną, Powstały różne fora i grupy dyskusyjne. Wszystko to ma służyć w mniemaniu elit europejskich zbliżeniu Rosji do Europy. To, że często przynosi to odwrotny do zamierzonego skutek, nie jest już zauważane.

Tomasz Badowski: Jest również taki polsko-rosyjski dialog. Byłem nawet na takim spotkaniu, i odniosłem wrażenie, że podczas dyskusji znacznie bardziej promowany był rosyjski punkt widzenia niż nasz europejski, polski.

Profesor Krasnodębski: Wśród Europejczyków przeważa polityka bardzo łagodna, chęć zrozumienia. Miałem kolegę na uniwersytecie w Bremie, który był nawet przez pewnie czas doradcą Schroedera. Był też wiceprzewodniczącym bardzo wpływowego niemieckiego stowarzyszenia podejmującego tematy polityki wschodniej Niemiec. W zasadzie każda dyskusja o Rosji z jego udziałem miała dwie formy: kiedy Rosja podejmowała trudne do zaakceptowania działania, tak jak na przykład wojna w Gruzji, przestrzegał: nie możemy Rosji przyciskać do ściany, musimy ją zrozumieć, dajmy jej jeszcze szanse. Gdy były jakieś oznaki polepszenia, obwieszczał, że „Rosja odbiła się od dna”. Taka nieustanna oscylacja między pobłażliwością i przedwczesnym, optymizmem jest dość typowa w Europie zachodniej. 

Reklama