Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Dalaj Lama w Waszyngtonie - więcej szumu czy rzeczywistych efektów?

Autorzy: 
Joanna Górska
18 lutego Barack Obama przyjął w Białym Domu przywódcę Tybetańczyków Dalajlamę XIV. Mimo licznych protestów Chin do spotkania ostatecznie doszło. 
 
Pokazuje to jak bardzo pogorszyły się stosunki Waszyngtonu z Pekinem. Barack Obama mówił o nowym otwarciu na Chiny. Nawet pięć miesięcy temu odmówił spotkania z Dalajlamą, aby nie zaostrzać kontaktów z Pekinem przed swoją podróżą do Chin, która ostatecznie nie przyniosła żadnych widocznych rezultatów. 
Już od dłuższego czasu rysuje się wiodąca rola Chin i głosy od strony USA o tzw. G2- modelu dwubiegunowym. Jednak nieustępliwość Chin w aspektach zarówno wewnętrznych- prawa człowieka, autonomia Tybetu oraz rząd Dalajlamy na uchodźstwie- jak i zewnętrznych- stosunki handlowe, sankcje wobec Iranu, negocjacje klimatyczne- nie ułatwiają budowy takiego modelu. Biorąc pod uwagę ostatnie incydenty, takie jak napięte stosunki handlowe amerykańsko- chińskie, atak hakerów na amerykańskiego Google’a, czy sprzedaż broni przez Stany Zjednoczone Tajwanowi, traktowanemu przez Pekin jako zbuntowana prowincja, nie można powiedzieć o nawet poprawnych stosunkach. Chiny mają potrzebę odgrywania ważniejszej roli międzynarodowej- pytanie, czy będą w stanie dostosować się do reguł obowiązujących w relacjach międzynarodowych. 
 
Ostrzejszy kurs USA wobec Chin wynika między innymi z rozczarowania administracji Obamy tym, że nowe otwarcie nie przyniosło żadnego owocu, a także może być sygnałem wychodzenia Ameryki z kryzysu ekonomicznego. W związku z tym czuje się ona pewniejsza siebie. Pokazywanie twardości ma pomóc w osiągnięciu politycznych celów. Problemem jednak jest fakt, iż żadna ze stron nie lubi i nie chce ustępować. Źródło przewagi Chin stanowi niezwykle ważny element, jakim jest gospodarka. Mając rezerwy walutowe, Pekin jest ważnym kredytodawcą, co służy podporządkowaniu zagranicznej polityki ekonomicznej do jej celów politycznych. 
 
Douglas Paal z waszyngtońskiego Centrum Carnegie mówi, że „Obama musiał odfajkować rozmowę z Dalajlamą”. Prezydent nie powiedział po niej ani słowa, a komunikaty z Białego Domu są lakoniczne. Ty samym prezydent Obama chciał podkreślić, że popiera prawa człowieka w Tybecie, ale i zaznacza wagę stosunków z Chinami.  
 

Reklama