Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Bilateralne stosunki USA z Izraelem – strategiczne partnerstwo?

Autorzy: 
Andrzej Świdziński
Gdy wybory prezydenckie w 2009 roku wygrał Barack Obama, wielu obserwatorów poddawało w wątpliwość kontynuację specjalnych relacji Stanów Zjednoczonych z Izraelem, zwłaszcza po mocno proizraelskiej polityce gabinetu G. W. Busha. Przyspieszona izraelska operacja Płynny Ołów w Strefie Gazy pod koniec 2008 roku, która była swego rodzaju wykorzystaniem kończącego się amerykańskiego wsparcia na Bliskim Wschodzie, zdawała się potwierdzać zasadność stawianych tez.
 
 
 
Po wygranej demokratów i wyborze na prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamę, z niecierpliwością oczekiwano na decyzję nowej administracji odnośnie rozwiązania konfliktu bliskowschodniego. Przełomowym momentem było wystąpienie nowego prezydenta w Kairze 4 czerwca 2009 roku, gdy w swym przemówieniu do świata muzułmańskiego jasno wyraził się o nierozerwalności amerykańsko-izraelskich więzi.

Zatem więc, czy ostatnie napięcia, z początku 2010 roku związane z budową osiedli żydowskich, były jedynie krótkim epizodem, czy też jest to bardziej złożony problem? Jak mocarstwowe ambicje Turcji wpływają na bilateralne relacje Stanów Zjednoczonych z Izraelem, zwłaszcza po majowym incydencie w którym zginęło 9 tureckich aktywistów?

Konflikt wokół osiedli żydowskich

Gdy specjalny wysłannik Białego Domu na Bliski Wschód George Mitchell ogłosił 8 marca 2010 roku, że zarówno Izrael jak i Palestyńczycy zgodzili się rozpocząć tzw. rozmowy zbliżeniowe, nikt nie przypuszczał, że następnego dnia dojdzie do największego napięcia politycznego pomiędzy Jerozolimą a Waszyngtonem na przestrzeni ostatniej dekady. Minister spraw wewnętrznych ElieYishai - przywódca skrajnie prawicowej partii Shas współtworzącej izraelską koalicję rządzącą, poinformował w swym wystąpieniu z 9 marca 2010 roku o planie budowy ponad 1500 lokali mieszkalnych we Wschodniej Jerozolimie, mimo toczących się prób podjęcia rozmów pokojowych z Palestyńczykami1. Dodatkowo, w ten sam dzień z wizytą do Izraela jak i terytoriów palestyńskich  przybył wiceprezydent USA Joe Biden, którego celem było przekonanie Palestyńczyków do podjęcia dialogu z Izraelem na warunkach stawianych przez rząd Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi na działania rządu w Jerozolimie, Joe Biden otwarcie skrytykował zachowanie Izraela nazywając go dokładnie takim krokiem, który podważa zaufanie jakiego właśnie teraz potrzebujemy i stoi w niezgodzie z konstruktywnymi rozmowami, które miałem tu w Izraelu2.

Tak skomplikowana sytuacja, wymagała aktywności samego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który zaprosił premiera Binyamin’a Netanyahu do złożenia wizyty w Białym Domu. Według amerykańskiego dziennika The Christian Science Monitor, spotkanie obu przywódców 6 czerwca 2010 roku, przeprowadzone było w przyjaznej atmosferze do jakiej przyzwyczaiła nas prezydentura G. W. Busha. Podczas konferencji prasowej, premier Izraela Binyamin Netanyahu stwierdził, że więź pomiędzy Izraelem i Stanami Zjednoczonymi jest nierozerwalna3.

Pomimo przyjaznej atmosfery i ciepłych gestów podczas spotkania 6 czerwca, Biały Dom nie uzyskał gwarancji od premiera Izraela na przedłużenie moratorium w sprawie budowy osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu, które trwało przez 10 miesięcy do września 2010 roku.

Palestyńczycy z pewnością nie przystąpią do rozpoczęcia rozmów pokojowych tak długo jak Izraelczycy będą prowadzić budowę nowych osiedli żydowskich na terenach okupowanych. Prezydent Mahmoud Abbas, wspierany przez Organizację Wyzwolenia Palestyny, odrzuca propozycje rozpoczęcia rozmów pokojowych argumentując, że nie będzie żadnych negocjacji dopóki Izraelczycy nie zaprzestaną budowy osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu. Dodatkowo, podważa się skuteczność rządu USA w przyszłych rozmowach pokojowych, a zwłaszcza przy podziale Jerozolimy. Jak Stany Zjednoczone mają zamiar przekonać Izrael do oddania części Jerozolimy, gdy nie są w stanie namówić Izraela do wstrzymania budowy osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu?

Amerykańskie wysiłki

Komplikujące się coraz bardziej relacje Stanów Zjednoczonych i Izraela oraz osobiste ambicje Baracka Obamy by doprowadzić do rozpoczęcia rozmów pokojowych Żydów z Palestyńczykami, zmusiły Biały Dom do podjęcia próby przekupienia rządu w Jerozolimie w celu wstrzymania budowy osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu4.

Długo negocjowany kontrakt na dostawę 20 wielozadaniowych samolotów F-35I z wykorzystaniem w przyszłości izraelskich podzespołów (m.in. stacja radiolokacyjna i system samoobrony), któremu sprzeciwiali się Amerykanie nie chcąc przekazać kluczowych technologii, został niespodziewanie podpisany na początku października. Zgodnie z umową, Izrael otrzyma 20 samolotów w wersji eksportowej dla sojuszników USA, z możliwością instalacji własnych komponentów w przyszłości. Podpisana umowa, wydaje się być wyraźnym ociepleniem w stosunkach dwustronnych, zwłaszcza po marcowym kryzysie, gdy swą wizytę do Izraela odwołał specjalny wysłannik Białego Domu na Bliski Wschód George Mitchell. Szczególnie godny uwagi jest fakt, że zakup 20 maszyn zostanie pokryty w całości przez amerykańskich podatników w formie bezzwrotnej pomocy wojskowej (Foreign Military Financing) rządu USA dla Izraela.

Ze względu na trwający wciąż impas w relacjach palestyńsko-izraelskich oraz odrzucenie propozycji przedłużenia moratorium na budowę osiedli żydowskich, na początku listopada z wizytą do Waszyngtonu udał się premier Binyamin Netanyahu. Według The Jerusalem Post, podczas rozmów z sekretarz stanu Hillary Clinton, amerykanie zaproponowali Izraelowi liczne korzyści dyplomatyczne i wojskowe w tym 20 darmowych(!) myśliwców F-35I, w zamian za 3-miesięczne moratorium na budowę osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu5.

Ambasador Izraela w Waszyngtonie Michael Oren przyznał, że jego rząd rozpatruje wstrzymanie prac na dwa, trzy miesiące, co powinno pozwolić na wznowienie rozmów pokojowych z Palestyńczykami. Jednakże, jak donosi portal Ynetnews.com premier Netanyah’u oświadczył, że nie przedstawi propozycji moratorium budowy nowych osiedli żydowskich swojemu gabinetowi, dopóki nie otrzyma od Białego Domu pisemnych gwarancji bezpieczeństwa. Według dziennika, Izrael żąda od USA deklaracji, że końcowe porozumienie pokojowe nie będzie zawierało możliwości powrotu palestyńskich uchodźców do Izraela. Z drugiej strony, według niektórych urzędników gabinetu premiera układ został już sfinalizowany: To tylko celowe zamieszanie; sztuczka by pokazać, że Netanyahu walczy. Nie siedzi się z (Hillary - przyp. A.Ś) Clinton przez siedem godzin. To tylko opowieści. Wszystko jest już podpisane i uzgodnione – stwierdza jeden z nich6.


Izrael, Stany Zjednoczone, Bliski Wschód

Ostatni rok napięć na Bliskim Wschodzie spowodowany Izraelskimi decyzjami o planie budowy osiedli żydowskich we wschodniej Jerozolimie czy też atakiem na flotyllę z pomocą humanitarną w którym zginęło 19 aktywistów, zdaje się pogarszać i tak już skomplikowaną sytuację państwa żydowskiego. Dodatkowo, coraz bardziej zaawansowany program nuklearny Iranu jak i pogorszenie relacji z Turcją, która odwołała swojego ambasadora oraz zamknęła swoją przestrzeń powietrzną dla izraelskich samolotów wojskowych, zdaje się coraz bardziej izolować Izrael i w tak już trudnym środowisku międzynarodowym.

Należy przypuszczać, że ustępstwa ze strony Amerykanów wobec Izraela nie są przypadkowe. Osamotnienie Izraela w dłuższej perspektywie, który w przypadku dostrzeżenia potencjalnego zagrożenia ze strony państw arabskich – а w szczególności Iranu, mógłby podjąć działania na własna rękę, mogłyby doprowadzić do konfliktu, który wyszedłby daleko poza Bliski Wschód. Świadome konsekwencji Stany Zjednoczone, pomimo trudności w negocjowaniu z Izraelczykami, silnie wspierają ich działania. Za przykład niech posłuży odrzucenie przez Kongres USA w bieżącym roku dwóch oddzielnych śledztw przeprowadzonych przez ONZ, które przytłaczająco udowodniły izraelskie zbrodnie wojenne podczas operacji w Strefie Gazy jak i nadużycie siły przez izraelskich komandosów podczas ataku na flotyllę z pomocą humanitarną. Barack Obama zapewniając wsparcie Izraelowi, określił śledztwa jako stronnicze, całkowicie lekceważąc stratę jaką poniósł w tym incydencie strategiczny partner USA w NATO – Turcja.

Publiczne wystąpienia tureckich przywódców odnośnie incydentu w którym śmierć poniosło 9 jej obywateli, silna krytyka amerykańskiego poparcia dla Izraela i nie wspieranie Turcji oraz większości krajów na świecie w sankcjonowaniu Izraela, negatywnie wpływają na interesy Waszyngtonu w regionie. Wspierając Izrael, Stany Zjednoczone świadomie lub też nie, poważnie nadszarpnęły swoje stosunki z Turcją jak i innymi krajami sympatyzującymi z Palestyńczykami, narażając swój status mediatora. Należy pamiętać, że z powodu incydentu z udziałem izraelskich komandosów, Egipt pozbawił obywatelstwa części Egipcjan żonatych z Izraelkami, które służyły w izraelskiej armii lub wyznają ideologię syjonistyczną – to chyba najlepiej oddaje atmosferę panującą wśród krajów na Bliskim Wschodzie.

Pomimo tego, ponad połowa Amerykanów wciąż uważa Izrael jako jednego z najważniejszych sojuszników. Według sondażu przeprowadzonego przez Rasmussen Reports w październiku 2010 roku, 56 % amerykanów uważa Izrael za sojusznika, podczas gdy 3 % postrzega ten kraj jako wrogi. 36 % społeczeństwa umieściłoby Izrael gdzieś pomiędzy wrogiem a sojusznikiem7. Jednakże, powyższe liczby jak i ostatnie wybory w Stanach Zjednoczonych, zdają się nie mieć szczególnego wpływu na izraelsko-amerykańskie stosunki. Według amerykańskiego ambasadora w Izraelu James’a B. Cunningham’а, pomimo widocznych różnic politycznych, Demokraci jak i Republikanie generalnie zgadzają się, że Stany Zjednoczone mają praktyczną oraz moralną odpowiedzialność by zapewnić efektywne przywództwo w świecie w XXI wieku. (…) obie partie zgadzają się, że nasze więzy z Izraelem są nie do podcięcia przez polityczne zmiany.

Podsumowując, należy stwierdzić, że tymczasowe trudności w porozumieniu się Jerozolimy z Waszyngtonem wynikają bardziej z politycznych obozów każdego z partnerów z osobna niż z rozbieżności interesów obu krajów. Dlatego też, można to określić mianem tymczasowego epizodu, który będzie trwał tak długo jak u władzy będzie gabinet Baracka Obamy i koalicyjny rząd Binyamin’а Netanyahu. Niepokojąca jest natomiast coraz większa radykalizacja rządu w Ankarze oraz powiększająca się przepaść w relacjach Turcji z Izraelem – sojuszu gwarantującego pokój na Bliskim Wschodzie. Biały Dom powinien przywiązywać większą uwagę do mentalności tureckich sojuszników, zwłaszcza, że ostatnio zostały przeprowadzone wspólne ćwiczenia wojskowe Turcji z Chinami – której samoloty dostały pozwolenie na przelot nad terytorium Iranu…

 
 
 
1 Należy przypomnieć, że rok temu 25 listopada 2009 roku Izrael zgodził się na 10-miesięczne wstrzymanie prac nad budową osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu, bez uwzględnienia Wschodniej Jerozolimy
 
2 Janine Zacharia, U.S. condemns Israel's plans to build housing in east Jerusalem, Washington Post, 10 marca 2010.
 
3 Peter Grier, US-Israel relationship is as tight as ever, Obama and Netanyahu say, The Christian Science Monitor, 06.06.2010.
 
4 Karin Laub, Peace Talks Stalled: Israeli Settlers Keep Building, So Palestinians Refuse Negotiations, The Huffington Post, 02.10.2010.
 
5 Yaakov Katz, Second squadron of F-35s is an offer hard to refuse, The Jerusalem Post, 15.11.2010.
 
6 Attila Somfalvi, Israel demands written US guarantees before freeze, Ynetnwes.com, 16.11.2010.
 
7 56% Still Consider Israel a U.S. Ally, Rasmussen Reports, 04.11.2010.
 
 

Reklama