Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


"Australijskie reguły" - australijskie wady?

Autorzy: 
Joanna Rzońca
„Australijskie reguły” (Australian Rules) Paula Goldmana powstały w 2002 roku. Film przedstawia współczesną australijską rzeczywistość niewielkiego miasteczka gdzieś na prowincji Australii Południowej.
Społeczność miasteczka, mimo oficjalnego równouprawnienia jest wyraźnie podzielona na białych mieszkańców skupionych w „centrum” miejscowości i czarnych zamieszkujących miejscowy Aboriginal Land (coś na kształt siedliska w buszu, rezerwatu). Aborygeni ukazani w filmie nie posiadają tradycyjnych, kojarzących się z rdzennymi mieszkańcami Australii atrybutów – są bardzo współcześni, a jedynym aborygeńskim elementem, który ich charakteryzuje (oprócz kwestii dyskryminacji), jest wyjątkowo duże znaczenie więzów rodzinnych, które są spoiwem tej społeczności.
 
Australijskie współzawodnictwo

„Australijskie reguły” opierają się na metaforze rozgrywek sportowych – w miasteczku działa pół-amatorska drużyna uprawiająca typowo australijski sport Australian Rules Football, będący połączeniem rugby, futbolu amerykańskiego i piłki ręcznej. Do tego właśnie sportu nawiązuje tytuł tego obrazu. Film też odwołuje się do jednego z najważniejszych elementów australijskości, mianowicie do współzawodnictwa. Reżyser, Paul Goldman obala tu australijski mit uczciwej, opartej na czystych zasadach rywalizacji, w której najważniejsze są umiejętności zawodnika, a nie jego społeczne i rasowe pochodzenie.

 
W życiu codziennym australijskiej prowincji, współzawodnictwem rządzą zgoła inne reguły. Aborygeńscy członkowie miejscowej drużyny, między innymi Tłuk (Dumby Red), przyjaciel głównego bohatera – Blackie’go (Gary’ego Blacka), są jej podporą i bardzo dobrymi zawodnikami. Ich sukcesy jednak ignorowane są przez władze klubu i pomijane przy rozdzielaniu tradycyjnie wręczanych nagród (na przykład dla najlepszego zawodnika meczu). Sytuacja ta prowadzi do rozczarowań, konfliktów, wreszcie agresji. Obraz Goldmana porusza jeszcze jeden ważny problem społeczny – duży wskaźnik przestępczości wśród autochtonów. W czasie któregoś z treningów, następuje aresztowanie jednego z aborygeńskich zawodników drużyny, a rozgoryczony niesprawiedliwym potraktowaniem Tłuk bierze wraz z ojcem udział w rabunku na dom Blackie’go, podczas którego zostaje zastrzelony przez ojca swojego przyjaciela.

„Takich rzeczy po prostu się nie robi”

Nieoficjalne, aczkolwiek praktykowane w miasteczku reguły dają się Blackie’mu we znaki, gdy między nim a siostrą Tłuka, Clarence, rodzi się uczucie. W rozmowie ze swym przyjacielem, starszym już mężczyzną, Darcy’m, Blackie dowiaduje się, że mieszane małżeństwa zdarzają się tylko w większych miastach, natomiast w jego rodzinnym miasteczku nigdy taki mezalians nie zostałby zaakceptowany, gdyż „takich rzeczy po prostu się nie robi”. Jego związek z Clarence mógłby być uznany przez lokalną społeczność tylko na zasadzie nieoficjalnej, przy czym Clarence musiałaby funkcjonować jako gin Blackie’go. Słowo to początkowo oznaczało w Australii po prostu czarną kobietę. Z czasem zaczęło nabierać cech pejoratywnych, gdyż używane było do określenia branek białych osadników i poszukiwaczy złota, które spełniały w ich życiu jedynie seksualne funkcje i traktowane były jak rzeczy lub hodowlane zwierzęta. Ojciec Blackie’go, który widzi go razem z dziewczyną, w napadzie wściekłości, podczas którego bije syna, nazywa Clarence właśnie gin, czemu ostro protestuje Blackie.

Ciemna strona Australii – zburzenie mitu o raju na Ziemi

Rodzinny dom Blackie’go to nagromadzenie niemal wszystkich negatywnych australijskich cech. Dominuje w nim ojciec chłopaka, który jest najbardziej wulgarnym wcieleniem ockera (stereotypowe, slangowe określenie Australijczyka) – na pierwszym miejscu stawia on swoich mates, z którymi spotyka się co wieczór przy kuflu z piwem zostawiając prowadzenie domu żonie, której (tak jak i zresztą dzieciom) od czasu do czasu „przyłoży” dla utrzymania dyscypliny. Ten stan rzeczy symbolicznie zobrazowany jest za pomocą ojcowskiej czekolady leżącej w lodówce, która ukazana jest jako przedmiot nietykalny dla reszty rodziny.

 
Przełamanie tego tabu, na jakie decyduje się poruszony śmiercią Tłuka Blackie, powoduje ostrą konfrontację między ojcem a synem, a w konsekwencji opuszczenie domu przez ojca i tym samym upadek jego dominacji. Jednak Blackie zwycięża tylko w połowie – nie przywróci już życia Tłukowi, nie widzi też szans na odmianę społecznych relacji w rodzinnym miasteczku i decyduje się wraz z Clarence na wyjazd do dużego miasta. Pod koniec filmu dowiadujemy się, że drużyna przestała istnieć, a Aborygeni przestali odwiedzać miasteczko – istniejący już podział społeczny jeszcze wyraźniej się pogłębił. Ostatnie, radosne w swej wymowie ujęcia kąpieli w oceanie są opatrzone gorzką refleksją Blackie’go, że dla niego i Clarence oraz dla ich „zakazanego” uczucia nigdy nie było i nadal nie ma tu miejsca. Film, mimo końcowego triumfu uczucia, którego nie zdołały zniszczyć nawet dramatyczne wydarzenia, ma pesymistyczną wymowę społeczną i burzy obraz Australii jako wielokulturowego i wieloetnicznego raju na Ziemi.

Reklama