Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Amerykanie są narodem dłużników

Autorzy: 
Jacek Spendel
Opieka medyczna, ustawa klimatyczna, wydatki na wojsko, to elementy nieprzerwanego łańcucha działań opartych na finansowaniu deficytu. Nie sądzę, aby gospodarka mogła się podźwignąć, jeśli nadal będziemy upierać się przy tych rozwiązaniach – mówi w rozmowie ze „Stosunkami Międzynarodowymi”, amerykański kongresmen, „champion wolności” Ron Paul.
SM: Powszechna służba zdrowia, pakiet stymulacyjny, ustawa klimatyczna.. Czyżby prezydent Obama próbował tworzyć kolejny Nowy Ład?
 
- Ron Paul: Nie, to tak naprawdę jest bardzo stary ład. Czasem myślę, że zamiast New Dealu, Amerykanie doświadczają raw dealu (Raw Deal- (ang.) gorsze traktowanie). Demokraci od lat popełniają te same błędy. To samo z resztą dotyczy Republikanów. Oni co prawda znacznie więcej mówią o ograniczeniu ogromnej biurokracji, ale przecież sami zrobili bardzo niewiele, żeby to zmienić. Rozbudowali rząd i złe programy ekonomiczne. Różnica polega na tym, że Demokraci i Obama są bardziej wiarygodni w tym co robią, bo oni naprawdę wierzą w słuszność podejmowanych przez siebie działań.
 
I właśnie dlatego stan gospodarki nie ulega żadnej poprawie. I nie może ulec skoro wprowadzane rozwiązania są tak naprawdę prostą konsekwencją działań, które doprowadziły do obecnego bałaganu. Opieka medyczna, ustawa klimatyczna, wydatki na wojsko, to właśnie elementy nieprzerwanego łańcucha działań opartych na finansowaniu deficytu. Nie sądzę, aby gospodarka mogła się podźwignąć, jeśli nadal będziemy upierać się przy tych rozwiązaniach.
 
- A może jest tak, że Amerykanie chcą wreszcie robić to, co inne kraje, i dlatego postawili na program aktywnej roli rządu w gospodarce?
 
- Nie sądzę. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy narodem wierzycieli. Staliśmy się narodem dłużników i jesteśmy winni innym pieniądze. Ciekawe, że duża część Amerykanów nadal spogląda na Chiny nieco z góry. A przecież właśnie dzięki Chinom jesteśmy w stanie przetrwać. Kraj ten stał się naszym bankierem i pożycza nam nasze pieniądze. Tkwi w tym pewna ironia, ale niestety taki stan rzeczy nie może potrwać długo, jeżeli nie zmieni się polityka naszego kraju.
 
- Miliony ludzi protestują przeciwko polityce Obamy na tzw. wiecach „Tea Party”, Rand Paul (syn Rona Paula- red.) i Peter Schiff (doradca ekonomiczny Rona Paula - przyp. red) startują w przyszłorocznych wyborach do Senatu, pojawia się coraz więcej oddolnych inicjatyw. Dzięki Panu i Pana kampanii ruch wolnościowy w USA rośnie w siłę. Czy uważa Pan, że może to w najbliższej przyszłości zmienić Amerykę, lub przynajmniej Partię Republikańską?
 
- Miejmy taką nadzieję. I niestety jest to swego rodzaju wyścig z czasem. Jeśli w przyszłości ma nas czekać naprawdę poważny kryzys gospodarczy, nie jesteśmy na to przygotowani, gdyż wciąż kontynuujemy to, co robiliśmy do tej pory. Rzeczywiście od jakiegoś czasu rośnie zainteresowanie moimi poglądami. Szczególny oddźwięk znajduje to na kampusach uniwersyteckich. Jednak trudno się spodziewać, aby to, co głosimy zostało przetłumaczone na język realnej polityki i konkretnych zmian w polityce rządu. Kiedy mówimy o istocie wolności, wolności ekonomicznej i osobistej oraz zmianie stylu rządzenia, nie trafia to niestety do większości Republikanów. Trafia natomiast do młodych i niezależnie myślących ludzi, którzy rozumieją istotę problemu. Ruch wolnościowy inspiruje zatem młodych i niezależnych ludzi, niekoniecznie wywodzących się ze środowiska republikanów. Mogę się zatem cieszyć dużym poparciem, ale niekoniecznie wśród tych, którzy biorą udział w republikańskich prawyborach.
 
- Głównym bodźcem Pana działań w Kongresie jest Ustawa o Rezerwie Federalnej. Czy mógłby Pan krótko wyjaśnić w jaki sposób Rezerwa Federalna (FED) ponosi odpowiedzialność za kryzys gospodarczy i dlaczego tak ważne jest, aby ujawnić wszelkie kulisy jej działania?
 
Współpraca: Anna Bertowska
 

Całość wywiadu w najnowszym numerze Miesięcznika "Stosunki Międzynarodowe". KUP ON-LINE

 

Reklama