Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Amerykańska armia przyjazna homoseksualistom

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Krzysztof Kołaski

We wrześniu nastąpił wielki przełom w Stanach Zjednoczonych. Władze kraju zdecydowały, że tzw. „jawni” homoseksualiści i biseksualiści będą mogli służyć w wojsku bez obaw o konsekwencje służbowe. „Coming out” nie będzie już skutkował wydaleniem ze służby. Ponadto ogłoszono, że osoby, które zostały wcześniej wyrzucone z powodu odmiennej orientacji seksualnej, będą mogły ponownie ubiegać się o przyjęcie do armii.

 


Koniec z „Don’t ask, Don’t tell”


W latach wcześniejszych w amerykańskich siłach wojskowych obowiązywała zasada DADT – Don’t ask, Don’t tell. Taką politykę resort obrony stosował w latach 1993-2010. Wprowadziła ją administracja Billa Clintona. Zgodnie z regułą każdy, kto "demonstrował skłonność lub zamiar zaangażowania się w aktywność homoseksualną" miał zakaz odbywania służby w armii Stanów Zjednoczonych. Argumentowano, że osoby o odmiennych skłonnościach seksualnych będą zagrażać standardom dyscypliny i porządku oraz jedności formacji militarnych, które stanowią podstawę funkcjonowania wojska.


Funkcjonowanie DADT opierało się na powszechnej postawie dowódców, którzy unikali pytań odnośnie preferencji seksualnych podległych im żołnierzy. Z kolei homoseksualiści i osoby biseksualne nie mogły zdradzać tego faktu wśród swoich kolegów. W ten sposób konsekwencje ponosili jedynie ci, którzy epatowali swoją seksualnością i otwarcie wchodzili w relacje homoseksualne. Szacuje się, że w ciągu 17 lat obowiązywania zasady Don’t ask, Don’t tell prace w wojsku USA utraciło 14-17 tysięcy osób.


Od kilku lat Partia Demokratyczna starała się zmienić powyższe zapisy, noszące ich zdaniem znamiona dyskryminacji. W 2005 i 2007 roku demokraci nie posiadali jednak odpowiedniej większości w Kongresie. Zapowiedź zmian znalazła się także w programie wyborczym Baracka Obamy w 2008 roku. DADT stało się jednym z głównym tematów poruszanych przez organizacje walczące o prawa mniejszości. Związane z nią zagadnienia i problemy pojawiły się także kilkakrotnie w produkcjach filmowych, takich jak G. I. Jane czy Soldier’s Girl.


Nowy Ład w wojsku


Ustawa znosząca obowiązek ukrywania swoich preferencji przez homoseksualistów i osób biseksualnych służących w Siłach Zbrojnych USA została przegłosowana w grudniu 2010 zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie. Demokratyczny senator Ron Wyden mówił w debacie: ” Nie obchodzi mnie, kogo kochacie, jeśli kochacie swój kraj na tyle, żeby ryzykować dla niego życie”. W zasadzie był to ostatni moment, kiedy można było uchwalić nowe regulacje, gdyż wyniki ostatnich wyborów do Kongresu jasno wskazywały, że demokraci utracą swoją dominującą pozycję. Barack Obama dokładnie 22 grudnia 2010 podpisał ustawę, która stała się w ten sposób obowiązującym prawem.


Wymagane było jednak, aby jeszcze przed faktycznym wejściem w życie omawianych zmian, zostały zorganizowane specjalne szkolenia dla wojska, który pozwolą przygotować żołnierzy do życia i funkcjonowania zgodnie z nowymi przepisami. Według oficjalnych danych ten warunek został już spełniony. Na dzień dzisiejszy, 97% amerykańskich wojskowych zostało przeszkolonych, więc urzędnicy ogłosili, że armia jest gotowa na wkroczenie w nową rzeczywistość.


W trakcie prac nad ustawą, resort obrony doszedł do wniosku, że właśnie zamiatanie „pod dywan” kwestii homo- i biseksualizmu, a nie obecność gejów i lesbijek, obniżała morale armii. Przykładem może tu być sprawa szeregowego Bradley’a Manninga, który wykradł i przekazał portalowi Wikileaks setki tajnych informacji wojskowych. Otóż okazało się, że ten 24-letni żołnierz także jest gejem i jego działania były po części spowodowane narastającą frustracją. Manning nie zgadzał się z prowadzoną w armii polityką wobec mniejszości seksualnych.


Departament Obrony prowadził także na szeroką skalę badania, czy zmiana prawa nie będzie zbyt ryzykowna i szkodliwa dla wojska. Sporządzone raporty i analizy jasno wskazują, że nowe przepisy nie odbiją się negatywnie np. na ilości rekrutów corocznie zgłaszających się do służby. Dlatego też długo oczekiwana przez wielu ustawa mogła w pełni swego brzmienia wejść w życie. „Był już najwyższy czas, żeby zamknąć tę kartę naszej historii” - oświadczył 18 września 2011 w swoim wystąpieniu prezydent Obama.


Ponadto, ważne wydarzenia z punktu widzenia stosunków panujących w wojsku miało miejsce 7 września bieżącego roku. Wtedy to urzędnicy administracji USA zezwolili na rozprowadzanie w bazach i jednostkach wojskowych na całym świecie, magazynu o tematyce homoseksualnej. Pierwszy numer „OutService” trafił do czytelników 20 września i zawierał m.in. zdjęcia i reportaże na temat 100 homoseksualistów, którzy służą w armii amerykańskiej.


Wkrótce po wejściu ustawy anty-dyskryminacyjnej w życie, hitem Internetu stał się publiczny „coming out” amerykańskiego wojskowego służącego w bazie w Niemczech. Żołnierz o imieniu Jimmy skorzystał z możliwości i publicznie ogłosił swojej rodzinie oraz towarzyszom z armii, że jest gejem. Nagranie pokazujące jego telefoniczną rozmowę z ojcem w krótkim czasie obejrzało ponad 1,2 mln internautów.


Od wielkiego zachwytu po miażdżącą krytykę


Zdaniem ekspertów, zniesienie zasady „Don’t ask, don’t tell” zakończyło „cywilizacyjne” przemiany w amerykańskiej armii. Zapoczątkował je prezydent Thruman, znosząc w 1948 roku segregację rasową i dopuszczając do służby czarnoskórych żołnierzy. Przez 63 lata wojsko przechodziło różne zmiany, aby stać się strukturą, której celem jest działanie na rzecz bezpieczeństwa narodowego. Struktury, gdzie członkowie współpracują ze sobą bez względu na występujące między nimi różnice w kwestiach politycznych czy światopoglądowych. Obecna zmiana jest porównywana właśnie z reformą Thrumana - także ma wprowadzić nowe porządki w wojsku.


W środowiskach homoseksualnych i organizacjach walczących o prawa mniejszości zapanowała atmosfera wielkiego święta. Odbyło się wiele hucznych imprez, na których świętowano wprowadzone zmiany. Mówiono o elementarnej sprawiedliwości, którą wreszcie udało się osiągnąć i umocnić za pomocą nowego aktu prawnego. Przedstawiciele Servicemembers Legal Defense Network, związku walczącego o prawa gejów i lesbijek w armii, określili to wydarzenie mianem „przełomowego dnia dla całej organizacji i narodu”.


Oczywiste jest jednak, że nowe regulacje spotkały się także ze sprzeciwem pewnych bardziej konserwatywnych społecznościach. Nie wszyscy Amerykanie cieszą się z tak radykalnej zmiany. Zdaniem konserwatywnej fundacji Family Reseach Council taka nowelizacja prawa spowoduje liczne kłopoty w armii, która nie jest gotowa na tak daleko idące reformy. Tony Perkins, prezes FRC, sugeruje, że wojsko nie jest miejscem do propagowania skrajnie liberalnych postaw i przez to zdolność bojowa sił amerykańskich może zostać znacznie osłabiona.


Swoje wątpliwości przekazują mediom także inni byli żołnierze. W imieniu szerszej grupy weteranów występuje były Sekretarz Marynarki USA John Lehman, który swoją opinie przedstawił na łamach rocznika „Proceedings” wydawanego przez US Navy Institute. Stwierdził, że „polityczna poprawność” zaczęła górować nad ważniejszymi potrzebami występującymi w wojsku. Zdaniem tego byłego pilota myśliwców, stosowana obecnie polityka w armii stoi w sprzeczności z jej podstawowym celem, jakim jest „tworzenie wojowników” i budowanie w nich zdolności do walki.


Krytycy nowej ustawy boją się także potencjalnych konfliktów między żołnierzami w koszarach, jakie mogą się pojawić w związku z funkcjonowaniem liberalnych przepisów odnośnie gejów czy lesbijek. Otwarte postawy dotyczące preferencji mogą być mylnie odbierane przez innych i prowadzić do zaburzeń jeśli chodzi o standardy moralności, porządku i dyscypliny w armii. Emerytowani generałowie w swoich protestach używają bardzo mocnego języka i piszą w liście otwartym do Obamy, że nie ma on prawa „zmuszać żołnierzy do mieszkania z homoseksualistami pod jednym dachem”. Oskarżają prezydenta, że kieruje się bardziej kalkulacjami politycznymi niż amerykańską racją stanu.


Powołują się oni także na postawę Billa Clintona, swego rodzaju guru lewicy amerykańskiej, w tym temacie. Mimo liberalnych poglądów, cały czas był on wierny zasadzie „don’t ask, don’t tell”, a po upływie dwóch kadencji urzędowania w Białym Domu jawnie stwierdził, że obecnośc homoseksualistów w armii niesie za sobą duże ryzyko. Nie ma żadnej gwarancji, że ustawa antydyskryminacyjna rozwiąże ten problem, a być może nawet też nastąpi jego eskalacja. Same badania czy szkolenia nie odzwierciedlają w 100% prawdziwego życia, więc nie można być pewnym reakcji wojskowych na otwartych gejów i lesbijki jako współtowarzyszy służby.

Z pewnością temat homoseksualistów w armii jeszcze długo będzie gościł na czołowych miejscach wśród tematów społecznych w Stanach Zjednoczonych. Jednak żadne dyskusje nie zmienią faktu, że nowe prawo już obowiązuje. Żołnierze o odmiennej orientacji seksualnej mogą publicznie ogłosić swoje preferencje, a ich koledzy muszą zaakceptować istniejący stan rzeczy. Koleżaństwo, partnerskie układy i wzajemne zaufanie w walce niekiedy będzie trzeba jednak budować na nowo. Władze zastrzegają także, że w przyszłości sytuacja może ulec zmianie tzn. preferencje dla osób homoseksualnych mogą zostać cofnięte. Zobaczymy więc, czy nowa ustawa będzie faktycznym przełomem jeśli chodzi o sytuację gejów i lesbijek w armii czy też stanie się jedynie kilkuletnim epizodem, który nie zapisze się ważnymi zgłoskami w historii armii amerykańskiej.
 

Reklama