Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


Afrykańskie odrodzenie

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Luiza Działowska
Statua z brązu półkilometrowej wysokości stanęła w Dakarze, na najbardziej wysuniętym na Zachód miejscu Afryki. Kobieta, mężczyzna i dziecko przedstawieni w socrealistycznym stylu wychodzą z wulkanu. Prezydent Abdoulaye Wade – pomysłodawca i projektant pomniku zażądał dla siebie 35% dochodu z atrakcji. Oumar Sarr, rzecznik liberalnej partii Rewmi, powiedział, że Senegalczycy będą tak dumni z pomnika, jak Ateńczycy wówczas gdy Perykles budował Akropol.
 
 
Pomnik Afrykańskiego Odrodzenia ma według prezydenta Wade'a ma symbolizować wyjście Afryki z długich wieków ignorancji, nietolerancji i rasizmu. Dla wielu stał się jednak symbolem kontrowersji wokół sposobu zarządzania krajem przez Wade'a. Pomnik został zaprojektowany przez niego osobiście i przedstawia muskularnego mężczyznę z rozpostartymi ramionami obejmującego półnagą kobietę i trzymającego w górze dziecko. Cała grupa wychodzi z wulkanu. Dziecko wskazuje na morze. Rodzina nie wygląda na senegalską, lecz to nawet dobrze – w Senegalu i tak nie ma wulkanów.
 
 
Cała ta kompozycja nieodparcie kojarzy się ze sztuką socrealizmu. W tym kontekście, jest znamienne, że zatrudnieni do wybudowania statuty zostali budowniczy z Korei Północnej, z Mansudae Art Studio w Pyongyangu. Ta decyzja motywowana był doświadczeniem tych artystów w dziedzinie obróbki brązu  W kraju, gdzie sztuka specyficznie afrykańska kwitnie, wykorzystanie innych wzorców estetycznych, jest niezrozumiałe i zostało fatalnie odebrane przez społeczność. Przykładem jest rozgoryczenie Joelu Dussy Falla właściciela popularnej dakarskiej galerii sztuki: ”Nie rozumiem, dlaczego nie mieliśmy afrykańskiego artysty”. W rządzie zwraca na to uwagę Abdoulaye Elimane Kane, lider opozycyjnej Partii Socjalistycznej i były minister kultury. Twierdzi, że podczas jego podróży po Korei Północnej widział dzieła przypominające mu pomnik Odrodzenia Afryki, który nie ma wiele wspólnego ze sztuka afrykańską. 
 
Na domiar złego postacie na pomniku są półnagie, co kłóci się z  poczuciem wstydu muzułmanów stanowiących 94% ludności. Imamowie zwracają uwagę, na niestosowność faktu, że ludzie przybywający samolotem do Dakaru, jako pierwszą rzecz w Senegalu ujrzą nieskromnie odzianych ludzi. Przeszkadza im również sam fakt, że przedstawienie figuralne, zakazane przez Koran ma być symbolem muzułmańskiego miasta i państwa. 
 
Islam mający znaczne wpływy w Senegalu znacznie różni się od ortodoksyjnego islamu znanego z krajów arabskich. Jest oparty na sufizmie, niektóre odłamy tolerują np. palenie konopii indyjskich – w szczególności odłam Muridijji zwany Baye Fall. Wszystkie też nie mają nic przeciwko odsłoniętym twarzom kobiet mającym w tym kraju tradycyjnie wysoką pozycję. Są na pewno w stanie zmobilizować rzesze ludzi, zdolnych sparaliżować miasto. 
 
Przedstawiciele największych bractw – Murridija, Tidżanija, Lahinijja i Kadirijja wykorzystują największe, piątkowe zgromadzenie religijne by rozpocząć kampanię przeciwko obrazoburczemu pomnikowi. Ciekawy jest fakt,  że ten sam prezydent, Abdoulaye Wade, dzień po zaprzysiężeniu pojechał do Touby – Świętego miasta najpopularniejszego w Senegalu bractwa – Murridiji. Odnowił tam przysięgę wierności następcy założyciela bractwa, Amadou Bamby (postaci żywo czczonej w całym Senegalu). Na dodatek kandydat, z którym wygrał Wade pochodził z bractwa Tidżanijja – o podobnej ilości zwolenników co Muridijja i zrzeszającego raczej biedniejsze warstwy społeczeństwa. Zostało to uznane przez publicystów i naukowców za naruszenie konstytucyjnej laickości państwa.  Teraz jednak, ci sami  imamowie, dla których Wade się im naraził, urządzają protesty przeciwko jego projektowi. Mało prawdopodobne by udało się coś zdziałać – protesty zaczęły się gdy prace miały się już ku końcowi. 
 
Jeszcze więcej kontrowersji budzi ekonomiczna strona przedsięwzięcia. Pomnik ma kosztować wg większości źródeł około 27 mln $, co jest olbrzymią sumą jak na ten dość biedny kra. Na dodatek zysk z atrakcji zostanie podzielony – 35 % dla prezydenta jako pomysłodawcy i projektanta za „prawa autorskie”, a 65% dla państwa. Dakarscy publicyści zwracają jednak uwagę, że prezydent nie powinien pobierać dodatkowych pieniędzy za pełnienie urzędu, na którym już przysługuje mu pensja. Nawet jeśli miałby prawo żądać czegoś za projekt to powinna być to jednorazowa opłata – a nie wysoki procent od budowli wybudowanej za państwowe pieniądze. Prezydent twierdzi, że jego 35% i tak wróci do ludzi za pośrednictwem organizacji charytatywnych pomagających najbiedniejszym. Mimo to, pieniądze budżetu państwa powinny być przeznaczone raczej na pełnienie jego funkcji tak, by problem nędzy był ograniczony.
 
Socjolog z Dakarskiego Uniwersytetu imienia Szejka Anta Diopa, Djiby Diakhate zwraca uwagę, że Senegal przechodzi dotkliwy kryzys, ekonomia umiera, a ludzie często nie mają nic do jedzenia. W tych okolicznościach, lepszym wyjściem byłoby pomóc ludziom przeżyć zamiast wydawać pieniądze na atrakcje turystyczne i prestiż.
Podobną opinię żywi Amadou Camara, znany senegalski ekonomista. Pomnik ma być afrykańskim cudem na miarę wieży Eiffela i Statui Wolności – od tej ostatniej ma być trochę wyższy. Jednak jak zauważa Camara, Francuzi i Amerykanie budowali je po dopiero po wykształceniu systemu zdolnego zaspokoić podstawowe potrzeby społeczeństwa.
 
Na te trzeźwe konkluzje rząd odpowiada, że pieniądze na realizację inwestycji uzyskał poprzez sprzedanie państwowej, nie używanej ziemi i żadne wpływy z podatków nie zostały wydane na ten cel. Wg wyżej wspomnianego Camary, nie ma jednak powodu, dla którego te dodatkowe pieniądze miałyby być użyte akurat na zrealizowanie prezydenckiej ambicji, a nie np. na choćby poprawę sytuacji w szpitalach, do których trzeba przychodzić z własnymi lekami i strzykawkami. 
 
Sposób finansowania pomnika przypomina poprzednie prezydenckie inwestycje, których los raczej nie nastraja optymistycznie. Promenada z palmami wzdłuż wybrzeża w Dakarze została zalana podczas ostatniej pory deszczowej aż do poziomu samochodowych szyb, a ekskluzywny hotel z basenem olimpijskim jest praktycznie niedostępny dla przeciętnego Senegalczyka ze względu na wygórowaną cenę (nawet jak na warunki polskie byłaby ona wygórowana). Inne planowane inwestycje osiemdziesięcioletniego już prezydenta, to największy teatr Zachodniej Afryki i Muzeum Czarnej Cywilizacji (Państwowe Muzeum w Dakarze raczej nie cieszy się popularnością). Ten rozmach byłby pewnie godny podziwu, gdyby nie brak podstawowej infrastruktury w kraju.
 
Sam model rodziny przedstawiony na pomniku jest mało senegalski – w tej muzułmańskiej społeczności najczęściej mężczyźni mają po kilka żon (do czterech) i bynajmniej nie poprzestają na jednym dziecku. Według wcześniejszych opisów projektu pomnika, które prezydent Wade zdradził prasie, rodzice mają symbolizować Europę i Amerykę, a dziecko uniesione w górę i wskazujące na morze to alegoria Afryki, wyrosłej pod opieką dwóch powyższych.
Wade czwartego kwietnia, w senegalskie święto niepodległości powiedział, że chciał „oblec w ciało odrodzenie Afryki, tak by ludzie wiedzieli, że przeszliśmy przez prawie sześć wieków ciemności a teraz zwracamy się ku światłu”. Dla jego krytyków, takich jak Kane, pomnik to raczej symbol absolutnej władzy prezydenta, który nie musi z nikim konsultować swych działań. 
 
Pozostaje mieć nadzieję, że pomnik będący grzechem z punktu widzenia demokracji, ekonomii i islamu zostanie efektywnie wykorzystany i przyniesie napływ turystów. Z naszych polskich doświadczeń wiemy, że można się przyzwyczaić nawet do socrealistycznego potworka w centrum stolicy, podarowanego przez Wielkiego Brata.
 

Reklama