Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


13 wojen i jedna

Autorzy: 
Andrzej Kozłowski

Wojny od dawna fascynują i wzbudzają zainteresowanie. Przez długi czas głównym źródłem czerpania wiedzy na temat różnych konfliktów były relacje uczestników bitew. Dopiero rozwój technologiczny i skonstruowanie aparatu fotograficznego pozwoliły na spojrzenie na wojnę z innej perspektywy, a także wiązały się z narodzinami nowego zawodu – fotoreportera wojennego. Jak naprawdę wygląda ten zawód? O tym Czytelnik przekona się za sprawą książki Krzysztofa Millera „13 wojen i jedna”, w której spisał on swoje bogate doświadczenie zawodowe.

Autor miał możliwość fotografowania najważniejszych konfliktów końca XX wieku. Współpracował z „Gazetą Wyborczą”, był też laureatem wielu nagród oraz jurorem w najbardziej prestiżowym konkursie fotograficznym World Press Photo. Jego książka liczy 305 stron i składa się ze wstępu, 9 rozdziałów, z czego ostatni pełni rolę epilogu.

Miller dokładnie nie wyjaśnił powodu, dla którego stworzył tę pracę, aczkolwiek stwierdził, że napisał ją dla „zgrywy”. Z jego osobistych zapisów na końcu pracy można wywnioskować, że chciał on się podzielić z czytelnikiem swoimi emocjami, tak pozytywnymi jak i negatywnymi, które przeżywał w trakcie uczestnictwa w różnorodnych konfliktach zbrojnych. Jego zdjęcia są wspaniałe, ale trudno za pomocą fotografii oddać emocje, które się czuło podczas ich tworzenia. Próba wyjaśnienia swych uczuć jest niezwykle udana.

Praca ta umożliwia czytelnikowi spojrzenie z zupełniej innej perspektywy na najważniejsze wydarzenia historyczne lat 80- tych i 90-tych, począwszy od wojen i konfliktów w Gruzji i Czeczeni poprzez rewolucje w Czechosłowacji i Rumunii. Miller relacjonuje konflikt w Gruzji, opisując ostatnie chwile prezydenta Zwiada Gamsachurdii, po czym akcja przenosi się w góry na granicy abchasko-gruzińskiej, gdzie toczy się wojna. Nie brakuje tutaj sytuacji zabawnych. Choćby tej, gdy strażnicy graniczni z Abchazji nie mogą wpuścić reportera do swojego kraju z powodu braku stempelka do pieczątek w paszporcie, ponieważ dopiero co uchwalono niepodległość republiki. Miller opisuje też chwile grozy, kiedy lądowisko dla śmigłowców, z którego wystartowała jego maszyna, zostało zajęte przez wroga.

Przedstawiane na kartach książki historie to nie tylko sama wojna, ale również takie kwestie jak sposób dotarcia do otoczonego przez Rosjan Groznego czy też porównanie rewolucji w Czechosłowacji i Rumunii. Miller opisuje też swoje przygody na Czarnym Lądzie, w Rwandzie czy Kongu. Przedstawienie dużej liczby tych podróży powoduje, że książka ma też wartość edukacyjną ponieważ autor będąc w wielu krajach i poznając miejscowe zwyczaje, często dostarcza nam informacji na ich temat, których nie znajdziemy w standardowych publikacjach.

We wszystkich relacjach Millera przeplatają się elementy humorystyczne z tymi śmiertelnie poważnymi. Poznajemy zachowania zwykłych ludzi i funkcjonowanie społeczeństwa w strefie ogarniętej wojną. Autor przytacza chociażby wzruszającą historię małego Czeczena, który zarabiał pieniądze fotografując rosyjskich żołnierzy w Groznym. Ciekawy jest również ostatni rozdział pracy stanowiący jej epilog, w którym Miller tłumaczy wpływ wzrostu popularności mediów społecznościowych na wykonywany przez niego zawód.

Omawiana książka pozwala również na zaznajomienie się z tajnikami pracy reportera wojennego oraz uświadamia czytelników, jakiego poświęcenia wymaga zdobycie dobrego zdjęcia lub materiału. Miller bardzo często podczas swoich podróży towarzyszył walczącym żołnierzom, przez co jedyną rzeczą, która odróżniała go od nich było narzędzie pracy - zamiast karabinu aparat. Czasami jak np. w Czeczeni był bliski śmierci z tego powodu, iż został uznany za żołnierza wroga. Z relacji Millera wyłania się obraz pracy reportera, jako niezwykle trudnej, niebezpiecznej, wymagające mocnej psychiki. W tym zawodzie nie ma miejsca dla mięczaków czy osób o słabych nerwach. Dla amatorów fotografii również znajdzie się kilka interesujących informacji, ponieważ autor opisuje techniczne aspekty swojego zawodu często tłumacząc, dlaczego użył takiego obiektywu a nie innego, czy zajął taką a nie inną pozycję do zrobienia zdjęcia.

Książka Millera jest bardzo przystępną w odbiorze lekturą, którą czyta się z przyjemnością dzięki prostemu językowi, którym operuje autor. Dynamika książki została dodatkowa podkreślona poprzez używanie krótkich zdań i równoważników zdań. Warto podkreślić, że autor zachowuje obiektywizm w swoich relacjach nie opowiadając się po żadnej stronie konfliktu.

Podsumowując szczerze polecam książkę „13 wojen i jedna”, bowiem to doskonała praca, niesamowicie wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Dzięki niej mamy okazję zobaczyć najważniejsze wydarzenia końca XX wieku okiem korespondenta wojennego oraz dowiedzieć się wielu interesujących informacji na temat jego pracy. Jednym z wniosków z tej pracy może być to, że zawód wykonywany przez Millera jest tak samo ciężki i niebezpieczny jak żołnierza na wojnie. Same zaś konflikty zbrojne jawią się jako wielka ludzka tragedia, w której nie tylko giną ludzie, ale również niszczony jest dorobek wielu wielkich cywilizacji.

Krzysztof Miller „13 wojen i jedna”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013, s. 307.
 

Tags:

Reklama