Newsletter "Stosunków Międzynarodowych"

dostarcza 
Podaj swój adres e-mail:


„Żadnych złudzeń panowie”, czyli co powiedział Kasjanow

Działy Artykułu: 
Autorzy: 
Katarzyna Rytko

Michaił Kasjanow, jedna z najbardziej kontrowersyjnych osobistości rosyjskiej sceny politycznej, niegdyś minister finansów, następnie premier, a obecnie zagorzały krytyk poczynań Kremla, złożył 8. lutego 2011 roku oficjalną wizytę ministrowi spraw zagranicznych Estonii Urmasowi Paetowi. Wygłosił też, wraz z towarzyszącym mu Jewgienijem Kiseljowem, publiczne przemówienie zatytułowane: dokąd zmierza współczesna Rosja. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, politycy, dziennikarze, przedstawiciele nauki i szkolnictwa wyższego oraz studenci.

Federacja Rosyjska, niedawny ciemiężyciel krajów bałtyckich, to obecnie bardzo ważny partner, ale i przeciwnik w rozgrywkach politycznych dla Republiki Estonii, zwłaszcza w kontekście spraw związanych z funkcjonowaniem na tym obszarze mniejszości (a miejscami nawet większości) rosyjskiej. Czego więc należałoby się spodziewać po publicznym wystąpieniu człowieka – symbolu obecnej rosyjskiej opozycji? Chyba odważnych słów krytyki, które odpowiednio wybrzmią i pozostawią słuchaczy w stanie pewnego oniemienia tudzież wstrząsu... Rozwiewając wszelkie wątpliwości, niestety, nic takiego się nie stało...

Ryszard Kapuściński napisał kiedyś: „ (…) lud nigdy nie burzy się z powodu, że dźwiga ciężki wór, nigdy nie burzy się z powodu wyzysku, ponieważ nie zna on życia bez wyzysku. (…) lud wzburzy się dopiero wtedy, kiedy nagle, jednym ruchem ktoś spróbuje wrzucić mu na plecy drugi wór (…)”. Cytat ten idealnie odzwierciedla zarówno temat wystąpienia Kasjanowa jak i odbiorców, do których było ono skierowane. Sam opozycjonista już dość się „wzburzał” swego czasu. Teraz opowiadał o losie swoich rodaków z wyraźnym dystansem, jakiego nabrał do sprawy na przestrzeni lat. Co więcej, Kasjanow wydawał się być poprawny politycznie nawet wtedy, kiedy wyrażał ewidentny sprzeciw wobec obecnej sytuacji panującej w Rosji. Mówił o zachwianiach gospodarki, wszechobecnej korupcji, braku poszanowania praw i wolności człowieka – czyli tzw. constans. Zarzuty te były najwyraźniej powtarzane przez niego tak regularnie, że chyba mu już doszczętnie spowszedniały...


Być może jednak w sposób szczególny dostosował wystąpienie do zwyczajów gospodarza – Estończycy to ludzie niezwykle wyważeni, bliżej im do Skandynawów niż do państw byłego ZSRR i to pod każdym względem, nie tylko profilu osobowości obywateli. Podejrzewam, że otwarte wołanie o pomoc, stanowczy wyraz niezgody i słowa żalu hipotetycznie przyjęte owacjami np. w Polsce, nie znalazłyby tu podatnego gruntu odbioru. Kasjanow odstawił więc w kąt emocje i zaprezentował się jako Europejczyk – biegle operujący angielskim, znający się na ekonomii, powołujący się na uniwersalne wartości – jednym słowem prawdziwy dyplomata pod krawatem z salonowym poczuciem humoru.

Kto wygra wybory?

Analizując dokładniej treść wystąpienia Kasjanowa, dużą jego część poświęcił on na to, co nieuchronne – wybory w Rosji – te parlamentarne (XII.2011) i te prezydenckie (III.2012). Kampania wizerunkowa w mediach jednostek obecnie rządzących już wystartowała. Przewiduje się, iż będzie to po raz kolejny imitacja wyborów, wyniki są niemal przesądzone. Jedyną zagwozdką jest teraz to, by wyborcy po prostu poszli do urn, bo zapełnianie kart do głosowania za tych, którzy zignorowali wybory, jest bardziej pracochłonne i wyszłoby na jaw zdecydowanie szybciej, niż ewentualne sfałszowanie samych wyników...

Z sondażu WCIOM z 6-7.11.2010 wynika, że do niższej izby parlamentu weszłyby: prokremlowskie Jedna Rosja (Władimira Putina) i Sprawiedliwa Rosja (Siergieja Mironowa) – odpowiednio z 62,9% i 8,9% poparciem, oraz opozycyjna Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPRF) Giennadija Ziuganowa - 11,9%. Swoich przedstawicieli w Dumie miałaby też nacjonalistyczna Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji (LDPR) Władimira Żyrinowskiego. Progu wyborczego nie przekroczyłyby demokratyczne Jabłoko i liberalna Słuszna Sprawa. O starciu w wyborach poważnie myśli również sam Kasjanow, który zawiązał porozumienie koalicyjne z Niemcowem (RNDS), Miłowem (DW) i Ryżkowem (RPR), choć tworzących je ugrupowania nie mają oficjalnych rejestracji.

Jakie zmiany na tronie (i czy) przyniesie rok 2012? Nie trzeba było dokładniej analizować przemówienia Kasjanowa, by samemu uświadomić sobie, że póki co w rosyjskich realiach car jest wieczny – jak „Moda na sukces”, konflikty północy z południem, jak święty Mikołaj czy niezniszczalny Fiat 126P... Putin rządził już przez dwie kadencje, a wykorzystując lukę w konstytucji może ponownie ubiegać się o najwyższy urząd w państwie i na to się najwyraźniej zanosi. Rosyjska Federalna Służba Ochrony zarejestrowała w Centrum Koordynacyjnym Domeny Narodowej „RF” kilka adresów internetowych (np. „Putin-2012.rf”), które wskazują na to, że obecny premier już szykuje się do startu w wyborach prezydenckich. „Nie oszukujmy się” - mówił Kasjanow – „Miedwiediewa postrzega się jako wykonawcę woli Putina, który tylko chwilowo dzierży władzę”. Wg. Kasjanowa gdyby wybory prezydenckie miały się odbyć jutro, tylko 25% wyborców zagłosowałoby na Putina, a 18% - na Miedwiediewa. Doniesienia o 52% czy 75% (rok 2000) poparciu dla Putina są nieprawdziwe, choć nawet przy sondażach tych bliższych prawdzie, zwycięstwo Putina jest raczej pewne.

Poza wyborami, które tuż, tuż, sen z powiek spędza Kasjanowowi nadal niekończąca się sprawa Chodorowskiego, a teraz jeszcze dodatkowo kwestia zatrzymania kolegi po fachu – Niemcowa. „Demokratyzacja” – słowo póki co znane w Rosji raczej z teorii, „powinna zacząć się od góry – struktur władzy państwowej. Gdy jest to niemożliwe, zmianę kursu w polityce można osiągnąć dwojako: poprzez pokojowe demonstracje, sprzeciw społeczny przeciwko korupcji i działaniom władz lub z pomocą sił zewnętrznych – pomoc powinna płynąć zza granicy ze względu na uniwersalne europejskie wartości, które Rosja również podziela”. Kasjanow przekonywał zebranych, że FR jest „normalnym krajem europejskim”. Należy jednak wyraźnie oddzielić pojmowanie Rosji jako ludzi, narodu i Rosji – obecnych władz.

Kasjanow dziwi się, że kraje UE nie zwracają uwagi na nadużycia i nieprawidłowości, które dzieją się w jego kraju. Nie zarzuca on Europie bierności w sposób bezpośredni, a podpiera się pytaniami - dlaczego Putin otrzymuje przyzwolenie na dotychczasowe poczynania, dlaczego Zachód nie reaguje, dlaczego nie krytykuje się tego otwarcie. Miło jednak, że podczas prezentacji pojawił się i polski akcent, choć ten wypłynął z ust Jewgienija Kiseljowa, który podkreślał, że gdyby nie działalność takich osobistości jak: Ronald Regan, Margaret Thatcher czy Jan Paweł II, w wielu krajach w ogóle nie ustanowiono by demokracji i wartości demokratycznych, tak więc nie mielibyśmy prawdopodobnie okazji, by dziś o te „paradygmaty” publicznie się dopominać.

Wspominając rodaków, Kasjanow przyznaje, że ludzie mają nadzieję na lepsze życie, stąd setki tysięcy emigruje na Zachód w poszukiwaniu „krainy mlekiem i miodem płynącej”. Obierają najczęściej kierunek na Skandynawię, ale ostatnio też: Czechy, Słowację, Estonię czy Bułgarię. Zależy im na stabilności gospodarczej i często przymykają oczy na różnego rodzaju nadużycia polityczne. Z drugiej strony, Kasjanow podkreślił powoli zachodzące zmiany w mentalności społeczeństwa, które jest też lepiej wyedukowane w zakresie swobód obywatelskich. Dostrzegane są stopniowo wady systemu, Rosjanie uświadamiają sobie, że odsprzedali wolność polityczną na rzecz dobrobytu ekonomicznego. Opozycjonista twierdzi, że przyczyna wszystkich problemów, z którymi boryka się obecnie Rosja (czyli: nielegalna imigracja, terroryzm, wzrost cen czy duży deficyt) jest korupcja, przybierająca nadnaturalne rozmiary. Paszporty dyplomatyczne, umożliwiające wjazd na teren UE bez konieczności posiadania wizy, wyrabia się teraz na życzenie - władze Federacji przyznają je wg. własnego uznania i tak wielu niedyplomatów wjeżdża swobodnie na teren Unii.

Kto pytał?

Prócz samego faktu spotkania się z Kasjanowem twarzą w twarz, niezwykle ciekawym doświadczeniem było sporządzenie szybkiej analizy zgromadzonych na sali słuchaczy. Po co przyszli i o co pytali? (Pomijam fakt obecności studentów, których uzbierała się niemała grupa, a byli to w większości „Erasmusi” (Sformułowanie to obejmuje studentów nie tylko programu Erasmus, ale i innych inicjatyw umożliwiających wymianę między uczelniami wyższymi nie tylko w ramach krajów UE) i to głównie z państw Europy Środkowo-Wschodniej, zainteresowani sprawą choćby z powodu swojej wymiany uczelnianej w ramach np. Partnerstwa Wschodniego).

Pytania do rosyjskiego polityka padały najczęściej z ust pracowników naukowych, ale poza tym na takich samych siedzeniach jak przyszli magistrowie czy lokalne „pismaki” zasiedli ambasadorowie Gruzji, Mołdawii i Japonii. O co zapytali? – można było przewidzieć (najbardziej palące problemy: Kaukaz, Naddniestrze i wyspy Kurylskie). Czego oczekiwali? – pewnie konkretnych odpowiedzi o charakterze niejako wiążącym. W końcu, jako ambasadorowie, występują w imieniu kraju, który reprezentują, a ich wypowiedzi są traktowane jako oficjalne stanowisko władz najwyższych danego państwa. Niestety, niedane było im doczekać się satysfakcjonujących odpowiedzi – wojny czeczeńskie były niepotrzebne, reżim w Naddniestrzu nie jest legalny i zawsze była to integralna część Mołdawii, a za słowami Miedwiediewa wypowiedzianymi podczas ostatniej wizyty na Wyspach Kurylskich nie idzie decyzja jednej osoby, ale całego rządu. Kasjanow operował ogólnikami, zbywał pytających potokiem oczywistych oczywistości, tak więc przełomu w relacjach Tibilisi/Kiszyniów/Tokio – Moskwa nie odnotowano.

Podejrzewam, że po zapoznaniu się z niniejszą relacją, Czytelnik może odnieść wrażenie, że skoro przemówienie Michaiła Kasjanowa w Tallinnie oceniane jest przez autora tekstu jako, jak to każdy Rosjanin zwykł byłby rzec, „normal'no”, to nie ma sensu marnować jego cennego czasu na tego typu „redakcyjne zapychacze”. Otóż niekoniecznie! Przeszła mi bowiem przez myśl jedna ważna hipoteza na temat wystąpienia Kasjanowa, która powinna automatycznie zaklasyfikować ten artykuł do działu: recenzje – być może było to po prostu spotkanie promujące książkę Kasjanowa i Kiseljowa - „Bez Putina”, która w niedawnym czasie ukazała się w wersji anglojęzycznej. Sądzę, iż po uważnej lekturze „knizhki” będzie można poczuć się niemal jak widzowie zgromadzeni w jednej z auli estońskiego MSZ – jak na spotkaniu autorskim, które czasem organizuje się Empiku. Brakowało tylko niekończących się kolejek ustawionych do prelegenta z prośbą o wspólne zdjęcie czy dedykację na okładce „bestselleru”, z taką przewagą przyszłych potencjalnych czytelników „Bez, Putina”, że Ci przynajmniej nie czekają na dosłownie dwa słowa „gwiazdy” skierowane bezpośrednio do nich w momencie składania autografu…

Reklama